W miniony piątek minęło dokładnie 30 lat od zamachu stanu w Argentynie, w wyniku którego władzę w tym kraju przejęła wojskowa junta pod dowództwem ówczesnego szefa armii, Jorge Videli. 24 marca 1976 roku rozpoczął się, trwający do 10 grudnia 1983 roku, jeden z najtragiczniejszych okresów w historii tego kraju.
Argentyńscy wojskowi ustanowili prawdopodobnie najbardziej krwawy i bezwzględny prawicowy reżim w Ameryce Łacińskiej. A konkurencja przecież była całkiem spora. Bilans tych tragicznych 8 lat jest następujący:
Nic więc dziwnego, że okres dyktatury wciąż jest w Argentynie bolesną, otwartą raną. Wystarczy pomyśleć, jak my w Polsce wciąż rozdrapujemy krzywdy stanu wojennego, szukając agentów, próbując sądzić niektórych ówczesnych decydentów, otwierając różne archiwa i wzajemnie się oskarżając. A przecież, mimo że nie powinno się robić takich porównań, Jaruzelski to przy Videli niemalże baranek pokoju…
W Buenos Aires kobiety zrzeszone w organizacji Matki z Placu Majowego, wciąż – 30 lat później – szukają tysięcy bliskich: synów, mężów, braci, sióstr, czy ojców. I nieustannie manifestują swą bezsilność, krążąc każdego dnia wokół olbrzymiego rusztowania ze zdjęciami zaginionych, znajdującego się na środku Placu Majowego – tuż na przeciw Casa Rosada, siedziby argentyńskich prezydentów.
W ostatnich dniach na owym placu ustawiono dwa gigantyczne ekrany, na których pokazywane są odnalezione niedawno archiwalne zdjęcia i filmy – dokumentacja zbrodni videlowskiego reżimu. I nie jest wykluczone, że wkrótce dowiemy się o tym tragicznym okresie jeszcze więcej – argentyńskie ministerstwo obrony ogłosiło w tym tygodniu wyjęcie spod tajemnicy wojskowej archiwów dotyczących tego okresu. Archiwów, które – jak zapewniali jeszcze niedawno wojskowi – już dawno miały zostać zniszczone…
To też może Cię zainteresować:
Pingback/trackback: Mercedes Sosa w stanie krytycznym | tierralatina.pl