Krótszy rok w Argentynie


Argentyński rok będzie w tym roku krótszy o jedną godzinę. 30 grudnia, o północy, cały kraj przesunie wskazówki zegarków o godzinę do przodu. I choć rządzący krajem państwo Kichnerowie nie kryją swej sympatii wobec Hugo Cháveza, powodem tej zmiany nie będzie chęć mimetyzmu niedawnych wenezuelskich zmian. Przesunięcie wskazówek jest po prostu ważną częścią Pronuree – pierwszego poważnego projektu prezydent Cristiny Kirchner: Narodowego Programu Racjonalnego i Efektywnego Użytkowania Energii.

Argentyna wciąż boryka się z konsekwencjami kryzysu z 2001 roku. Gospodarka wprawdzie się dynamicznie rozwija, ale infrastruktura nie zawsze nadąża za tym rozwojem. I tak chociażby kraj ten, który przez dekady był jednym z energetycznych imperiów kontynentu, przekształcił się w ostatnich miesiącach z eksportera w importera prądu. Zużycie elektrycznej energii nieustannie rośnie od 59 już miesięcy.

Przesunięcie zegarków ma trend ten, jeśli nie zatrzymać, to przynajmniej wyhamować. Rządowi eksperci liczą, że dzięki zmianie czasu uda się zaoszczędzić od 6 do 14 proc. rocznego zużycia prądu.

Zmiana nie będzie jednak definitywna. Wprowadzany 30 grudnia czas, odpowiadający strefie czasowej GMT-0200, będzie czasem letnim. 16 marca zegary zostaną cofnięte i w Argentynie obowiązywać będzie ponownie aktualny czas GMT-0300. Oczywiście w przyszłym roku zmiana czasu z zimowego na letni nie nastąpi, tak jak teraz – w połowie południowego lata, lecz na zakończenie wiosny – w połowie października.

Zmianie czasu w Argentynie towarzyszy wiele kontrowersji. Podstawową jest fakt, że w Argentynie już od lat obowiązuje… czas letni! Położenie geograficzne Argentyny jest takie, że teoretycznie – zgodnie z podziałem Ziemi na 24 strefy czasowe, powinien obowiązywać na jej terenie czas GMT-0400. Byłoby to najbardziej zgodne z czasem słonecznym. I taki czas zresztą obowiązywał w Argentynie przez długie lata.

Po raz pierwszy wprowadzono go w tym kraju już w 1894 roku, a już w 1930 podjęto decyzję o przesuwaniu wskazówek zegara o godzinę na początku każdego lata. Czas letni (GMT-0300) i zimowy (GMT-0400) obowiązywał do 1941 roku, kiedy to zaniechano zmiany czasu. Do pomysłu wrócono dwa lata później, po czym ponownie porzucono po trzech latach… I potem znowu zmieniano, i znowu rezygnowano, wielokrotnie. W sumie zasady mierzenia czasu zmieniały się do tej pory w Argentynie w 1894, 1930, 1941, 1943, 1946, 1963, 1969, 1974, 1988 i 1992 roku.

Zmiana w 1974 roku była jednak szczególnie ważna. Zrezygnowano wtedy z przesuwania zegarków pod koniec wiosny i na początku jesieni, lecz pozostawiono Argentynę z czasem letnim (GMT-0300), czyli o godzinę wcześniej niż wynikałoby to z położenia geograficznego tego kraju. I gdy w 1988 roku ponownie, wprowadzono letnią zmianę, czas zmieniano na GMT-0200. Czyli aż dwie godziny wcześniejszy od czasu słonecznego! I to właśnie do tego systemu wraca obecnie Argentyna: GMT-0200 w lecie i GMT-0300 w zimie. I to mimo, że w 1999 roku parlament przyjął ustawę przywracającą „naturalny” czas, czyli GMT-0400. Ustawy tej nigdy nie wcielono w życie, obawiając się, że będzie miała ona negatywny wpływ na… zużycie energii.

Jeśli wierzyć zapewnieniom polityków, ta zmiana to dopiero początek reform czasu w Argentynie. Rząd, aby uzyskać poparcie deputowanych, obiecał że w przyszłym roku rozpoczną się prace nad wprowadzeniem dwóch stref czasowych wewnątrz Argentyny. Kraj jest bowiem tak wielki, że np. w położonej blisko granicy z Chile Mendozie słońce wschodzi i zachodzi o blisko 1,5 godziny później niż w Buenos Aires. W efekcie, w najbliższy poniedziałek – po przesunięciu zegarków, zmrok zacznie tam zapadać dopiero po 10 wieczorem!

Naukowcy obawiają się, że tak znaczne opóźnienie świtu i zmierzchu może doprowadzić nie tylko do zaburzeń fizjologicznych u mieszkańców zachodnich prowincji, ale także… zwiększyć zużycie energii! Joaquín Martín, polityk z prowincji La Rioja , ostrzega: „Dni będą o wiele dłuższe, to na pewno. Później i krócej będą się palić domowe światła. Jednak wcale nie jestem pewien, czy ta oszczędność nie zostanie zniwelowana chociażby przez przedłużone używanie domowych klimatyzacji”.

Politycy opozycji zarzucają też Kirchnerowej, że reforma to tylko zasłona dymna, aby ukryć fakt że władza nie ma pomysłu jak poradzić sobie z narastającym kryzysem energetycznym. Bo, że taki istnieje nie zaprzecza już nawet rządząca koalicja. Néstor Ardid, jeden z koalicyjnych deputowanych, tak zachęcał do głosowania nad czasową reformą: „Jesteśmy na krawędzi elektrycznej zapaści”.

No ale rząd zapewnia, że ma też w rękawie kolejne asy mające doprowadzić do energetycznych oszczędności. Jakie? Wczoraj np. uroczyście i z dumą zapowiedziano, że w Casa Rosada – siedzibie prezydenta i rządu w Argentynie, rozpoczął się już proces wymiany tradycyjnych żarówek próżniowo-żarowych na energooszczędne.

Prześlij dalej:

5 reakcji na "Krótszy rok w Argentynie"

  1. latinbrand  29/12/2007 o 01:00

    No doprawdy niezla ta lista lat, w ktorych zmieniano czas. Takie to… argentynskie, nieprawdaz?

    Odpowiedz
  2. p.wolejko  29/12/2007 o 19:59

    Ciekawe, jak Argentyna poradzi sobie z deficytem energii. Ustalenie maksymalnych cen spowodowało spadek podaży, a przegrzana gospodarka potrzebuje coraz więcej prądu. Sądzę, że pani Kirchner nie popisze się niczym więcej, ponad próbę zamaskowania problemu i przerzucenia odpowiedzialności na kogoś innego.

    PS. Druga rzecz, która mnie ciekawi a propos Argentyny AD 2008, to wskaźnik inflacji. Czy rząd przedstawi wreszcie niezafałszowane dane, czy dalej będzie brnął w kłamstwo w tej materii.

    pozdrawiam serdecznie,
    Piotr Wołejko

    Odpowiedz
  3. ashanti  29/12/2007 o 22:49

    fantastyczna strona;p nie miałam pojęcia o pokręconych rządach krajów Ameryki Południowej-uwielbiam czytać twoje notki i na każdą czekam z utęsknieniem ;p trzymaj tak dalej

    Odpowiedz
  4. tierralatina  30/12/2007 o 12:57

    @p.wolejko: Co do deficytu energetycznego to sprawa rzeczywiscie nie wyglada najrozowiej. I Kirchnerowa nie wydaje sie miec pomyslu na poprawe sytuacji. Bo zmiana zarowek w Casa Rosada wiele nie pomoze. Ani nawet obciecie godziny z tego roku. Bo na liberalizacje cen trudno z jej strony liczyc. Ciekawe, jak sie to wszystko potoczy.

    Co do inflacji to INDEC twierdzi ze tegoroczna inflacja wyniesie 9 proc.

    Tymczasem badacze z Universidad Torcuato Di Tella twierdza, ze w niektorych prowincjach siegnela ona w tym roku az 26 proc. i ze w przyszlym srednia krajowa wyniesie 20 proc.
    Generalnie prywatne instytuty plasuja tegoroczna inflacje miedzy 14 a 24 proc.

    @ashanti: Dziekuje bardzo za komplementy! 🙂

    Odpowiedz
  5. p.wolejko  31/12/2007 o 18:57

    Kirchnerowa vel Fernandez może prowadzić co najwyżej politykę pięknych uśmiechów. Jeśli podejmie konieczne, acz bolesne decyzje, poparcie dla niej natychmiast spadnie – a do tego nie może dopuścić. Pytanie, na jak długo piękne uśmiechy są w stanie zamaskować realne problemy?

    pozdrawiam serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!

    Piotr Wołejko

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.