Kłopotliwe kontakty FARC


Kolumbijscy, lewicowi partyzanci FARC finansowali kampanię wyborczą aktualnego prezydenta Ekwadoru, negocjowali pożyczkę u Muamara Khadafiego i otrzymywali nie tylko pieniądze, ale też i broń z sąsiedniej Wenezueli – wynika z informacji wydobytch ze zdobytych przez kolumbijską armię partyzanckich komputerów, oraz zeznań dezerterów.

Mimo że prezydenci Ekwadoru, Wenezueli i Kolumbii podali sobie w miniony weekend dłonie i rozpoczęli proces demobilizacji postawionych w stan gotowości bojowej wojsk, pojednanie okazać się może chwilowe. Każdego dnia bowiem, analizowane przez policję w Bogocie trzy komputery Raula Reyesa – wiceszefa FARC zabitego 1 marca podczas ataku kolumbijskiej armii na znajdujący się na terenie Ekwadoru obóz tych lewicowych partyzantów – ujawniają nowe tajemnice. I są one coraz bardziej kompromitujące dla sąsiadów Kolumbii.

Okazuje się, że rząd Ekwadoru nie tylko wiedział o znajdujących się na terenie tego kraju bazach kolumbijskich partyzantów, ale wręcz negocjował z nimi wymianę szefów lokalnych oddziałów armii i policji na takich, którzy nie dość, że przymykali oko na partyzancką działalność to jeszcze, w razie potrzeby, mieli zapewnić im ochronę. Według policyjnych informatorów kolumbijskiego tygodnika Semana zachowanie takie było prawdopodobnie spłatą długu – wszystko wskazuje na to, że FARC… współfinansował kampanię wyborczą aktualnego lewicowego prezydenta Ekwadoru, Rafaela Correi. Ten oczywiście zaprzecza i obiecuje śledztwo mające wyjaśnić te, jak twierdzi, -obraźliwe oskarżenia-.

To jednak nie wszystko. W komputerach Reyesa natrafiono także na ślady korespondencji partyzantów z przywódcą Libii, Muamarem Khadafim. Farkowcy chcieli go namówić na 100 milionów dolarów pożyczki, która miała sfinansować zakup rakiet ziemia-powietrze. Obiecał je dostarczyć kolumbijskim partyzantom Wiktor But, aresztowany w ubiegłym tygodniu, ponoć także dzięki informacjom wydobytym z partyzanckich komputerów, słynny rosyjski handlarz bronią.

Z libijskiej forsy prawdopodobnie nic nie wyszło, ale z pomocą przyszedł przywódca sąsiedniej Wenezueli. Zdaniem Kolumbijczyków Hugo Chávez przekazał partyzantom aż do 300 milionów dolarów. A także broń. O dostawach wenezuelskiej broni zapewnia zabójca Ivana Riosa, kolejnego członka ścisłego dowództwa FARC, który stracił w ostatnich dniach życie. Zabił go jego własny szef ochrony, który wraz z odciętą ręką denata, jego paszportem i osobistym komputerem, oddał się właśnie w ręce rządowego wojska. I zeznaje. Licząc oczywiście przy tym na ponad 2 miliony dolarów nagrody obiecanej przez rząd temu, kto doprowadzi do ujęcia Riosa.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Jedna reakcja na "Kłopotliwe kontakty FARC"

  1. Pingback: Latynoamerykański ambaras z Wikileaks | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.