No i proszę, spełnił się właśnie kolejny kaprys prezydenta Wenezueli Hugo Cháveza. Oficjalnie zaprezentował on dzisiaj swym rodakom swe najnowsze dzieło – nowe insygnia narodowe. Flagę z dodatkową gwiazdką i godło z obróconym koniem. Zmiany na pozór śmieszne i anegdotyczne, ale które – według opozycji – kosztować będą Wenezuelę blisko miliard dolarów.
Bo przecież – zgodnie z decyzją Parlamentu – w ciągu najbliższych 5. lat zmienić będzie trzeba wszystkie oficjalne dokumenty, paszporty, dowody osobiste, banknoty i monety. I to wszystko przez… siedmioletnią Rosinés – najmłodszą córkę Hugo Cháveza. Prezydent wcale bowiem nie ukrywa, że to ona była impulsem do reformy narodowych symboli. Otwarcie przyznał, że pomysł ten przyszedł mu do głowy, gdy – kilka tygodni temu – córka zapytała się go dlaczego biały koń na państwowym godle ma „tak dziwnie do tyłu odwróconą głowę”. I prezyent nie umiał odpowiedzieć na to pytanie. Kilka dni później, w swej cotygodniowej audycji radiowej „Aló Presidente” sam retorycznie pytał się swych rodaków:
Czy ktoś może mi podać powód, dla którego koń ten tak dziwnie odwraca głowę do tyłu?
I, chwilę potem, sam sobie wyjaśniał:
Przecież powinien nieść ją dumnie i spoglądać do przodu, w kierunku przyszłości. Wenezuelskie konie mają grację. A ten jest taki pokraczny. Moim zdaniem jest to koń reakcyjny, wepchnięty na to godło przez imperialistycznych oligarchów!
Nikt się wtedy jeszcze jendak nie spodziewał, że ta krytyka to wstęp do reformy państwowych emblematów.
Zmiana odbyła się w iście stachanowskim tempie. W ciągu zaledwie kilku tygodni, przygotowano nowy tekst „Prawa o fladze, godle i hymnie państwowym”. Które w mijającym tygodniu, bez żadnej dyskusji, przyjęte zostało przez Parlament w Caracas. Dyskusji być ocyzwiście nie mogło – po ubiegłorocznym bojkocie wyborów przez opozycję i wyborców (75 proc. nie poszło do urn) wszystkie 167 mandatów zdobyli zwolennicy Cháveza. I teraz potulnie zgadzają się na wszystkie jego propozycje i kaprysy.
Żaden z nich nie zaoponował gdy prezydent przekonywał, że proponowana reforma to powrót do historycznej tradycji. Nikt nie pisnął nawet słówka, że flaga zaprojektowana została przez ojca wenezuelskiej niepodległości Francisco de Mirandę i przetrwała bez zmian blisko 200 lat. I że godło ma niewiele krótszą tradycję…
Nie, wszyscy posłowie pieli z zachwytu, i jak mantrę powtarzają teraz za Chávezem iż zmiana jest realizacją marzeń innego wenezuelskiego bohatera Simóna Bolívara. Prawdą jest rzeczywiście, że Bolívar zaproponował swego czasu dodanie ósmej gwiazdki na fladze. Owczesny Parlament zdecydował jednak, że z historycznych względów symbolizujących wenezuelskie regiony gwiazdek powinno być siedem. Tylko siedem było bowiem regionów, które w 1911 roku utorzyły pierwotną Wenezuelę. Ósmy, Guayana, dołączył kilka lat później. I Bolívar uszanował wówczas tą decyzję.
Dzisiaj Chavéz nie kryje swego oburzenia, że nie posłuchano wówczas wielkiego bohatera. No i postanowił naprawić tą historyczną niesubordynację. Od dzisiaj gwiazdek na fladze jest osiem. I choć Bolívar nigdy nie wyrażał zastrzeżeń co do godła, to je także zmieniono. Zdaniem Chavéza bohaterowi „na pewno podobałyby się” wprowadzone dzisiaj zmiany. Koń nie tylko „patrzy teraz do przodu i dumnie niesie głowę”. Koń dokonał także zwrotu o 180 stopni! Teraz galopuje w lewą stronę, a nie jak dotychczas w prawo. Dlaczego? Przecież to proste! „Teraz dopiero symbolizuje kierunek jaki obrała Wenezuela!” – tryumfuje Chávez.
Nowe godło zawiera także łuk, strzałę i maczetę. Dotychczasowe szpady, symbol walki o niepodległość, nie były w oczach prezydenta, „dostatecznie ludowe”. Bo lud nie walczy szpadami. Lud, czyli chłopi, Indianie i potomkowie afrykańskich niewolników, używają prostrzych narzędzi…
I tak w sumie dobrze, że nie dorzucił do godła kałasznikowów, w które chce przecież wyposażyć tworzoną właśnie Guardia Territorial, czyli ludowe oddziały samoobrony kraju!
To też może Cię zainteresować:
Pingback/trackback: Chávez zmienia nazwę Salto Angel | tierralatina.pl