Finał pierwszych mistrzostw świata. Jose Nasazzi (z prawej) i Manuel Nolo Ferreira prowadzą w bój reprezentacje Urugwaju i Argentyny.
Nie przepuszczał nawet promieni Roentgena. Zwano go „Groźnym”. Jeśli boisko jest butelką, to jej szyjka jest polem karnym – mawiał. Tam, w obrębie „szesnastki”, rządził i dzielił. José Nasazzi, kapitan reprezentacji Urugwaju w pamiętnych latach 1924, 28 i 30, był pierwszym wybitnym caudillo* w dziejach tamtejszego futbolu. Okrzyki, dzięki którym kierował drużyną ostrzegały, dodawały otuchy, wyrażały zawód. Nikt nigdy nie słyszał, by narzekał.
*caudillo – hiszp. przywódca, lider; określenie ze świata polityki; tytuł c. nosił m. in. hiszpański dyktator, gen. F. Franco; w potocznym znaczeniu charyzmatyczny przywódca.
Źródło: Eduardo Galeano, Football in sun and shadow (tytuł oryg. Futbol a sol y sombra), London – New York 2003. Rozdział Nassazi, str. 55. Przekład: Sergiusz Bober.
Poprzedni fragmencik tej doskonałej książki Galeano przeczytać można tutaj.
A jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o „Wielkim Kapitanie”, to zapraszam (po hiszpańsku) tutaj i tutaj. Po polsku nieoceniona będzie fantastyczna praca Tomasza Wołka, Copa America: historia mistrzostw Ameryki Południowej 1910-1995, Katowice 1995.
PS. Dla zapominalskich: jutro rozpoczyna się Copa Sudamericana 2007. Grają chilijski Audax Italiano z boliwijskim Jorge Wilstermann.
To też może Cię zainteresować:
Najnowsze komentarze