Koniec Eldorado w Gujanie?


Z jakim państwem Francja dzieli najdłuższą granicę państwową? To pytanie bardzo często powtarza się we francuskich quizach i teleturniejach. I powtórzył je w ostatnich dniach prezydent tego kraju, Nicolas Sarkozy. Bo pytanie jest podchwytliwe… Wiele osób myśli, że chodzi tu o Niemcy, tymczasem francusko-niemieckiej granicy jest zalediwe 451 km. „Zaledwie” bo z małą Belgią tych kilometrów jest aż 620. A z Hiszpanią o jeszcze trzy więcej…

Ale to nie o Belgię, ani Hiszpanię w powtórzonym przez Sarkozyego quizowym pytaniu chodzi. Bo Francja swą najdłuższą granice ma poza Europą! Położona w Ameryce Południowej Gujana Francuska, jest zamorskim departamentem, czyli integralną częścią terytorium Francji (i Unii Europejskiej). I dzieli aż 673 kilometry granicy z Brazylią, która tym samym jest największym francuskim sąsiadem.

Mimo tych setek kilometrów wspólnej granicy, legalnie przekroczyć ją jest wciąż bardzo trudno. Było już wprawdzie wiele obietnic i zapowiedzi, ale na granicznej rzece Oyapock/Oiapoque wciąż nie ma żadnego mostu. I gdy w miniony wtorek w znajdującym się na jej gujańskim brzegu mieście Saint-Georges-de-l’Oyapock doszło do spotkania między Sarkozym i jego brazylijskim odpowiednikiem Luizem Inácio Lulą da Silvą, ten ostatni musiał przepłynąć z brazylijskiego miasta Oiapoque motorówką.

No i oczywiście obaj prezydenci po raz kolejny obiecali, że most zostanie wybudowany. „Mówimy już o nim od 8 lat i nie ma żadnych konkretów. Ale prace ruszą w końcu w tym roku. I w 2010 będzie gotowy!” – obiecał Sarkozy. A Lula dodał: „rzeczywiście byłoby dobrze, gdybyśmy mogli go inaugurować przed końcem mojego mandatu prezydenckiego”. A ten kończy się 1go stycznia 2011.

Zanim jednak most powstanie Francja chce skierować na brzegi Oyapock… uzbrojonych żołnierzy. Sarkozy zapowiedział uszczelnienie tropikalnej granicy i bezlitosną walkę z lokalnym szmuglem. Co oczywiście budzi lęk po drugiej stronie granicy. Tysiące brazylijskich rodzin żyją m.in. z ryb łowionych po francuskiej stronie, a także – a może nawet przede wszystkim – z handlu złotem znajdywanym na terenie Gujany. Brazylijscy garimpeiros, czyli poszukiwacze złota masowo filtrują bogate w ten metal rzeczki i strumienie. W brazylijskim mieście Oiapoque kwitnie złotniczy przemysł: jest kilkanaśnie legalnych punktów skupów tego metalu i niezliczone sklepy ze sprzętem dla poszukiwaczy. Istne Eldorado.

Sam Lula przyznał podczas spotkania z Sarkozym, że oficjalnie Brazylia szacuje na 20-30 tysięcy, liczbę osób regularnie i nielegalnie przegraczających granicę z Francją. Francuzi przypuszczają, że jest ich znacznie więcej. A problem polega nie tylko na tym, że łupione są bogactwa Gujany. Niepokoi przede wszystkim związany z tym wzrost przestępczości. Szajki i klany poszukiwaczy złota toczą ze sobą bezlitosne wojny o najbardziej złotonośne odcinki rzek, obozy garimpeiros są napadane i grabione, a wszystko kosztem lokalnych Indian, którzy są zastraszani, zmuszani do pracy, albo czasem wręcz wysiedlani ze swych wiosek. Poszukiwanie złota jest też problemem ekologicznym, w mętnych rzekach o przerytym dnie umierają ryby.

Sarkozy obiecał, że sytuacja się poparwi. W najbliższych dniach do walki z przemytnikami i poszukiwaczami skierowane ma zostać 1000 żołnierzy i żandarmów, w tym oddziały elitarnego GIGN. Mają mieć do dyspozycji samolot, helikoptery i – jak się wyraził Sarkozy – „materiał i technologie jakie we Francji nie były jeszcze używane”. Akcja ma potrwać „tak długo jak będzie to potrzebne”.

Wielu Gujańczyków ma jednak wątpliwości, czy zapowiedziana przez prezydenta operacja przyniesie spodziewane efekty. Twierdzą że tysiąc osób nawet świetnie wyposażonych i wyszkolonych to i tak mało na tak wielki obszar. A poza tym ze złota żyją tysiące ludzi włącznie z lokalnymi, skorumpowanymi politykami, czy policjantami. „Jak zwykle oberwą pionki, a grube ryby będą liczyć pieniądze” – obawia sie znana gujańska deputowana do francuskiego Parlamentu, Christiane Taubira.

Prześlij dalej:

4 reakcje na "Koniec Eldorado w Gujanie?"

  1. kamiljanicki  15/02/2008 o 15:19

    Czy w takim razie Gujana Francuska nie ma ŻADNEGO przejścia granicznego z Brazylią? Również na południowym odcinku granicy, gdzie nie jest ona zagrodzona rzeką? Zadziwiające…

    Odpowiedz
    • tierralatina  15/02/2008 o 15:52

      Gujana ma dwa przejscia graniczne z Brazylia. Oba na rzece Oyapock. Jedno jest wlasnie w Saint-Georges, a drugie w Camopi. To po prostu posterunki po obu stronach rzeki. A jak ja pokonasz, to juz Twoj problem. Sa oczywiscie pirogi kursujace miedzy posterunkami. Przejazd 5 euro. W Saint-George jest tez mozliwosc przeprawienia przez rzeke samochodu osobowego.

      Odpowiedz
      • kamiljanicki  16/02/2008 o 00:09

        Zaciekawiłeś mnie i trochę poszperałem…zadziwiające, ale Gujana granicy lądowej nie ma ani z Brazylią ani z Surinamem. Na swój sposób ta prowincja jest po prostu odcięta od świata. Dziwne o tyle, że akurat Gujana Fr. dzięki pomocy metropolii powinna mieć pieniądze na 1 czy 2 mosty.

        Swoją drogą Francja i Brazylia podpisały już kilka lat temu umowę w sprawie budowy mostu, ale chyba nikt się nią specjalnie nie przejął…

        Odpowiedz
  2. uyu  20/02/2008 o 02:24

    Gujansko-brazylijskiej granicy juz od lat strzego liczne jednostki zandarmerii, Legii Cudzoziemskiej i regularnej armii. Tak wiec problem nie jest nowy. Do wymienionych we wpisie problemow dorzuce jeszcze ogromne zanieczyszczenie srodowiska spowodowane uzyciem rteci przy plukaniu zlota.
    Bardzo mocno lewicowa Madame Christiane Taubira powinna sobie przypomniec jak zareagowal na jej raport o poszukiwaczach zlota z 1997 roku socjalistyczny rzad Jospin z ktorym wspolpracowala? Zadnych.
    Wszystko to nie zmienia faktu, ze jest to jedna z najtrudniejszych granic na swiecie.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.