Wenezuela leczona czasem


To się nazywa efektywne rządzenie. Kilka dni temu wenezuelski Minister Władzy Ludowej ds. Nauki i Technologii proponował zmianę obowiązującego w tym kraju czasu, a wczoraj już obwieścił że zmiana wejdzie w życie z 18 września – w dniu w którym rozpoczyna się wenezuelski rok szkolny.

Minister Héctor Navarro objaśnił też kolejne zalety swej reformy. A są one niebagatelne: „Zmiana strefy czasowej będzie wyjątkowo korzystna dla globalnego zdrowia narodu wenezuelskiego. Przyniesie bardzo pozytywne efekty dla ludzkich organizmów, i to zarówno z punktu widzenia funkcyjnego, intelektualnego, produkcyjnego, jak i fizjologicznego”.

Minister zapewnił, że zostało „naukowo udowodnione” iż aktualnie obowiązujący w Wenezueli czas „obniża zdolność koncentracji jednostek, a u dzieci może wywołać problemy z nauką, zmęczenie, zaburzenia w zachowaniu i opóźnienie w rozwoju związane z modyfikacją wydzielania hormonu wzrostu. A także bardzo poważne problemy z odżywianiem się.”

A teraz największy hit. Zdaniem ministra dzięki reformie „u dorosłych zmniejszy się ilość wynikających z niewystarczającej ilości snu przypadków „mikrozaśnięć” w ciągu dnia, które mogą m.in. być przyczyną wypadków drogowych.”. Innymi słowy wygląda na to, że minister jest przekonany, iż dzięki jego reformie w Wenezueli spać się będzie o pół godziny dłużej

Przypominam więc, że planowane zmiany to bynajmniej nie wydłużenie doby. Tego nawet wenezuelskim specjalistom od rewolucji nie udało się jeszcze zrobić.

Nie… Planowana reforma, która ma sprawić, że Wenezuelczycy będą zdrowsi, wyżsi, mądrzejsi, bardziej wyspani, mniej zdenerwowani i bardziej produkcyjni i szczęśliwi to… cofnięcie zegarków o pół godziny.

Wenezuela 18 września przywróci czas, który obowiązywał już w tym kraju od 1912 do 1965, czyli GMT -4:30. Zastąpi on aktualny GMT -4:00.

Prześlij dalej:

6 reakcji na "Wenezuela leczona czasem"

  1. la_polaquita  24/08/2007 o 15:58

    To mi przypomina kubańskie rewolucyjne garnki ciśnieniowe do gotowania fasoli, o których swego czasu pisała Wyborcza przy okazji artykułu o dr Molinie. Fidel podobno wspominał o nich w każdym przemówieniu, godzinami zapewniał o ich rewolucyjności społecznej, jak kubańskie rodziny zaoszczędzą czas i pieniądze, ba, jak kubańscy mężczyźni zafascynują się tym chińskim cudem i zaczną gotować (wiadomo, facetów przyciągają nowoczesne technologie:)), a dzięki temu Kubanki będą miały czas na czytanie i kształcenie się…:) Tymczasem garnki nie dość że ich nie starczyło dla szerokich rzesz obywateli, ale do tego jeszcze psuły się jak cholera.

    Ta „rewolucyjna” retoryka po prostu ma coś w sobie;)

    Odpowiedz
  2. ovejanegra  24/08/2007 o 21:55

    Wprowadzanie tego typu zmian ma troche głebsze podłoże niż tylko przemyślenia jednego, czy drugiego pana ministra. Ponieważ Wenezuela żyje praktycznie tylko i wyłącznie ze sprzedaży ropy naftowej, to poziom dochodów nie zależy praktycznie w ogóle od działań rządu, a jedynie cen surowców. Gdyby panów ministrów nie było, nie wpłynęłoby to w żaden sposób na dochód kraju. Dlatego muszą udowodnić swoim rodakom, że coś robią, że mają swój wkład w gospodarkę. Jeśli ktoś, kiedyś powie im, że nic nie robią powiedzą „O wypraszam to sobie, Ja kto, ja nic nie robię? A kto przesuną strefę o pół godziny…” 🙂

    Odpowiedz
  3. ovejanegra  24/08/2007 o 22:07

    Trochę nie na temat: Jeśli ktoś myśli, że w polskim parlamencie dzieje się coś strasznego, to zobaczcie, jak debatują „posłowie” w mojej kochanej Boliwii. Tam to dopiero debatują. Popatrzcie! http://www.yatv.com/usuario/2007-03/aportada/videos/pelea-en-el-parlamento-boliviano.html

    Odpowiedz
  4. pasiwo  27/08/2007 o 21:04

    a moze efektowne rzadzenie? 😉

    Odpowiedz
  5. krakoff  31/08/2007 o 13:38

    pomijam wzgledy polityczne, ale pomysl ze zmiana czasu, uwazam za dobry. zreszta sam sie od dawna zastanawiam, dlaczego w Polsce nie mozna by wprowadzic podobnej zmiany. denerwuje mnie ze u nas obowiazuje ten sam czas co w odleglej Francji. o ni sa do przodu o przynajmniej 1,6 godziny.
    obecnie obowiazujacy czas w polsce dostosowany jest do wielkich kombinatow, w ktorych i tak nie ma okien. sporo firm pracuje juz od 9 do 17, co oznacza ze w zimie jest juz o tej porzez ciemno, a mogla by byc szarowka. MOim zdaniem powinnismy byc w tej samej strefie czasowej co Ukraina.

    Odpowiedz
  6. Pingback: Wenezuela ma nowy, lepszy czas | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.