Rewolucja w Paragwaju?


Wiele wskazuje na to, że mali Paragwajczycy już wkrótce i przez wiele, wiele lat uczyć się będą na lekcjach historii o dzisiejszym dniu. 20 kwiecień 2008 może stać się dla Paragwaju datą równie historyczną, jak 4 czerwiec 1989 dla Polski. A może nawet bardziej…

Dzisiaj Paragwajczycy idą do urn. Mają za zadanie wybrać nowego prezydenta i jego zastępcę, odnowić Izbę DeputowanychSenat, oraz desygnować gubernatorów prowincji. I jest bardzo prawdopodobne, że wyniki głosowania będą rewolucyjne, historyczne i bezprecedensowe. I to z wielu względów.

Przede wszystkim, i o tym będą się uczyć nie tylko mali Paragwajczycy, ale pewnie też istudenci politologii na całym świecie, dzisiejsze wybory mogą położyć kres rządom Czerwonych. Słowo to nie ma w tym przypadku żadnego ideologicznego zabarwienia. Czerwoni to po prostu Narodowe Stowarzyszenie Republikańskie, największa paragwajska partia, która od lat nosi przydomek Partido Colorado, czyli właśnie (ewentualne lingwistyczne wątpliwości są wyjaśnione w komentarzach poniżej) Partia Czerwona. I choć Europejczykom może się to wydawać dziwne, Czerwona jest to partią konserwatywną, prawicową i nie stroniącą od populistycznego nacjonalizmu.

Jednak to co w tym wszystkim najważniejsze, to co sprawia, że jej porażka będzie w Paragwaju rewolucją, to fakt że Czerwoni rządzą swym krajem nieprzerwanie od 61 lat. Żadna inna partia na świecie nie pozostawała przy władzy tak długo.

Jak łatwo się domyśleć, nie zawsze była to władza demokratyczna – za czasów Alfredo Stroessnera, generała który silną i zakrwawioną ręką rządził Paragwajem przez aż 35 lat, Czerwoni byli jedyną legalną siłą polityczną. Wszyscy, którzy mieli cokolwiek do powiedzenie w tym kraju, którzy zajmowali jakiekolwiek stanowiska, należeli do Czerwonych. Czerwony był także generał Andrés Rodríguez Pedotti, który w 1989 roku w zamachu stanu obalił Stroessnera i rozpoczął przwracać w Paragwaju demokrację. W której zreszą Czerwoni szybko świetnie się odnaleźli i nadal wiedli prym! Mimo wielu skandali, mimo polityków oskarżanych (i skazywanych) o korupcje, a nawet morderstwa, partia ta cieszyła się niezmiennie największym poparciem wyborców.

Do dzisiaj prawdopodobnie. Z ostatnich sondaży wynika, że prezydenckie wybory wygra Fernando Lugo – kandydat Patriotycznego Sojuszu na rzecz Zmian, wysoce egzotycznej koalicji kilkunastu partii: od komunistów i ekologów, przez chadeków, po prawicowych liberałów. Ośrodki badania opinii publicznej prognozują, że zagłosuje na niego od 31 do 39 proc. Paragwajczyków. Tymczasem kandydatka partii rządzącej, Blanca Ovelar, cieszy się poparciem szacowanym na 26 do 34 proc. Lugo jest więc dość wyraźnym faworytem.

Wybór opozycjonisty byłby rewolucyjnym wydarzeniem nie tylko za względu na historyczną porażkę Czerwonych. Bezprecedensowy jest także fakt, że kandydat opozycji, jeszcze w marcu ubiegłego roku był… biskupem Kościoła Katolickiego. Kierował diecezją San Pedro, jednym z najbiedniejszych zakątków Paragwaju, którą powierzył mu, jeszcze w 1994 roku, Jan Paweł II. Co zresztą zadaje kłam obiegowemu poglądowi, że nasz papież, był konserwatystą. Lugo, w momencie ordynacji na biskupa miał zaledwie 43. lata i wcale nie krył swych sympatii dla lewicowej tzw. teologii wyzwolenia.

Młody biskup bardzo szybko zyskał sobie sympatie wiernych. Nie był hierarchą, który wożony jest limuzyną i podsuwa pierścień do pocałunków. Przeciwnie – Lugo w cywilnych ubarniach przemierzał biedne wioski, słuchał żali, próbował znajdować rozwiązania trapiących ludzi przyziemnych problemów. Znajdował sponsorów dla szkół, dokarmiał dzieci, organizował przychodnie, pożyczał pieniądze, pomagał zakładać związki zawodowe… I coraz bardziej intetresował się polityką. To właśnie biskup Lugo był motorem kontestacji, która odwiodła aktualnego prezydenta Nicanora Duarte od próby zmian konstytucji, mającej umożliwić mu reelekcję. To także Lugo stał na czele protestów, które w 2006 roku próbowały wymusić na prezydencie kraju rezygnację z równoczesnego piastowania prezesury Czerwonych.

W Boże Narodzenie 2006 roku biskup Fernando Lugo oświadczył wiernym, że czuje się skrępowany przez habit i jest przekonany, że jako polityk będzie w stanie pomóc im bardziej skutecznie. –Chcę aby moją katedrą był cały kraj– zadeklarował. I poprosił Watykan o zwolnienie go z powierzonych mu duszpasterskich i biskupich obowiązków. Stolica Święta jednak odmówiła.

Na początku 2007 roku zaczęły się jednak pojawiać w Paragwaju pierwsze sondaże próbujące ocenić kto ma szanse zostać kolejnym prezydentem. I biskup Lugo był na ich czele! 29 marca 2007 roku biskup powiadomił Watykan, że rezygnuje, zrzuca ornat i habit, wybrowadza się ze swej biskupiej rezydencji i zabiera za politykę. Podkreślając przy tym, że jest katolikiem i z Kościoła nie zamierza występować.

Watykan był skonsternowany i długo nie wiedział jak wyjść z tej sytuacji. Dopiero na początku tego roku Benedykt XVI zawiesił Lugo „Ad Divinis”. Oznacza to, że polityk formalnie jest nadal księdzem. Nie może odprawiać wprawdzie mszy, ani udzielać sakramentów, ale – w nagłych przypadkach może świadczyć ograniczoną kapłańską posługę. Np. może wyspowiadać umierającą osobę.

Mimo konfliktu z Watykanem, Fernando Lugo przez wielu Paragwajczyków uważany jest za Mesjasza. –On jest wysłany przez Boga, aby uratować Paragwaj– najzupełniej poważnie tłumaczył niedawno w paragwajskim parlamencie, opozycyjny senator Candido Vera.

Dzisiejszy wybór Lugo na prezydenta, jak pisałem, jest wysoce prawdopodobny, ale jeszcze nie w 100 proc. pewny. Sondażowa różnica między nim, a kandydatką Czerwonych, byłą minister edukacji w rządzie Nicanora Duarte, jest wyraźna, ale nie miażdżąca. Wiele zależy od zachowania zwolenników trzeciego z prowadzących w sondażach polityków – byłego gererała Lino Oviedo.

On sam też jest postacią niezwykle barwną, wiele mówiącą o paragwajskiej polityce. Oviedo jeszcze rok temu… siedział w więzieniu. Trafił do niego po powrocie z Brazylii, gdzie przez długie lata ukrywał się przed aparatem sprawiedliwości swego kraju. Oskarżano go bowiem o próbę przeprowadzenia zamachu stanu w 1996 roku, o udział w zabójstwie wiceprezydenta Paragwaju, LuisMaría Argaña w 1999 roku, oraz odpowiedzialność za śmierć siedmiu manifestanów podczas fali protestów jaka przeszła przez kraj po zamachu na Argaña. Mimo tego wszystkiego, mimo już zasądzonej 10-letniej kary więzienia i toczących się procesów, były generał nie tylko załatwił sobie warunkową wolność, nie wywalczył zawieszenie dochodzeń, a na dodatek kandyduje na fotel prezydencki. I w sondażach ma od 21 do 28 proc. poparcia!

Lino Oviedo jest wprawdzie kandydatem założonej przez siebie niedawno partii Narodowa Unia Etycznych Obywateli, ale zarówno on sam, jak i niemal całe jego zaplecze polityczne to byli Czerwoni. Więc nie jest wykluczone, że wielu z popierających Oviedo wyborców, zdając sobie sprawę, że szanse na wybór ma on nikłe, zagłosuje dzisiaj na kandydatkę Partido Colorado.

I tego właśnie najbardziej obawia się Lugo. Gdyby wygrała dzisiaj Blanca Ovelar (w Paragwaju do wyboru wystarcza zwykła większość, więc nie będzie drugiej tury – kto dziś otrzyma największe poparcie będzie prezydentem) to napewno część zwolenników byłego biskupa oskarżać będzie kolorowych o zmanipulowanie wyborów. Sam Lugo od tych oskarżeń się jednak dystansuje. Prawdą jest oczywiście, że Paragwaj jest jednym z bardziej skorumpowanych państw Ameryki Łacińskiej, niemniej jednak kraj nie jest zbyt wielki, uprawnionych do głosowania jest tylko 2,8 miliona osób, i wybory nadzorowane będą przez bardzo liczną grupę zagranicznych obserwatorów

Czerwoni z kolei obawiają się, że może dojść dzisiaj do wyborczach prowokacji. Szykować mieliby je obecni ponoć od kilkunastu dni w Paragwaju wenezuelscy i boliwijscy agitatorzy. Prezydent Nicanor Duarte otwarcie ostrzegł w ostatnich dniach Hugo Cháveza aby nie mieszał w paragwajskiej polityce. W historycznym już wywiadzie jakiego prezydent udzielił reżimowej, wenezuelskiej stacji telewizyjnej TeleSur, Duarte wywołał konsternację rozmawiającej z nim dziennikarki kończąc: –Buenas noches Patricia y a todos los Venezolanos. Che Maitei rory maymáva Venezuela membykuérape che rendúva hína ha to jerure imburuvicha kuérape ani omoingue i tî ñande retâme, muchas gracias.– Mieszając hiszpański i drugi oficjalny język Paragwaju, guarani, Duarte powiedział: –Dobranoc Patrycja (dziennikarka) i wszyscy Wenezuelczycy. Serdecznie pozdrawiam wszystkich synów Wenezueli, którzy nas w tej chwili słuchają. Poproście swe władze aby nie wpychały nosa do naszego kraju. Bardzo dziękuje.

Sam Fernando Lugo, choć przyznał kiedyś, że niektóre z reform wprowadzonych przez Cháveza podobają mu się, przez cały okres kampanii wborczej demonstrował swój dystans wobec wenezuelskiego lidera i powtarzał, że na pewno nie będzie paragwajskim Chávezem. Gdy jedna z konkurencyjnych partii rozlepiała plakat na którym, w wyniku fotomontażu, Lugo był wraz z Chávezem i lewicowym prezydentem Boliwii Evo Moralesem, były biskup uznał wręcz że go to obraża i uzyskał sądowy nakaz usunięcia propagandy.

Wielu paragwajskich komentatorów i analizujących polityczne życie tego kraju politologów obawia się, że nawet jeśli dzisiaj w urnach dojdzie do rewolucji, polityczna kariera Lugo może nie trwać zbyt długo. Jego wyborcy wiążą z nim bowiem olbrzymie nadzieje, myślą że odmieni ich kraj. Tymczasem prezydent będzie miał mocno związane ręce – nie dość, że prawdopodobnie nie będzie dysponował parlamentarną większością, to w dodatku popierająca go koalicja jest wyjątkowo krucha.

Prezydent Duarte jeszcze w tym tygodniu ostrzegał: –Lugo jest popierany przez koalicję partii pozbawioną najmniejszej tożsamości ideologicznej. Jedyne co je łączy to nienawiść wobec Czerwonych i chęć obalenia nas.– I – obiektywnie patrząc – ma rację. Lugo popierany jest m.in. przez antyklerykalnych komunistów, antyliberalnych chadeków i centroprawicowych liberałów. Trudno sobie wyobrazić co będzie ich łączyć, gdy już uda im się pokonać Czerwonych.

Ale – to już moja prywatna nadzieja – niech przynajmniej Lugo zapoczątkuje proces zmian, których Paragwaj na pewno potrzebuje.




Prześlij dalej:

20 reakcji na "Rewolucja w Paragwaju?"

  1. Pingback: Fernando Lugo wygrywa prezydenckie wybory | tierralatina.pl

  2. zwirekiwigura  21/04/2008 o 16:17

    Mimo, że polityka dosć srednio mnie interesuje, przeczytałem to z zainteresowaniem. Więc to komplement… 🙂
    Mówiąc poważniej – bardzo ciekawa historia tego biskupa. Ciekawe czy jako prezydent będzie długo równie popularny.

    Odpowiedz
  3. jan.kulczyk  21/04/2008 o 19:10

    Ciekawy tekst, tylko jedna uwaga.. colorados to „czerwoni”, a nie „kolorowi”. Oczywiscie nie ma to nic wspolnego z naszym rozumieniem slowa „czerwoni”…Przypuszczam, ze nazwa pochodzi od koloru mundurow stronnikow tej opcji (dawniej konserwatystow), np. w jakiejs znaczacej bitwie, tak jak Batalla de Carpinteria podzielila Urugwaj na Partie Bialych i Partie Czerwonych, ale nie wiem dokladnie.

    Odpowiedz
    • tierralatina  21/04/2008 o 21:18

      Nooooo…. widze, ze bedziemy mieli spor lingwistyczny! Takie lubie! 🙂

      No wiec co nam mowi RAE?
      colorado i colorido – pierwsze znaczenie to „que tiene color”, czyli – jak dla mnie – kolorowy.

      drugie znaczenie:
      colorado -„Que por naturaleza o arte tiene color más o menos rojo.”, czyli – jak dla mnie – rumiany. W sumie tak jak w polskim, kolory na twarzy – rumiane policzki, to mniej wiecej to samo.

      „colorido” – „Disposición y grado de intensidad de los diversos colores de una pintura.” , czyli cos jak pokolorowanie.

      Czerwony, zawsze myslalem ze po hiszpansku to „rojo”, zas „czerwoni” to „rojos”, ale moze masz inne zrodla… chetnie je poznam… 🙂

      Zartuje… oczywiscie wiem, ze np. w Meksyku czesto uzywa sie „colorado” w sensie czerwony. Ale czy w Paragwaju takze? Osobiscie sie z tym nie spotkalem.

      Czekam na kontrargumenty! 😉

      Odpowiedz
  4. latinbrand  21/04/2008 o 21:25

    Tierralatina – wybacz moja ignorancje, ale kto to taki ten RAE? 🙂

    Odpowiedz
    • tierralatina  21/04/2008 o 21:55

      RAE to Real Academia Espaola, czyli Alfa i Omega jezyka hiszpanskiego. To oni ustalaja, co jest poprawne, a co bledne.
      I maja tez bardzo dobry slownik online: http://www.rae.es/

      Odpowiedz
  5. tierralatina  21/04/2008 o 22:56

    @jan.kulczyk: I zeby nie bylo, ze to tylko ja mam watpliwosci co do znaczenia Partido Colorado: The ACE Project – czyli wspoltworzona przez wiele rzadow i oraganizacji medzynarodowych baza danych zwiazanych z procesami wyborczymi, uzywa konsekwentnie na swych angielskojezycznych stronach Colored Party. A to, mimo ze jest tam „red”, trudno jednak uznac za Czerwona Partie… 🙂
    http://aceproject.org/regions-en/jne/PY

    PS. Nie upieram sie przy swojej wersji. Szukam czegos co by definitywnie rozwialo watpliwosci. Nie znajduje…

    Odpowiedz
  6. kuba  22/04/2008 o 01:03

    Czy na takie dlugoletnie rzady jednej partii w Paragwaju mogła mieć wplyw ordynacja wyborcza? Jest ona wiekszosciowa czy proporcjonalna?

    Odpowiedz
  7. jan.kulczyk  22/04/2008 o 19:32

    Moje argumenta: :))

    1. Spojrz na Urugwaj, tam nie ma watpliwosci, co znaczy „colorado” w nazwie partii. Sadzisz, ze tuz za miedza byloby zupelnie inaczej?
    2. Przypuszczam, ze Colored na stronie ACE, o ktorymto po prostu blad jezykowy, kalka, jakich pelno w politologii, publicystyce i nawet historiografii (vide np. nasz Iwan Grozny z ros. „grazny” czyli straszny, okropny) – kiedys tam ktos tak zrobil i sie przyjelo. Glupio byloby teraz zmieniac, bo duzo z tym roboty. Druga sprawa to to, ze cos funkcjonuje w angielskim „miedzynarodowym” nie oznacza, ze native speaker angielskiego by sie z tym zgodzil. Jako przyklad, „angielszczyzna” Unii Europejskiej przypominajaca czasem „Esperenglish” niz prawdziwy angielski.
    3. Dziwi mnie, ze mowisz o Meksyku. Spytaj sie mieszkanca jakiegokolwiek hiszpanskojezycznego kraju Ameryki Poludniowej co znaczy wg niego colorado.
    4. Najlepszym argumentem byloby tez podanie genezy nazwy partii. Niestety, nie jestem w stanie znalezc tego nawet na samej stronie ANR. Przypuszczam jednak, ze Paragwaj po prostu „zgapil” sobie nazwe od rowniez konserwatywnej partii Urugwaju, ktory cieszyl sie juz wtedy dosc stabilnym systemem dwupartyjnym, podczas gdy w Asuncion lizalo sie jeszcze rany Wojny Potrojnego Sojuszu i jakakolwiek nowoczesnie pojmowana panstwowosc byla w powijakach. To byloby najprostsze rozwiazanie, bo skad pochodzi nazwa urugwajska juz pisalem. Ale sprobuje jeszcze spytaj znajomych paragwajczykow.

    Odpowiedz
  8. jan.kulczyk  22/04/2008 o 19:41

    Dodatkowy argument poboczny: stan Colorado w USA ma sporo formacji skalnych koloru czerwonego czy kolorowego? 🙂

    Odpowiedz
  9. jan.kulczyk  22/04/2008 o 19:42

    Aha, to co mowi slownik teraz nie jest tak istotne jak to, co mowil w roku 1887, kiedy to zakladano partie 🙂

    Odpowiedz
    • latinbrand  22/04/2008 o 19:44

      Moze ja sie nie znam, choc blondynka nie jestem, ale czerwony, to dla mnie jak najbardziej kolorowy… 🙂

      Odpowiedz
  10. latinbrand  22/04/2008 o 19:47

    A i moj argentynski narzeczony twierdzi, ze dla niego colorado to kolorowy, choc dodaje ze wie iz niektorzy uzywaja tego slowa w sensie czerwony. On by tak nie uzyl – zapewnia. 🙂

    Odpowiedz
    • jan.kulczyk  22/04/2008 o 19:52

      W takim razie to musi byc kwestia subiektywnego odczucia danej osoby. Ludzie, z ktorymi ja rozmawialem potwierdzali wersje „czerwona”. Ale mysle, ze faktycznie najwazniejsza kwestia jest to, co to slowo znaczylo wtedy w rejonie Paragwaju 🙂

      Odpowiedz
  11. jan.kulczyk  24/04/2008 o 18:36

    Wklejam odpowiedz od znajomej Paragwajki (z dziada pradziada :). Jej tata jest deputowanym ANR. Mam nadzieje, ze to doda mojej wersji autorytetu hehehe Ale draze nadal kwestie genezy nazwy.

    Hola Joana y Lucasz!!

    Colorado en el nombre del partido viene del color rojo, sí… Ni idea de dónde viene pero definitivamente por el rojo. Colorado es lo mismo que rojo en español.

    Viv.

    Odpowiedz
  12. Boruta  24/05/2008 o 15:44

    „Co zresztą zadaje kłam obiegowemu poglądowi, że nasz papież, był konserwatystą.”
    Zapomniałes dodać, że to własnie Wasz papiez wysłał Lugo na wcześniejsza emeryturę.

    Odpowiedz
    • tierralatina  24/05/2008 o 16:38

      Na jaka emeryture? Przeciez Lugo sam, wbrew woli Watykanu, zrezygnowal z biskupstwa.

      Odpowiedz
  13. Pingback: Lugo nie pójdzie drogą Chaveza | tierralatina.pl

  14. Pingback: Franco za Lugo w Paragwaju | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.