Bielinsky nie żyje


Nie tak dawno na tierralatina.pl radziliśmy miłośnikom latynoamerykańskiego kina , aby z uwagą śledzili karierę argentyńskiego reżysera Fabiána Bielinskyego. Byłem wówczas pod olbrzymim wrażeniem jego najnowszego filmu: „El Aura”. Zresztą najwyraźniej nie tylko ja…

W miniony poniedziałek w Buenos Aires argentyńscy krytycy filmowi rozdali swe coroczne nagrody „Cóndor de Plata”. Bielinsky i „El Aura” otrzymali aż sześć z nich: za najlepszy film, za najlepszą reżyserię, za najlepszy scenariusz, za najlepszą rolę męską (Ricardo Darín), za najlepsze zdjęcia (Checo Varese) i najlepszy dźwięk. Pełen tryumf więc.

Fabián Bielinsky (po środku) na poniedziałkowej ceremonii rozdania nagród argentyńskich krytyków filmowych. Towarzyszą mu aktorzy, którzy w „El Aura” zagrali główne role: Dolores Fonzi i Ricardo Darín. (fot: La Nación).

Fabián Bielinsky (po środku) na poniedziałkowej ceremonii rozdania nagród argentyńskich krytyków filmowych. Towarzyszą mu aktorzy, którzy w „El Aura” zagrali główne role: Dolores Fonzi i Ricardo Darín. (fot: La Nación).

Fabián Bielinsky nagrody odebrał osobiście i – korzystając z okazji – wygłosił dość dramatyczną przemowę w obronie kina argentyńskiego i latynoskiego, które jest coraz bardziej spychane przez holywoodzkie superprodukcje do coraz mniejszych sal kinowych. Także w Ameryce Łacińskiej.

Planowałem, że w najbliższych dniach napiszę coś więcej o całej ceremonii „Cóndor de Plata”. Nie napiszę.

W czwartek rano w hotelu Mariott w brazylijskim São Paulo znaleziono bowiem… ciało Fabiána Bielinsky’ego. Zmarł w swoim pokoju, w łóżku, wszystko wskazuje że na zawał serca. Miał 47 lat. Pozostawił po sobie żonę i syna.

Argentyńczyk pojechał do Brazylii aby przeprowadzić casting do filmu reklamowego, który miał tam wkrótce kręcić. A także aby wziąć udział w rozpoczynającym się wkrótce w tym mieście I Festiwalu Filmu Latynoamerykańskiego.

Jego śmierć wprawiła w Argentyńczyków w osłupienie, zupełnie zaskoczeni byli także najbliźsi współpracownicy reżysera i jego rodzina. Bielinsky miał wprawdzie kłopoty z nadciśnieniem, ale nie narzekał na żadne poważniejsze kłopoty ze zdrowiem. „Odszedł w najlepszym momencie swej kariery” – napisała argentyńska agencja prasowa DyN. A stołeczny dziennik La Nación stwierdził wręcz: „Był on największą nadzieją argentyńskiego kina. I nie ma na horyzoncie nikogo, kto mógłby go zastąpić”.

I niestety La Nación ma chyba rację…

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.