Pamiętacie huragan Ike w pierwszej połowie września? Dużo o nim pisały zarówno światowe media, jak i zaprzyjaźnione, bezpośrednio z nim skonfrontowane, blogi. Głównie były to opowieści o wielkich ewakuacjach w Stanach Zjednoczonych. Później pojawiły się także realcje o zniszczeniach na Kubie. O Haiti było raczej cicho.
I w sumie czemu się dziwić? USA to potęga, Kuba to popularny turystyczny kierunek, a Haiti? To „tylko” jedno z najbiedniejszych państw świat. Państwo o którym pisze się niechętnie, bo może uchodzić za przykład nieudolności wspólnoty międzynarodowej. Tyle wysiłków, tyle utopionych tam milionów dolarów pomocy, a sytuacja nadal tragiczna… Więc jakiś tam huragan niewiele zmienił. Było źle, nadal jest źle – można pomyśleć.
Tymczasem nic bardziej błędnego. Haiti, z dala od kamer i zainteresowania mediów, przy pomocy ONZ i organizacji humanitarnych, próbuje podnieść się z piekła własnej historii. Przywracane są demokratyczne mechanizmy, MINUSTAH próbuje zapanować nad do niedawna zupełnie bezkarnymi gangami, odbudowuje się – a czasami wręcz tworzy po raz pierwszy – podstawową infrastrukturę – przychodnie, szpitale, drogi. Wszystko to jest oczywiście wciąż bardzo delikatne, kruche. Dlatego właśnie skutki huraganu Ike okazały się na Haiti bardziej dotkliwe niż gdziekolwiek.
A dokładniej nie samego tylko Ika, bo o Haiti – zgodnie z zasadą: biednemu zawsze wiatr w oczy – oberwało od trzech poprzedzających go huraganów. Nad haitańską częścią Hispanioli w ciągu zaledwie trzech tygodni przekotłowały się też Hanna, Fay i Gustav. Ike tylko przypieczętował zniszczenia. Zginęło sumie ponad 550 osób, szkód nikt do tej pory jednoznacznie nie oszacował.
Najbardziej oberwało miasto Gonaïves. Huraganowe opady spłukały z ogołoconych z roślinności, otaczających miasto wzgórz tony ziemi. Zwały błota wypełniły domy, ulice, zabrały jedyny most łączący dwie części miasta. Demolka jest tak wielka, że haitańska premier Michèle Pierre-Louis nie wyklucza odbudowy miasta w zupełnie innym miejscu.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo do Gonaïves dotarł niedawno fotoreporter Associated Press, a argentyński dziennik Clarín przygotował z jego zdjęć przejmującą prezentację. Ten wpis ma po prostu zachęcić Was do jej obejrzenia.
To też może Cię zainteresować:
Pingback/trackback: Trzęsienie ziemi na Haiti | tierralatina.pl