Ucieczka z Caracas


Stolica Wenezueli turystyczną atrakcją na pewno nie jest. Przeciwnie – miałaby wielkie szanse w podróżniczym konkursie na najmniej ciekawą południowoamerykańską metropolię.Ale, jak to ze stolicami często bywa, podróżując po Wenezueli, Caracas trudno ominąć.

I nawet jeśli w planach mamy eksplorację Orinoko, dotarcie do Salto Angel, czy w Andy w okolicach Meridy, to zazwyczaj – przylatując z Europy – musimy spędzić kilka godzin, a często wręcz przenocować, w tym olbrzymim, betonowym mieście.

I właśnie te kilka godzin jest wystarczające, aby zwiedzić to, co Caracas ma najcenniejsze, najbardziej niepowtarzalne i paradoksalnie – tak często omijane przez zagranicznych turystów. Mam na myśli Park Narodowy El Ávila – sięgający 2765 m n.p.m. zalesiony masyw odgradzający Caracas od atlantyckiego wybrzeża.

Odnowiona przez austriacką firmę kolejka linowa w 15 minut zabiera chętnych z chaotycznego i zazwyczaj bardzo upalnego Caracas do chłodnego i spokojnego Parku Narodowego, w którym można uskuteczniać wielogodzinne piesze wędrówki.

Odnowiona przez austriacką firmę kolejka linowa w 15 minut zabiera chętnych z chaotycznego i zazwyczaj bardzo upalnego Caracas do chłodnego i spokojnego Parku Narodowego, w którym można uskuteczniać wielogodzinne piesze wędrówki.

W ciągu niespełna 15 minut nowoczesna kolejka linowa przenosi chętnych z zazwyczaj upalnej i dusznej, zawsze chaotycznej i głośniej, miejskiej dżungli, na wysokość ponad 2000 metrów. Gdzie jest chłodniej, ciszej, powietrze jest czyste i skąd rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki – z jednej strony panorama leżącej u stóp masyw u wenezuelskiej stolicy, a z drugiej, przy dobrej widoczności, ocean.

Z góry roztacza się przepiękny widok. Na Caracas z jednej strony, a na Ocean Atlantycki z drugiej.

Z góry roztacza się przepiękny widok. Na Caracas z jednej strony, a na Ocean Atlantycki z drugiej.

W pobliżu górnej stacji kolejki linowej znajduje się też kilka zaskakujących obiektów, jak chociażby jedyne w Wenezueli… sztuczne lodowisko, na którym co odważniejsi goście stawiają swe zazwyczaj pierwsze w życiu kroki na łyżwach.

To właśnie tutaj, przy górnej stacji kolejki linowej, Wenezuelczycy zapoznają się po raz pierwszy z lodem innym niż ten w szklaneczce z rumem.

To właśnie tutaj, przy górnej stacji kolejki linowej, Wenezuelczycy zapoznają się po raz pierwszy z lodem innym niż ten w szklaneczce z rumem.

A także, nieczynny od wielu lat, ongiś najlepszy w kraju, majestatyczny Hotel Humboldt, który obecnie po opłaceniu 5 boliwarów możemy, pod opieką przewodnika, zwiedzić jak jakiś skansen. Polecam bo wydatek to niewielki, a podróż w czasie dość zaskakująca.

Hotel Humboldt w momencie swej inauguracji był jednym z najbardziej ekskluzywnych i nowoczesnych hoteli świata. Dziś zwiedza się go jak skansen. Rząd Chaveza zapewnia wprawdzie regularnie, że budynek zostanie odnowiony, a hotel ponownie otwarty, jednak nic nie wskazuje na to, aby obietnica ta została zrealizowana.

Hotel Humboldt w momencie swej inauguracji był jednym z najbardziej ekskluzywnych i nowoczesnych hoteli świata. Dziś zwiedza się go jak skansen. Rząd Chaveza zapewnia wprawdzie regularnie, że budynek zostanie odnowiony, a hotel ponownie otwarty, jednak nic nie wskazuje na to, aby obietnica ta została zrealizowana.

Wybudowany w latach 50-tych, bardzo ekstrawagancki i nowoczosny jak na owe czasy, Hotel Humboldt, zwiedza sie obecnie jak skansen.

Wybudowany w latach 50-tych, bardzo ekstrawagancki i nowoczosny jak na owe czasy, Hotel Humboldt, zwiedza sie obecnie jak skansen.

Hotel... zwiedza się z przewodnikiem.

Hotel… zwiedza się z przewodnikiem.

Jeśli dysponujemy wystarczającą ilością czasu to warto też wybrać się do pobliskiej wioski Galipán (spod górnej stacji kolejki, za ok. 10 boliwarów, kursują tam zabierające pasażerów terenówki). Osada ta, założona ongiś przez emigrantów z Wysp Kanaryjskich, jest dzisiaj zamieszkana w dużej mierze przez artystów, hodowców kwiatów i… kucharzy.

W Galipán znaleźć można maleńkie galeryjki, prywatne muzea, otwarte dla zwiedzających pracownie, maleńkie hoteliki, a także restauracje zaliczane w Caracas do ścisłej gastronomicznej czołówki.

Do tych najlpszych (i najdroższych) należy m.in. serwujący wyśmienitą kuchnię śródziemnomorską i francuską Le Galipanier.

Dla mniej głodnych i mniej zasobnych portfeli są też maleńkie bary, gdzie warto zjeść np. wyśmienity sandwich de pernil, czyli kanapkę ze świeżo upieczoną szynką.

Praktycznie:

Teleférico Warairarepano (oryginalna, indiańska nazwa masywu El Ávila) czynny jest teoretycznie przez 7 dni w tygodniu, choć w praktyce kolejka zazwyczaj nie kursuje w poniedziałki. Powrotny bilet kosztuje 25 nowych boliwarów, studenci z ważną międzynarodową legitymacją płacą o 10 boliwarów mniej, osoby powyżej 60 roku życia wjeżdżają za darmo. 1 euro to oficjalnie 3,12 boliwary. Na czarnym rynku za euro płaci się ostatnio  (maj 2009) ok. 9 boliwarów.

Do dolnej stacji linowej kolejki dojechać można m.in. miejskim autobusem ze stacji metra Colegio de Ingenieros. Wracać z niej do centrum, zwłaszcza wieczorem, najlepiej taksówką. Jej okolice nie należą niestety do najbezpieczniejszych.

Prześlij dalej:

3 reakcje na "Ucieczka z Caracas"

  1. patiperro  01/10/2009 o 22:36

    Do parku narodowego El Avila można dostać się też od strony morza – z miejscowości Macuto do wioski Galipan prawie na szczycie pasma kursują furgonetki. Zatem można odwiedzić park bez przymusowej wizyty w Caracas. Nocleg w nadmorskim Macuto to również dobry sposób na uniknięcie niesławnej stolicy Wenezueli, jeśli ktoś o nią tylko „zahacza” w drodzę z lotniska lub na lotnisko. Miejscowość ta znajduje się raptem jakieś 20 min. jazdy lokalnym autobusem od Aeropuerto Maiquetia wzdłuż wybrzeża. Przy Plaza Las Palomas (jedyny chyba w całej Wenezueli główny plac, który nie nazywa się Plaza Bolivar, więc jest pewnego rodzaju atrakcją:)) jest kilka schludnych i tanich (jak na wenezuelskie realia) hoteli. Przyjemnie, spokojnie, bezpiecznie, łatwy i tani dojazd na lotnisko, do tego kilka kroków od plaży. Czego chcieć więcej?

    Odpowiedz
  2. Pingback: Chávez zmienia nazwę Salto Angel | tierralatina.pl

  3. Pingback: Wenezuela - blaski i cienie | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.