Pocisk pomknie przez Argentynę


Podczas gdy w Polsce pociąg ekspresowy potrzebuje na pokonanie 330 kilometrów dzielących Warszawę od Gdańska niemal pięciu godzin, a kolejni decydenci wciąż nie są pewni czy na Euro w 2012 roku będzie dużo lepiej, w Argentynie prezydent Cristina Fernández de Kirchner zapowiedziała wczoraj, że najpóźniej w 2011 roku pociąg połączy Buenos Aires z oddalonym o 310 kilometrów Rosario. I podróż trwać będzie niespełna półtorej godziny!

Prezydent Argentyny podpisała wczoraj dekret powierzający francusko-hiszpańsko-argentyńskiemu konsorcjum Veloxia, budowę pierwszej na terenie obu Ameryk linii pociągu o wysokiej prędkości. Argentyńczycy swoje przyszłe TGV nazwali już el tren bala, czyli pociąg-pocisk. Na trasie między stolicą kraju a centrum rolniczego zagłębia Argentyny w Rosario, ten pocisk na szynach ma rozwijać prędkość sięgającą 350 kilometrów na godzinę.

Zapowiedzianego tempa pracy Polska powinna Argentynie szczerze zazdrościć. Wczoraj podpisano dekret, w ciągu najbliższych tygodni podpisane mają zostać stosowne kontrakty, a budowa ma ruszyć w ciągu najbliższych… 60 dni.

Argentyna między Buenos Aires i Rosario jest krajem płaskim, mało zaludnionym i o taniej sile roboczej, więc koszt budowy linii super-szybkiej kolei będzie najniższy ze wszystkich dotychczasowych inwestycji tego typu na świecie. Veloxia (w skład której wchodzi francuski koncern Alstom, francuskie koleje państwowe SNCF, bank Société Générale , hiszpański koncern budowlany Corsán, oraz argentyńskie IECSA i IMEPA) przewiduje, że koszt budowy kilometra trasy będzie ok. 5 razy niższy niż w Europie. Między innymi dlatego, że między Buenos Aires i Rosario nie potrzeba żadnego tunelu, ani większego wiaduktu.

pomysl budowy szybkiej kolei w Argentynie zrodził się podczas prezydencji poprzednika Cristiny, jej męża Nestora (fot: Presidencia Argentina)

Mimo to planowana inwestycja budzi w zadłużonej Argentynie sporo kontrowersji. Bo „najniższy na świecie” nie oznacza wcale „tani”. Plan przewiduje, że budowa trasy TGV z Buenos Aires do Rosario kosztować będzie bagatela 900 milionów euro. A to tylko początek inwestycji. Prezydencki dekret przewiduje bowiem, że Veloxia – po oddaniu do użytku tego odcinka – przedłuży trasę z Rosario do Córdoby. Czyli o kolejne 400 km, co podbije rachunek do 2 miliardów euro.

I mówimy tu tylko o budowie trasy. Kosztorys ten nie obejmuje zakupu taboru (coś przecież po wybudowanych torach powinno jeździć), szkolenia personelu i dodatkowych inwestycji w stylu parkingi wokół dworców. Specjaliści szacują, że całkowite wydatki do 2011 roku, czyli do momentu otwarcia pierwszego – 310-kilometrowego – odcinka trasy argentyńskiego pociągu-pocisku, sięgną… 7,5 miliarda euro. Czyli suma niemal dwukrotnie przewyższająca aktualne zadłużenie Argentyny wobec państw zrzeszonych w tzw. Klubie Paryskim.

Cristina Fernández de Kirchner wydaje się niezbyt tymi wszystkimi liczbami przerażona. Aż 90 proc. sumy niezbędnej do budowy tego pierwszego zaplanowanego odcinka pożyczyć ma udziałowiec w Veloxia – francuski bank Société Générale. A potem już wszystko my być o wiele bardziej różowe… „Nowy, szybki pociąg natchnie nasz kraj optymizmem. Wejdziemy w erę nowoczesności!” – jest przekonana prezydent.

Trasa Buenos AiresRosarioCórdoba, wzdłuż której mieszka 70 proc. argentyńskiej ludności, wytwarzającej 60 proc. PNB, ma być – zdaniem rządu – „olbrzymim impulsem do rozwoju gospodarczego kraju”. I rząd planuje już, że w połowie przyszłej dekady, gdy tylko tren-bala dotrze do Córdoby, ruszy kolejna inwestycja: budowa takiej samej szybkiej linii między Buenos Aires i Mendozą.

Tyle piękne plany. Opozycja i część ekonomistów jest zdania, że zamiast rozpoczynać równie faraoniczne inwestycje, rząd powinien zainwestować w rozbudowę i modernizację już istniejących kolejowych i drogowych połączeń, oraz sfinalizować wcześniejsze projekty. Argentyna jest bowiem krajem, który ongiś posiadał jedną z największych na świecie sieci torów kolejowych. Jednak w latach 90-tych, pod rządami Carlosa Menema, zamknięto aż 90 proc. z 35 tysięcy kilometrów linii kolejowych. Transport, głównie towarów, niemal z dnia na dzień przeniesiono wówczas na zupełnie do tego nieprzystosowane drogi. Efekt jest taki, że obecnie Argentyna jest krajem wyjątkowo dużej ilości zabitych na drogach. Tylko w ciągu pierwszych 13 dni tego roku w wypadkach samochodowych w Argentynie zginęło 81 osób

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

17 reakcji na "Pocisk pomknie przez Argentynę"

  1. marmitee  18/01/2008 o 11:56

    Czas podróży ekspresem PKP nie będzie się dłużyć amatorom wyrafinowanej kuchni i nowoczesnego wzornictwa, Wars planuje wprowadzenie nowego menu „z elementami kuchni śródziemnomorskiej” i zmienia wystrój wagonów. Bye-bye oldschool, witaj… frutti di mare à la flaczki :> A skoro o Argentynie mowa… w Polsce w kinach XXY, polecam – żeby nie było, że tylko marudzę.

    Odpowiedz
  2. obiezy_swiatka  18/01/2008 o 18:38

    Statystyki wypadków drogowych w Argentynie są dla mnie zatrważające. Sama miałam tę wątpliwą przyjemość brać udział w stłuczce (jako pasażer) w jednym z większych miast Argentyny. Technika jazdy pozostawia dużo do życzenia. Przejechałam tysiące kilometrów tam i jestem cała szczęśliwa, że tylko ta jedna stłuczka.
    Kolej koleją, może i to jest pomysł, ale jak oni sobie to wyobrażają cenowo to dla mnie jest zagadką.
    Pozdrawiam serdecznie,
    O.

    Odpowiedz
  3. zuercher  19/01/2008 o 03:25

    Hmmm… Z jednej strony ciesze sie, ze Argentyna jest taka ambitna. Z drugiej jednak smutno mi, ze nawet Argentyna wyprzedza Polske.
    PKP jest czyms przerazajacym, jakims niereformowalnym tworem z poprzedniej epoki. Pociagi w Polsce jezdza coraz wolniej a ich standard (stan wagonow) jest coraz gorszy. Takie przynajmniej odnosze wrazenie.

    PS. Tylko ceny nieustannie rosna.

    Odpowiedz
  4. Gość z Australii  19/01/2008 o 06:25

    Oj podejrzewam, ze poparza sobie lapy ze az milo… Odnowienie i unowoczesnienie juz istniejacej sieci kolejowej byloby lepszym pomyslem. Co, chca ja zostawic, zeby rdza zjadla? Poza tym, kraj zadluzony po uszy nie stac na takie wydatki. A jesli nawet zbuduja te linie, to jak zrobia dostep do niej, do stacji i punktow zaladunku ? – przeciez nie postawia stacji co 30 km!. I jeszcze jedno, taka linia podzieli kraj na dwie czesci. Co z migracja zwierzat (jezeli istnieje w Arg), lazacym bydlem (postawia dlugi plot wzdluz linii?). Czarno to widze.

    Odpowiedz
    • kolejarz  19/01/2008 o 12:04

      Przy tego typu liniach stacji kolejowych zbyt wiele nie ma. Pewnie bedzie Buenos Aires, Rosario i Cordoba. I MOZE jeszcze gora dwie inne.
      Przejscia dla zwierzyny nad lub pod torami robi sie zawsze, wiec i tym razem na pewno tak bedzie. Poza tym wcale bym sie nie zdziwil gdyby projektowana linia byla wlasnie unowoczesnieniem czegos juz istniejacego. Moze to ktoś to wyjasni?

      Odpowiedz
      • Gość z Australii  21/01/2008 o 08:30

        O to mi chodzi. Z tekstu odnioslem wrazenie, ze ma sluzyc do przewozu rowniez ladunkow jak zboze, a z dowiezieniem i zaladowaniem na taki szybki pociag bedzie klopot i dlugie postoje. Zniweczy to idee szybkiego pociagu. Taki pociag ma sens np w Japonii, gdzie laczy ogromne aglomeracje miejskie i sluzy raczej do przewozu ludzi, nie towarow.

        Z innej beczki: czy moze mi ktos wyjasnic jak to jest, ze Chile i Argentyna, kraje o wspolnej przeszlosci, jezyku i religii, oraz podobnej strukturze demograficznej (malo Indian, duzo bialych) dra koty zamiast wspopracowac? Podobnie zreszta widze np Peru i Ekwador, zamiast sie jednoczyc wola brac sie za kudly z powodu paru hektarow dzungli (wiem, wiem, tam ponoc jest olej, ale co z tego?)
        No i inne kraje na kontynencie, nie mowiac o tych malutkich w Am Srodkowej.

        Odpowiedz
        • BsAs  21/01/2008 o 11:54

          Argentynskie TGV, wedlug planu, wozic ma o czywiscie tylko pasazerow. Co oczywiscie nie wyklucza kursowania po trasie pociagow towarowych, np. w nocy.
          Trasa ma natomiast rzeczywiscie powstac w duzej czesci na drodze modernizacji aktualnie istniejacej trasy.

          PS. Jesli chodzi o przeszkody we wspolpracy to – w duzym uproszczeniu – chodzi o ambicje: Kazdy chce uchodzic za regionalnego lidera i pokazac sasiadowi, ze jest lepszy, wazniejszy. I tak jest juz od dawna.

          Odpowiedz
          • Gość z Australii  21/01/2008 o 23:23

            1/ Taka kolej to substytut samolotu: szybka ale droga. Oplaca sie w terenach jak Japonia i USA nad Atlantykiem, gdzie mieszka duzo zamoznych ludzi.
            Puszczanie na takiej trasie pociagow towarowych to rosyjska ruletka.
            I jesli oni chca na zmodernizowanych torowiskach z XIX wieku puszczac kolej o predkosci 350 kph to ja jade autostopem.

            Najlepiej skomentowal appfunds: Malo im??

            2/ Wspopraca czy raczej brak tejze. Czy nie ma politykow, ktorzy wskazaliby na bezsens takiej mach postawy ? Czy hiszpanskojezyczni Latynosi nie slyszeli o czyms takim jak USA ? UNITED states? dziwni jacys…

        • polven  22/01/2008 o 01:40

          Modernizowac beda Francuzi, wiec raczej mozna im zaufac – w koncu maja najwieksza siec szybkich pociagow na swiecie. I maja je najszybsze.

          Zreszta slowa „modernizacja” nie nalezy brac doslownie. to po prostu wykorzystanie juz istniejacej trasy. Chodzi o to, ze nie trzeba nikogo wywlaszczac, itp. – buduje sie tam gdzie tory juz sa. Ale buduje sie od nowa.

          W USA szybkiej kolei nie ma.

          Zas co do jednosci… O jednosci Ameryki Poludniowej marzyl juz Bolivar. Nie udalo sie to jemu, nie uda tez Chavezowi. Zreszta nie ma co tu mowic o United States. Oni nawet nie sa w stanie wdrozyc idei wspolnego rynki, czy innych niezlych pomyslow lezacych u podstaw Mercosur, czy Wspolnoty Andyjskiej… Ale sa checi, to najwazniejsze! Na wszystko potrzebny jest czas. Unia Europejska tez z dnia na dzien nie powstala…

          Odpowiedz
  5. proces7  19/01/2008 o 12:34

    A jednak wciąż drożejąca ropa przynosi efekty. Jeszcze kilka lat takiego trendu w jej cenach, a świat pójdzie w interesujących kierunkach. Dużo szybciej.

    Odpowiedz
  6. appfunds  21/01/2008 o 11:53

    Argentyna znowu zmierza w kierunku przepaści finansowej. Mało im ???

    Odpowiedz
  7. andsol-br  22/01/2008 o 04:56

    Co do ich wypadków samochodowych, niemile wiele ich sprawiają w Brazylii. Widziałem sam parę stłuczek w ich wykonaniu, zupełnie idiotyczne okoliczności, podejrzewam, że nadmiar piwa we krwi, a tu to w praktyce jest nie do sprawdzenia. Nie widziałem poważniejszych na ulicy, ale tv
    prawie codziennie powiadamia. Dziwne, w Buenos Aires jeżdżą ostro, ale jednak ostrożnie. A gdy wjadą do tego, co mają za dziki kraj…

    Odpowiedz
  8. semafor.semafor  25/01/2008 o 11:14

    W Polsce decydenci również w swoim czasie uznali, że palący problem mieszkaniowy musimy rozwiązać, budując 3 miliony mieszkań. Rozmachem zamierzeń Argentynie dorównujemy, a Argentyna przypuszczalnie przypuszczalnie dorówna nam osiągnięć.

    Co do tego projektu… Łączne koszty 7,5 mld euro – szkoda gadać. Zwłaszcza, że idzie recesja. Dzięki Bogu, że naszym politykom nie chodzą takie pomysły po głowach.

    Odpowiedz
  9. Pingback: Wybudują nowy tunel pod Andami? | tierralatina.pl

  10. Pingback: Szybka kolej w Brazylii już na Mundial? | tierralatina.pl

  11. Pingback: Argentyna: Cristina na kolejne cztery lata! | tierralatina.pl

  12. BsAs  27/12/2013 o 20:40

    Jednak z bardzo wielu niespełnionych przez Kirchnerów obietnic. Ale co się przy tym nakradli, tego pewnie nikt im już nie zabierze. Niestety.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.