Chilijsko-argentyński pociąg


Coś znowu się rusza w temacie rehabilitacji zamkniętego w 1984 roku połączenia kolejowego międy Chile i Argentyną. Chodzi oczywiście o historyczną trasę między Los Andes i Mendozą, która miałaby się stać z czasem częścią kolejowej trasy łączącej Santiago de Chile i Valparaiso z Buenos Aires.

Pierwotne plany zakładały remont, a właściwie odbudowę linii kolejowej zamkniętej przez Pinocheta w 1984 roku. Jednak gdy, w ubiegłym roku, ogłoszono w końcu przetarg na wykonawcę okazało się, że… nie ma chętnych.

Chilijskie i argentyńskie władze jednak się nie poddają. W końcu chodzi o trasę o wyjątkowym znaczeniu dla obu państw. Brak bezpośredniego połączenia kolejowego między Chile i Argentyną jest bowiem wymieniany we wszystkich ekspertyzach i sondażach wśród szefów firm regionu, jako podstawowy hamulec w rozwoju wymiany gospodarczej między tymi dwoma krajami. Bo choć dzielą one ze sobą granicę na tysiącach kilometrów, Andy skutecznie je rozdzielają.

W tej chwili aż 90 proc. towarów jakie Chile i Argentyna wzajemnie u siebie kupują, przekracza granicę w ciężarówkach z mozołem pokonujących serpentyny wiodące do i z – znajdującego się na wysokości 3500 metrów – tunelu pod przełęczą Los Libertadores-Cristo Redendor. Problem w tym, że droga jest wąska, niemiłosiernie kręta i – co najgorsze – nieprzejezdna z powodu nadmiernych opadów śniegu przez, średnio, 50 dni w roku.

FCTC, czyli Ferrocarril Transandino Chileno – linia kolejowa zamknięta w 1984 roku – przebijała się przez Andy w tym samym miejscu w którym pokonuje je obecnie niekończący się wąż ciężarówek. Pociągi, korzystając miejscami z pomocy trzeciej, zębatej szyny, wspinały się na wysokość 3200 metrów i tam połykał je tunel pod Cristo Redendor.

Nowy, przedstawiony w tym tygodniu przez chilijskiego ministra robót publicznych, Sergio Bitara, koncept rewitalizacji połączenia kolejowego zakłada wybudowanie zupelnie nowego tunelu. I znajdowałby się on znacznie niżej, właśnie po to aby zminimalizować możliwość zakłócenia ruchu kolejowego przez nieprzedywidywalną andyjską aurę. Bitar ujawnił, że brazylijsko-argentyńskie konsorcjum zainteresowane inwestycją w kolej transandyjską, rozważa obecnie dwa warianty.

Pierwszy to, znajdujący się na wysokości 2500 metrów, tunel o długości 23 kilometrów, a drugi to tunel znajdujący się 200 metrów niżej i dłuższy o 4 kilometry. Wstępny kosztorys to 2,3 miliada dolarów w przypadku tunelu krótszego i wyżej położonego, bądź o pół miliarda więcej w przypdku tunelu znajdującego się niżej.

Brazylijsko-argentyńscy pomysłodawcy zakładają, że z nowej linii kolejowej korzystałby przede wszystkim pociągi towarowe, oraz – wzorem tego co dzieje się pod kanałem La Manche i na niektórych transalpejskich liniach kolejowych – tzw. pociągi mutimodalne, czyli z wagonami na których trasportowane są całe ciężarówki z kierowcą włącznie.

Oczywiście wiele wody w Mapocho i La Placie upłynie, zanim dojdzie do ewentualnej realizacji tego ambitnego projektu. Chilijskie ministerstwo robót publicznych, póki co, wydało jedynie zgodę na wykonianie studiów jego wykonalności. I to zarówno od strony technicznej, jak i finansowej.

Najważniejsze jest jednak to, że po latach odchodzenia od kolei i zrywania torów, także w Ameryce Łacińskiej ta forma transportu zaczyna, powoli, powracać do łask. Przypomnijmy, że chociażby Argentyna, niedawno, postanowiła wybudować pierwszą na kontynencie, wzorowaną na francuskim TGV, linię superszybkich pociągów.

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Chilijsko-argentyński pociąg"

  1. Pingback: Będą nowe tunele pod Andami? | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.