Tym wszystkim, którzy uważają że rządzący obecnie Polską osiągnęli już wysoki poziom absurdu i oderwania od rzeczywistości polecam Wenezuelę. To jest dopiero cyrk!
Otóż Minister Władzy Ludowej ds. Nauki i Technologii (tak, tak – taka jest oficjalna nazwa!), Héctor Navarro, planuje zmianę czasu obowiązującego w Wenezueli. W chwili obecnej wenezuelskie zegarki są opóźnione o 4 godziny w stosunku do czasu w Greenwich (GMT). Czyli wskazują ten sam czas co w zachodniej Brazylii, Gujanie, Boliwii, Paragwaju i Chile. Ministrowi się to jednak nie podoba. Czemu? Bo obowiązujący obecnie czas został zatwierdzony w 1965 roku przez rząd Raúla Leoniego, który to – tłumaczy minister – „był rządem burżuazyjnych interesów w którym aspekty wpływające na istoty ludzkie były podporządkowane dochodom przedsiębiorstw”.
Co więc chce zrobić w takiej sytuacji Boliwariański Rząd Wenezueli? No oczywiście poprawić błędy i wypaczenia poprzedniej epoki! I zmienić obowiązujący w Wenezueli czas. Ale na jaki? Na GMT -5, tak jak w Kolumbii, Ekwadorze i Peru? Czy może na GMT -3, jak w Surinamie, Gwinei francuskiej, Urugwaju, Argentynie i wschodniej Brazylii?
Oczywiście, że na żaden z powyższych! Wenezuela chce mieć własną, niepowtarzalną, socjalistyczną, boliwariańską i rewolucyjną strefę czasową! Strefę, która – jak tłumaczy Héctor Navarro – „w sposób optymalny wykorzysta efekty światła słonecznego na metabolizm istoty ludzkiej, a także wpłynie na racjonalność wykorzystania czasu”.
Mnie szczególnie podoba się ta „racjonalność wykorzystania czasu”…
I jak to minister zamierza zrobić? Ano cofając zegarki o pół godziny, aby „Wenezuelczycy mogli budzić się wraz ze słońcem”…
Mówiąc krótko, w Wenezueli obowiązywać będzie, i to prawdopodobnie już od początku września, czas GMT -4:30. Oczywiście ministerialną propozycję zatwierdzić jeszcze musi wenezuelski parlament, ale to tylko formalność. Gdy nie ma na poselskich ławkach ani jednego posła opozycji wszystko jest formalnością…
To też może Cię zainteresować:
ms
22/08/2007 o 21:17
Polecam się zapoznać ze stroną: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_time_zones – na tej liście znaleźć można też strefy czasowe różniące się np. o 45 min (modulo godzina).
Tenże sam czas GMT-3:30 jest też urzędowym czasem Nowej Fundlandii i części Labradoru. To może z Kanady też się pośmiejmy? Albo z Indii (GMT+5:30)? Albo z Nepalu (GMT+5:45)? Albo z Australii (ACST=GMT+9:30)? Itd.
tierralatina
22/08/2007 o 21:39
Po pierwsze wiekszosc tych „dziwnych” stref czasowych ma rozne historyczne uwarunkowania i – przede wszystkim – wystepuje w panstwach o znacznym rozpieciu wschod-zachod, ktore narzuca posiadanie kilku stref czasowych wewnatrz panstwa. Generalnie jednak jest tendencja do uproszczania stref.
Zreszta ja sie nie naigrywuje z samego faktu zmiany, ale glownie z jej motywacji.
hjuston
23/08/2007 o 03:56
piekna idea
a co maja powiedziec na to mieszkancy indiany?
http://en.wikipedia.org/wiki/Time_in_Indiana
jkm
23/08/2007 o 07:14
Oczywiście zarówno w Indianie, jak i Kanadzie sięgają brudne łapy towarzysza Chaveza. To po prostu spisek, podobny do tego jak w Stanach ostatnio głupawo zmieniono terminy wprawadzania czasu zimowego i letniego na taki który nie jest zgodny z resztą świata. W tym przypadku też Chavez zbrojnie przymusił norteamericanos – podobnie jak do zostania przy jednostkach miary których nie stosuje się nigdzie indziej poza Stanami, Liberią i Myanmarem.
Chaveza nie znoszę, bo to bufon i pajac. Odnoszę jednak wrażenie, że jest ostatnio moda na „jeżdżenie po Chavezie”, która ma polską odmianę „jeździmy po kaczorach” (których też nie lubię…). Skoro można i bezkarnie to czemu nie? Zatem na pytanie co by było gdyby jeden z Kaczyńskich (albo ich obu) zmieniło czas na „połówkowy” prawidłowa odpowiedź brzmi: nic. Zegarek towarzysza „łelkom ewrybady” Olejniczaka i tak zawsze zawsze chodził według czasu moskiewskiego. Tusk zaś wyciągnąłby mundurowy zegarek po dziadku, wciąż chodzący tak precyzyjnie i synchronicznie ze wzorcem jak nie przymierzając drużyny Waffen SS na parteitagach. Lepper reguluje czas według wschodów i zachodów słońca, a wtajemniczeni koledzy klubowi mówią że spać chodzi z kurami (chyba nie wypadła mi żadna literka??). Giertych podobnie – przecież nawet pochodzi z Kórnika. Tak więc jeśli kaczory zmieniły by czas inni „przywróciliby normalność”.
tierralatina
22/08/2007 o 09:58
Przeczytaj to co napisalem jeszcze raz. Czy choc raz pada w nim nazwisko Cháveza? Wiec jakie jezdzenie?
Poza tym, prosze, podaj nazwe choc jednego panstwa ktore w ostatnich latach zmienilo strefe czasowa w ktorej cale sie znajduje? Zapewniam Cie – nie znajdziesz takiego.
Te wszystkie „anomalie” stref czasowych w USA, Australii, czy Indiach maja rozne historyczne uwarunkowania (vide: tekst z wikipedii polecany przez houston) i – przede wszystkim – dotycza panstw ktore ze wzgledu na swe rozciagniecie wschod-zachod same sa podzielone na kilka stref czasowych. Bo wtedy to ma pewien sens.
jkm
23/08/2007 o 13:01
Nie wiem co to oznacza „ostatnio”, ale jeśli chodzi o czasy powojenne to wędrować po strefach czasowych miał okazję na przykład Singapur (z przyczyn politycznych w 1981) – i o czym nawet nie piszą w wikipedii – Japonia (ta ostatnia to ciekawy przypadek, bo Amerykanie narzucili DST, Japonia najpierw go odrzuciła w 1951, a później zmieniła strefę, zastanawiając się zresztą która byłaby bardziej korzystna).
Nie abym bronił Wenezueli, ale śmieszna to dla mnie jest na przykład Europa gdzie przesunięcia w stosunku do zegara słonecznego są b. duże. Tak naprawdę czas zgodny z astronomicznym to ma Londyn i Moskwa. A taki Madryd i Warszawa chodzą wg „cudzego czasu”.
PS Co do Chaveza w ww. tekście to oczywiście była moja wina. Mea culpa. Co do meritum jednak zdania nie zmieniam. I serdecznie pozdrawiam.
yanachaska
23/08/2007 o 18:21
Kolego Tierralatina, sie prosze nie naigrywac wesolkowato!
Zwlaszcza z rewolucji! Ja na wszelki wypadek zegarek juz przestawilam. Oraz przygotowalam zapas produktow zywnosciowych i wody pitnej….
jerrypl
23/08/2007 o 23:15
To ja już wolę żeby się zajmowali przestawianiem czasu niż kolejną nacjonalizacją… Tak czy inaczej na lotnisku trzeba zegarek przekręcić, czy o 4, czy 4,5, jeden kit. Byle granic nie zamknęli
Hołek
24/08/2007 o 03:36
To w sumie żadna nowość i rewolucja.
W Polinezji Frnacuskiej i Markizach używana jest GMT-9:30. W Newfoundland w Kanadzie używają GMT-3:30. Do 1972 w Liberii używano UTC-0:44, a w Dublinie do 1916 UTC−0:25. Blizej nas, bo w Amsterdamie od 1909 do 1940 korzystano z UTC+0:20. I tak można dalej… Jest używane nawet UTC+14 na wyspach Kirimati (swoją drogą jest tam wioska Poland założona na cześć Polaka o imieniu Stanisław).
Pingback/trackback: Zmiana czasu w Wenezueli | tierralatina.pl
otwarteusta
24/08/2007 o 11:18
Hołek – no i popisałeś się swoją wiedzą z której nic nie wynika. Zwłaszcza, że podobne rzeczy pisali inni komentujący. Do 1940 roku to w wielu krajach Europy można było prowadzić samochód bez prawa jazdy!
Jeśli nie widzisz w tym co pisze tu autor nic nienormalnego to już Twoja sprawa. Najwyraźniej wiedza i myślenie nie u wszystkich idzie w parze.
Pingback/trackback: Wenezuela ma nowy, lepszy czas | tierralatina.pl
Stan
10/07/2011 o 01:41
Właściwie to całkiem rozsądne, żeby czas oficjalny był mniej więcej zgodny z czasem słonecznym, no nie?