Z okazji Día Internacional de los Trabajadores


Poniżej zamieszczam fragment wywiadu ze znanym argentyńskim historykiem i publicystą Osvaldo Bayerem (autor m. in. fantastycznej pracy La Patagonia Rebelde), który ukazał się w argentyńskim dzienniku Pagina/12 z dnia 8 listopada 2005 roku. Rozmowę przeprowadził Facundo Martinez.

FM: Co ma wspólnego piłka nożna z anarchizmem?
OB: Wśród anarchistów i socjalistów toczyła się na jej temat wielka dyskusja. Początkowo futbol był odrzucany, gdyż odciągać miał młodych ludzi od działalności związkowej, czy zajęć w związkowych centrach kulturalnych w jedyny wolny dzień – niedzielę. Trzeba pamiętać, że do 1910 roku sobota była zwykłym dniem pracy… Z tego względu w La Prostesta pojawiła następująca definicja piłki nożnej: „wysoce szkodliwy proces idiocenia będący rezultatem powtarzanych kopnięc w kulisty przedmiot…”.

FM: W 1933 roku na łamach El Populacho grupa anarchistów brazylijskich wspominała o trzech narzędziach burżuazyjnej dominacji: sporcie, kościele i polityce…
OB: U nas anarchiści często powtarzali zdanie będące kwintesencją ich krytycznego spojrzenia na futbol: „Msza i piłka – opium dla mas”.

FM: Kiedy i dlaczego zainteresowałeś się stykiem piłki nożnej i myśli socjalistycznej?
OB: Przyczyniły się do tego moje badania historyczne. Czytałem mnóstwo archiwalnej prasy socjalistycznej i anarchistycznej, w której gęsto było od polemik na temat sportu, futbolu. Zainteresowało mnie to, ale wciąż nie było głównym tematem moich dociekań. Wspomniane dyskusje były bardzo interesujące i toczyły się do późnych lat trzydziestych, kiedy w argentyńskim futbolu pojawiły się duże pieniądze, transfery piłkarzy. Zjawiska te były ostro krytykowane, gdyż futbol miał pozostać sportem czysto amatorskim, niekomercyjnym. Socjaliści równie ostro krytykowali prasę sportową.

FM: Wydaje się, że wśród anarchistów były grupy pasjonujące się piłką nożną…
OB: Kiedy księża pozwolili dzieciakom grać w piłkę na gruntach kościelnych – choćby tutaj przy kościele Niepokalanego Poczęcia w Belgrano stoczono wiele wspaniałych spotkań – anarchiści wciąż uważali futbol za odciągający uwagę od rzeczywistych problemów. Zabawa na boisku powoduje zanik politycznej świadomości, twierdzili, dodając, że rzeczywistym celem księży i tak była katechizacja, a nie sport.

FM: Czy nie było innych miejsc do uprawiania futbolu? Czy anarchiści dostrzegali jego aspekt wspólnotowy?
OB: Oczywiście. Anarchiści broniący piłki nożnej też ukuli jej definicję: „Futbol to gra socjalistyczna. Piłkarze stanowią zespół, który dąży do wspólnego celu – strzelenia bramki. Bramka to zwycięstwo, rewolucja.” Celu przecież nie można osiągnąć w pojedynkę. Liczy się tylko kolektyw. „Futbol uczy solidarności” głosili. „Nie da się wygrać samemu, gdy partner jest w lepszej pozycji trzeba podać mu piłkę.” Podkreślano, że w drużynie nie powinno być gwiazd, wszyscy powinni czuć się równi.

FM: Czy dyskutowałeś z kimś o aspekcie wspólnotowym futbolu?
OB: Tak, często omawialiśmy to w Federación Libertaria, także w FORA. Zawsze przewijało się pytanie, jak uczynić futbol i inne dyscypliny bardziej amatorskimi. Chcieliśmy, by krążące wokół sportu pieniądze trafiały do wszystkich: część na edukację dzieci, część na szkółki piłkarskie, cele dobroczynne. To były wspaniałe postulaty…

FM: Futbolowa utopia…
OB: Totalna. Zawsze pojawi się jednak ktoś taki jak np. Macri i powie: „Jak? Co? Panowie, dajcie spokój…”. Szybko pojęliśmy, że być może łatwiej będzie wywołać rewolucję niż zmienić świat futbolu…

FM: Anarchiści założyli wiele argentyńskich klubów…
OB: Przede wszystkim Los Martires de Chicago (Męczennicy z Chicago), by upamiętnić robotników straconych za domaganie się ośmiogodzinnego dnia pracy. Niestety, później przegrali wewnątrzklubowe wybory, do władzy doszli przedstawiciele kupiectwa i zmienili historyczną nazwę na Argentinos Juniors, w myśl zasady „Jesteśmy Argentyńczykami, a nie anarchistami”. Także klub El Porvenir (Przyszłość) zakładali anarchiści. Zresztą trudno wyobrazić sobie bardziej anarchistyczną nazwę…

FM: W brazylijskim porcie Santos na początku XX stulecia działał klub Libertarios Futebol Clube
OB: W Argentynie jest jeszcze Independiente, założone przez socjalistów. Byli to robotnicy wielkich zakładów metalurgicznych, którzy spotykali się w kafejce w centrum Buenos Aires, na rogu ulic Yrigoyena i Peru. Nazwali się Independiente, by podkreślic fakt niezależnośc od fabryki, w której pracowali. Wielu spośród nich pochodziło z dzielnic położonych w południowej części miasta, stąd późniejsze przeniesienie klubu do Avellaneda. Czerwony kolor koszulek nie był oczywiście przypadkowym wyborem. Wiele osób przemilcza dzisiaj socjalistyczne początki Independiente, próbują pisać historię klubu na nowo, ale takie są fakty. Wreszcie Chacarita, klub, który powstał w wolnościowej bibliotece w dniu 1 Maja.

FM: Do jakiego okresu mówić można o obecności anarchistów w środowisku piłkarskim?
OB: Do lat trzydziestych, kiedy zaczynają się transfery graczy i futbol staje się biznesem. Wówczas anarchiści zaczęli organiować amatorskie mecze na miejskich nieużytkach, czy boiskach dzielnicowych. Na boisku Platense przy ulicach Cramera i Manuela Pedrazy anarchiści rozegrali wiele spotkań z socjalistami. Wszystko to opowiedział mi Eduardo Ricagni, były gracz Platense, Boca i reprezentacji Argentyny, który zakończył karierę w Huracan.

(…)

FM: Czego nie lubisz we współczesnym futbolu?
OB: Przede wszystkim komercjalizacji. Słynne drużyny to obecnie zlepek graczy pozyskanych na całym świecie. Krajom ubogim wydziera się ich najlepszych piłkarzy. Dzisiaj kibice nie mogą już oglądać najlepszych graczy, tak jak kiedyś można było podziwiać Jose Manuela Moreno, Torito Aguirre, czy Pedernerę. Sprzedawania miejsca na klubowych koszulkach sponsorom, ciemnych interesów, sporów między prezesami klubów i stacjami telewizyjnymi (…).

FM: Interesujesz się jeszcze futbolem?
OB: Coraz mniej. Z ciekawości oglądam jeszcze Mundiale. Gra sama w sobie jest piękna, ale odrzuca mnie od niej wszystko, o czym wspomniałem wcześniej.

Źródło: Pagina12, 8 listopada 2005, przekład: Sergiusz Bober

PS. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy pamiętają skąd wzięło się pierwszomajowe święto!

Prześlij dalej:

About Sergiusz Bober

Uważnie przygląda się Ameryce Łacińskiej przez futbolowe okulary. Autor Futbolin – bloga znanego chyba każdemu polskiemu miłośnikowi latynoskiej piłki nożnej. Kibic argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego FC São Paulo.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.