Trochę literatury…


Szanowni czytelnicy tierralatina.pl!

Dzisiaj odpoczniemy od stricte boiskowych wydarzeń, a piszący te słowa proponuje krótką, piłkarską wycieczkę do świata literatury.

Jeśli miałbym wskazać jedną książkę brazylijską, którą bezwzglądnie należy przeczytać, byłby to Macunaima pióra Mária de Andrade.

 Ten sztandarowy tekst brazylijskiego modernizmu to prawdziwy literacki fajerwerk, porównywany często do Finnegans Wake Jamesa Joyce’a. Trudno wskazać drugą powieść w tak efektowny sposób czerpiącą z brazylijskiego folkloru, języka, muzyki…

W tym eksperymentalnym dziele będącym swoistą syntezą brazylijskiej kultury nie mogło zabraknąć nawiązań do piłki nożnej. Poniżej przytaczam słynny „piłkarski” fragment Macunaimy w świetnym przkładzie wybitnego krakowskiego tłumacza Ireneusza Kani. To dzięki niemu oraz Wydawnictwu Literackiemu przygody psotnego (wrażliwych ostrzegam, to eufemizm!) chłopca z brazylijskiej dżungli czytać możemy po polsku.

„(…) I trzej bracia znów zabrali się do stawiania szałasu. Maanape i Jiguê stali po jednej stronie, a Macunaima po drugiej – chwytał cegły rzucane przez braci. Maanape i Jiguê strasznie byli wkurzeni na braciszka i pragnęli się zemścić. A bohater niczego się nie domyślał. I bach, Jiguê złapał cegłę, ale żeby nie przesadzić, zamienił ją w kulę z bardzo twardej skóry. Podał do Maanapego, wysuniętego bardziej do przodu, a Maanape strzelił prosto w Macunaimę i rozkwasił mu nos.

– Ojojojojoj! – zawrzasnął bohater.

A te przechery braciszkowie w krzyk:

– Ajajajajaj, braciszku, boli, co? Ale przecież jak piłka uderzy w człowieka to nie boli!

Macunaimę ogarnęła wściekłość i nogą posłał piłkę hen, daleko, mówiąc:

– Precz zarazo!

Podszedł do braci:

– Już nie buduję tego szałasu, szlus!

I zamienił cegły kamienie dachówki narzędzia w chmarę szkrzydlatych mrówek içá, które na trzy dni zawładnęły miastem São Paulo.

Robak spadł w Campinas, gąsienica gdzieś dalej, a piłka na pole. W ten to sposób Maanape wynalazł robaka kawowego, Jiguê – różową gąsienicę plantacji bawełnianych, a Macunaima – futbol: trzy plagi narodowe.”

Mário de Andrade „Macunaima”; Kraków 1983; przekł. Ireneusz Kania; str. 39 – 40

PS. Mam nadzieję, że żaden z potencjalnych czytelników nie uczyni swoim życiowym mottem często powtarzanego przez Macunaimę zdania: „Ee, nie chce mi się!…” 

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Sergiusz Bober

Uważnie przygląda się Ameryce Łacińskiej przez futbolowe okulary. Autor Futbolin – bloga znanego chyba każdemu polskiemu miłośnikowi latynoskiej piłki nożnej. Kibic argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego FC São Paulo.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.