Hardkorowe Chrystusy z Quito

Chrystusy z Quito? Tak, to nie pomyłka. Dla znawców latynoamerykańskiej sztuki sakralnej Chrystus z Quito jest osobnym gatunkiem, niepowtarzalnym i zazwyczaj bardzo cierpiącym...


Aktualna stolica Ekwadoru przez długie wieki była artystycznym centrum Ameryki Łacińskiej. To właśnie w Quito już w XVI wieku powstały pierwsze na kontynencie szkoły sztuk pięknych, w których hiszpańscy duchowni i artyści uczyli Indian sakralnego malarstwa, a od połowy wieku XVII także rzeźby.

Tak właśnie powstała charakterystyczna Escuela Quiteña, czyli Szkoła Quiteńska – subtelnie mieszająca style europejskiego renesansu i baroku z indiańskimi tradycjami. Niektórzy uczniowie szybko przerośli nauczycieli. Wiele obrazów np. Miguela de Santiago wywiezionych zostało do Europy, gdzie trafiły m.in. na hiszpański dwór i do Watykanu.

W rzeźbie Szkoła Quiteńska charakteryzuje się wyjątkowym realizmem. Artyści jak najstaranniej starali się oddawać anatomię ludzkiego ciała, kolor skóry, a w przypadku ukrzyżowanych Chrystusów także krew. Realizm posunięty był tak daleko, że zdarzało się, że rzeźby ubierane były w szyte na miarę ubrania i… peruki z ludzkich włosów.

Efekt widać na zdjęciach. Quiteńskie Chrystusy są wyjątkowo cierpiące, krwawiące, przejmujące. I na swój sposób piękne.

Pokazane tu Chrystusy pochodzą z kolekcji znajdującej się w przepięknym quiteńskim Klasztorze Augustianów, oraz z prywatnych zbiorów wybitnego ekwadorskiego malarza Oswaldo Guayasamína, które obejrzeć można obecnie w jego dawnym domu, w którym mieści się siedziba fundacji noszącej jego imie.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.