Drenaż nóg


Zjawisko drenażu mózgów jest dobrze znane i posiada rozległą literaturę. Fenomen drenażu nóg dyskutowany jest znacznie mniej intensywnie, ale co roku w okolicach zamknięcia transferowego okienka w Europie temat powraca. To okres, kiedy kluby z Ameryki Południowej podliczają sportowe straty, łagodząc swój ból pokaźnymi ilościami gotówki zdobytymi ze sprzedaży swoich graczy.

Tegoroczne straty brazylijskie są poważne. Wystraczy rzucić okiem na poniższą listę transferów:

  • Renan (z Atlético Mineiro do Celty Vigo)
  • Marcelo Moreno (z Cruzeiro do Szachtara Donieck)
  • Renato Augusto (z Flamengo do Bayeru Leverkusen)
  • Souza (z Flamengo do Panathinaikosu)
  • Marcinho (z Flamengo do Al Jaziry ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich)
  • Cicero (z Fluminense do Herthy Berlin)
  • Gabriel (z Fluminense do Panathinaikosu)
  • Thiago Neves (z Fluminense do HSV)
  • Roger (z Grêmio do S. C. Qatar)
  • Fernandão (z Internacional do katarskiego Al-Gharrafa)
  • Jorge Valdivia (z Palmeiras do Al-Ain ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich)
  • Henrique (z Palmeiras do Bayeru Leverkusen)
  • Diego Cavalieri (z Palmeiras do Liverpoolu)
  • Alex Silva (z São Paulo do HSV)
  • Diogo (z Portuguesa do Olympiakosu Pireus)
  • Betão (z Santos do Dynama Kijów)
  • Rodrigo Tabata (z Santos do tureckiego Gaziantepspor)
  • Dinei (z Vitória do Celty Vigo)
  • Sidnei (z Internacional do Benfiki) 

Zorientowani w brazylijskich realiach wiedzą, że wymienieni to gracze dobrzy bądź bardzo dobrzy.

Na niewidzialną, choć zadającą całkiem bolesne ciosy, rękę rynku nie ma się co obrażać. Pewnie kluby południowoamerykańskie jeszcze przez długi czas pozostaną bezlitośnie eksploatowaną kolonią europejskich mocarstw.  Zresztą w Europie dany zawodnik ma szansę czegoś się nauczyć. Sprzeciw budzą jednak transfery do krajów arabskich. O ile wycieczki do ciepłych krajów Rogera, czy Fernandão sa zupełnie zrozumiałe – koniec kariery blisko, a żyć po jej zakończeniu z czegoś trzeba, to casus takiego Valdivii woła o pomstę do nieba. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że piłkarzem, który stał sie bożyszczem torcidy Palmeiras wkrótce zainteresuje się któryś z klubów europejskich, bądź powróci do Ameryki.

Takich powrotów jest zresztą sporo, bo nie każdemu udaje się zawojować obce boiska. Co znamienne, wielu spośród powracających do Brazylii piłkarzy szybko wraca do formy i po pewnym czasie ponownie upominają się o nich możni z drugiego brzegu Wielkiej Wody. Wniosek łatwo wyciągnąć – wiele transferów takich jak wymienione powyżej dotyczy piłkarzy zbyt młodych, którzy powinni jeszcze przez kilka lat grać w Brazylii i dopiero jako zawodnicy ułożeni, z pewnym bagażem doświadczeń wędrowac zagranicę.

Ale kogo to obchodzi. Show musi trwać.

Czy ktoś dzisiaj jeszcze pamięta, że pierwsze zetknięcie z Europą Cafu było zupełnym niewypałem? Wrócił z Saragossy do Brazylii, doszedł do siebie, rozegrał sporo znakomitych meczów w Palmeiras i dopiero wtedy podjął kolejną próbę podboju Starego Kontynentu. Tym razem udaną.

Prześlij dalej:

About Sergiusz Bober

Uważnie przygląda się Ameryce Łacińskiej przez futbolowe okulary. Autor Futbolin – bloga znanego chyba każdemu polskiemu miłośnikowi latynoskiej piłki nożnej. Kibic argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego FC São Paulo.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.