Banan. Kiedyś, w PRL-u, obiekt marzeń i symbol owoców tropikalnych. Ustawiały się po niego kolejki, wybuchały nad nim w sklepach awantury, krążyły wokół nich legendy. Jak dziś pamiętam, że niektórzy obcinali końcówkę owoca obawiając się jadu, który miały w tej części banana zostawiać czasem niebezpieczne węże… Ponoć nawet kilka osób w Polsce z tego powodu umarło! Tak, a CIA zrzucała stonkę ziemniaczaną!
Dzisiaj banan to po prostu banan. Zbananizował Zbanalizował się i nie wywołuje już raczej u nikogo żadnych emocji. Obieramy, jemy. Mało kto pewnie się zastanawia skąd pochodzi. No właśnie, skąd? Afryka? Szympansy jedzą banany więc pewnie tak. A może z Karaibów? A może wręcz nie z tej Ziemi?
Żadna z tych odpowiedzi nie jest prawidłowa. Banan ma bowiem jak najbardziej azjatycki rodowód. Azjatycki i skomplikowany. Bowiem to co kupujemy w sklepach i zjadamy to nie jest owoc naturalnej rośliny, lecz którejś z setek istniejących odmian hodowlanego bananowca Musa paradisiaca, będącego hybrydą dwóch dzikich, oryginalnych azjatyckich gatunków: Musa acuminata i Musa balbisiana.
Swój sukces banan zawdzięcza temu że jest stosunkowo niewymagający. Rośnie wszędzie tam gdzie jest ciepło i wilgotno. Wpierw hinduscy i chińscy handlarze, później europejscy kolonizatorzy rozwlekli go po całym (tropikalnym) świecie. Obecnie, poza Europą, uprawia się go na wszystkich kontynentach. Stał się najintensywniej produkowanym owocem tropikalnym świata – blisko 30 milionów ton rocznie. Z czego dwie trzecie pochodzi z plantacji w Ameryce Łacińskiej. Ekwador jest największym światowym eksporterem tego owocu.
Banan bananowi jednak nie jest równy. Wystarczy odwiedzić jakikolwiek rynek, czy nawet sklep w kraju produkującym banany, aby przekonać się jak wiele istnieje odmian. Krótkie, długie, żółte, zielone, czasem z lekka fioletowe. Jedne można jeść surowe, inne trzeba smażyć, piec, bądź gotować. I każdy ma swoją lokalną nazwę w których wielości można się pogubić. I właśnie o tym chcę napisać. O kłopotach jakie w języku hiszpańskim sprawić może banalny banan:
Może znacie jeszcze inne słowa określające banany? Albo potrawy, które się z nich robi? Np. w Ekwadorze bardzo popularne chipsy z bananów to chifles. W Peru i Boliwii zwie się je także czasami chipilo.
I jeszcze jedna uwaga. Plátano w języku hiszpańskim to także… platanowiec! I to wszędzie poza Argentyną, gdzie na niektóre jego odmiany mówi się sicomoro. Proste prawda?
To też może Cię zainteresować:
Najnowsze komentarze