Chrystus ze Świętego Pawła (w Świętej Teresie)


Gdy mówi się, że Ameryka Łacińska to najbardziej katolicki kontynent świata, warto zawsze pamiętać, że Latynosi do religii podchodzą najczęściej zupełnie inaczej niż Europejczycy. Ich katolicyzm jest zazwyczaj żywiołowy, ale też nasiąknięty synkretyzmem religijno-kulturowym.

Latynos może gorliwie modlić się w kościele i, chwile potem, palić w domu kadzidełko jakiemuś indiańskiemu, czy afrykańskiemu bóstwu, bądź też składać hołd jakiemuś ludowemu, nie uznanemu przez Watykan, „świętemu”. Z kolei tutejsi gangsterzy często tatuują sobie  Chrystusa na piersi i żarliwie modlą się o powodzenie w planowanym porwaniu, napadzie, czy morderstwie. A Boliwijscy górnicy od dziesiątek lat przyjmują regularnie komunię, spowiadają się i uczestniczą w parafialnym życiu, ale równocześnie czczą i składają krwawe ofiary El Tio – rogatemu bóstwu, które niepodzielnie, ich zdaniem, rządzi w podziemiach.

procesjaWielkanoc to oczywiście okres w którym także latynoskie kościoły katolickie zapełniają się jak nigdy indziej w ciągu roku. Masowo organizowane są różne procesje, Drogi Krzyżowe i Misteria. Szkoły, teatry, gminy i parafie prześcigają się także w wystawianiu… popularnej rock-opery Jesus Christ Superstar.

procesja

procesjaJednym z ciekawszych latynoskich zwyczajów związanych z Wielkim Tygodniem jest też na pewno barwny kult figury Jezusa Nazareńskiego ze Świętego Pawła (El Nazareno de San Pablo) w wenezuelskim Caracas. Już od ponad 300 lat, w każdą Wielką Środę, tysiące, dziesiątki tysięcy wiernych dziękują Nazareńczykowi za wyproszone łaski.

Historia tego fenomenu sięga XVI wieku, kiedy Caracas, po raz pierwszy w swej historii, musiało stawić czoła wielkiej epidemii. Czarna ospa dziesiątkowała miejską populację, a zdrowi modlili się do Świętego Pawła z Teb o ocalenie. I ocalenie przyszło – według kronikarzy epidemia tak gwałtownie ustąpiła, jak i się pojawiła. Z wdzięczności,włodarze miasta postanowili – w 1580 roku – wybudować Świętemu Pawłowi kaplicę. Świątynia jednak długo nie ustała. W 1641 roku potężne trzęsienie ziemu zrównało ją – tak jak całe miasto – z ziemią.

nazarenoI choć Caracas z gruzów powstawało w wielkich bólach i powoli, już w 1666 roku inaugurowano kolejną kaplicę Św. Pawła. Wtedy też, choć nie do końca wiadomo w jakich okolicznościach, pojawiła się w nim figura Nazareńczyka. Rzeźba ta przedstawia Chrystusa naturalnej wielkości, dźwigającego na swym ramieniu potężny krzyż. Jest ona wykonana z drewna sosnowego, co oznacza że do Caracas dotarła zza oceanu, najprawdopodobniej z Hiszpanii. I choć nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące jej pochodzenia, historycy sztuki najczęściej przypisują jej autorstwo ówczesnemu mistrzowi rzeźby z Sewilli, Felipe Ribasowi.

Kult Świętego Pawła-pustelnika przekształcił się w wenerację figury Nazareńczyka między 1696 i 1698 rokiem. Caracas stawiało wówczas czoła kolejnej epidemii, tym razem żółtej febry. Błagający o ocalenie wierni mieli w zwyczaju organizowanie procesji, w trakcie których wynoszono z kaplicy figurę Chrystusa i obnoszono ją po kolejnych dzielnicach. I wtedy to, któregoś dnia, dźwigany Nazareńczyk zaplątał się w gałęzie przydrożnego drzewka cytrynowego. Szukającym nadziei i ocalenia wiernym więcej nie było trzeba – uznali to za boży znak, a drzewko za święte. Picie soku z owoców z niego zerwanych miało ocalać przed chorobą. I znowu, zdaniem kronikarzy, choroba ustąpiła.

Od tego czasu Nazareńczyk stał się obiektem najżarliwszych modlitw Caraqueños, owianym mitem spełniania wielu próśb i błagań.

Ważną osobą w historii Chrystusa ze Świętego Pawła, jak i w historii całej Wenezueli, a Caracas w szczególności, był generał Antonio Guzmán-Blanco. Ten aż trzykrotny prezydent kraju z końca XIX wieku, odbił na Wenezueli piętno widoczne aż do dziś. Był dyktatorem, ale i wizjonerem. Wprowadził pierwszą obowiązującą na terenie całego kraju walutę – istniejącego po dziś dzień boliwara, ustanowił hymn państwowy, rozpoczął budowę linii kolejowych i telefonicznych, oraz gruntownie przebudował Caracas. A że był masonem, znacznie też ograniczył wpływy Kościoła – tworząc państwowy urzędu stanu cywilnego, odebrał mu m.in. prowadzenie ksiąg narodzin i zgonów, a także założył pierwsze państwowe, laickie szkoły.

W samym Caracas generał Antonio Guzmán-Blanco postanowił zmniejszyć ilość świątyń, zlecając m.in., w 1876 roku, rozbiórkę kaplicy Świętego Pawła. Na jej miejscu wybudowano wciąż istniejący i będący wbrew nazwie operą, Teatr Miejski.

Prezydent zapomniał jednak najwyraźniej o jednym – choć sam był wolnomularzem, jego żona Ana-Teresa, była oddaną kultowi Nazereńczyka dewotką. I tak nią wstrząsnęła rozbiórka kaplicy Św. Pawła, tak męczyła swego męża, że mason Guzmán-Blanco polecił wybudować okazałą bazylikę. I aby do końca udobruchać swą małżonkę prezydent zadekretował nawet, że nowa świątynia nosić będzie jej imie.

santaanaBył jednak pewien problem – nigdy nie było żadnej świętej Anny-Teresy, a kościoły nazywa się przecież imionami świętych. Z niespodziweaną pomocą nadszedł wówczas karakeński architekt Juan Hurtado Manrique. Wpadł on na pomysł aby wybudować utrzymaną w stylu neoklasycystycznym świątynię z dwoma nawami, oddzielonymi znajdującym się pod środkową kopułą ołtarzem. Tak też się stało – w kwietniu 1880 roku wierni po raz pierwszy uczestniczyli w mszy świętej odprawianej w nowej bazylice. I ci, którzy wchodzili do niej przez portal zachodni znajdowali się w kościele Świętej Anny, a ci którzy od wschodu w Świętej Teresie…

Dla Karakeńczyków najważniejsze było jednak co innego. W nowym kościele, na centralnym ołtarzu, ponownie stanął tak przez nich wielbiony Nazareńczyk.

moradosOd tego czasu, po dziś dzień, w Wielką Środę na ulicach stolicz Wenezueli, zobaczyć można tysiące osób ubranych w charakterystyczne, fioletowe tuniki. To osoby, których modlitwy i prośby Jezus ze Świętego Pawła (w Świętej Teresie) wysłuchał, i którzy teraz ustawiają się w kilometrowych kolejkach aby, zgodnie z tradycją, tego właśnie dnia w bazylice uklęknąć i modlitwą podziękować za otrzymaną łaskę.

chicamoradaNazareńczyka obecnie prosi się o wszystko: o pomoc w kupnie samochodu, o miłość, o pieniądze, o awans, o zdrowie, o powodzenie czy klęskę chavezowskiej Rewolucji Boliwariańskiej, o cokolwiek. I sądząc po ilości fioletowych tunik w mieście wiele osób wierzy, że Nazareńczyk ich wysłuchał.

arcybiskupW Wielką Środę bazylika Świętej Teresy jest otwarta od pólnocy. I od północy do 18.00, co godzinę, odprawiana jest w niej msza. Przez cały ten czas przy ołtarzu wymieniają się najwyżsi wenezulescy hierarchowie. Od Kardynała Urosy, przez biskupów, po Nuncjusza Apostolskiego – każdy ma swoją mszę a niektórzy i dwie.

plazacaracasA o 18.00, jak przed wiekami, cudowna figura Chrystusa Nazareńskiego, jest wynoszona na plecach aż 80 wiernych, którzy w uroczystej procesji obnoszą ją po centrum miasta, z przerwą na specjalną wielką mszę, odprawianą na Plaza Caracas, jednym z największych stołecznych placów, nad którym góruje głowa-pomnik Simona Bolivara.

armiaW ciągu całego dnia przez bazylikę i wokół niej przewijają się setki tysięcy osób – wiernych, handlarzy, ciekawskich. Nic więc dziwnego, że w stan pogotowia stawiane są tego dnia wszystkie służby mundurowe jakie posiada Wenezuela. Od strażaków, wojska i policji, przez Gwardię Narodową i Żandarmerię Wojskową, po Obronę Cywilną i służby antynarkotykowe.

W socjalistycznej Wenezueli widok modlącego się w bazylice policjanta w kamizelce kuloodpornej i pistoletem przy boku nikogo nie dziwi…

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Chrystus ze Świętego Pawła (w Świętej Teresie)"

  1. Pingback: Religia to biznes | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.