Haiti pod błotem (suplement)


Mamy bonusowy suplement do niedawnego wpisu, w którym zachęcaliśmy Was do obejrzenia galerii zdjęć z Gonaïves, haitańskiego miasta najbardziej dotkniętego przez obecny sezon huraganów na Karaibach. Tym dodatkiem jest relacja z pierwszej ręki. Napisała ją Polka, pracująca w jednej z organizacji humanitarnych pracujących na Haiti. Doskonałe uzupełnienie tamtych fotografii:

Woda przyszła nagle, w nocy, zaskoczyła wszystkich. Powolutku wycofywała się odkrywając ogrom zniszczenia.

Gdyby podobna tragedia dotkneła jakieś antyczne czy średniowieczne miasto, ludzie nie mieliby szans na powrót do swych domów. Z pewnością wybraliby inne miejsce i zbudowali nowe, korzystając z materiałów, które pozostały na powierzchni. Pozostawiliby w ziemi ruiny i zniszczone sprzęty dla późniejszych archeologów i poszukiwaczy skarbów. Nikt by nie ufał, że konstrukcje wzniesione przez człowieka wytrzymają i obronią przed kolejnym kaprysem pogody i wezbranej rzeki.

Po pierwsze, wszechobecne błoto, w ogródkach, w domach, w szafach, w umywalkach, latrynach. Błoto w drzwiach samochodów, w rurach kanalizacji, w szklankach. Tam, gdzie prąd wody był silniejszy – nie ustały samochody, nie wytrzymały drzwi ani drzewa. Woda zabrała ludzi i zwierzęta, i pognała ich ku morzu.

Po drugie, brakuje wszystkiego – wody pitnej, jedzenia, pieniędzy a wszystko jest przecież coraz droższe. Brakuje też mydła, a przecież co ocalone trzeba wyprać.

Po trzecie, choroby. Szpital zalany, przychodnie zalane, a tu przeziębienia się szerzą, podobnie jak i biegunka (bo o czystą wodę trudno). Lada chwila może przyjść jakaś epidemia, choćby malarii bo komarów coraz więcej.

Nie mowiąc o traumie, o tych którzy stracili bliskich, którzy stracili wszystko co posiadali (a ubezpieczenia nie ma), o tych co ratowali dzieci przemierzając kilometry po pas w wodzie by dotrzeć do suchego miejsca.

Z szacunkowych obliczeń wynika, że ze wzgórz Artybonitu spłynęło i osadziło się w Gonaïves ponad 2,3 miliony metrów szesciennych błota. Nie potrafię sobie dobrze uzmysłowić ile tego właściwie jest, ale patrząc na miasto i trwające tam intensywne prace nie mogę oprzeć się myśli, ze oto „natychmiastowa” archeologia. Każdy dom, każdy kawałek drogi czy ogródka trzeba odkopać, spod schnącego błocka wyciągnąc co tam jeszcze się da użyć: samochody, materace, ławki szkolne i inne sprzęty. Jak archeolodzy, kopacze muszą uważnie operować łopatą, bo nigdy nie wiadomo czy natrafią na skład coca-coli, czy na ciało w rozkładzie…

Nastepnie, każdą rzecz wydobytą spod ziemi należy dokładnie oczyścić, wypłukać piasek ze wszystkich jej zakamarków. Miejska sieć kanałów nadal pełna jest wody, która wartko spływa do morza. W tychże kanałach przechodnie myją sobie nogi po pokonaniu bardziej zabłoconych odcinków, w nich można opłukać taczkę i prać materac, ktory nasiąknięty błotem waży tyle, że czterech mężczyzn niesie go z trudem.

Całe to błoto, razem ze zniszczonymi sprzętami wyrzucane jest na drogi, z nich zaś zbierane przez liczne spychacze i koparki, ładowane na dziesiątki wywrotek i wyworzone za miasto. Ta cieżka maszyneria blokuje drogi i powoduje, że przejechanie przez miasto to prawdziwe ćwiczenie z cierpliwości. W tym czasie mozna obserwować, jak ludzie walczą o wydobycie na powierzchnię ich, dopiero co pogrzebanego świata.

Dziękujemy K. i za zgodę na opublikowanie tu tej relacji i za trudną, acz bardzo potrzebną pracę jaką od wielu miesięcy wykonuje na Haiti.

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Haiti pod błotem (suplement)"

  1. marguyu  02/10/2009 o 16:17

    To nie pierwszy raz gdy bloto zalewa Haiti. W 2004 tez przezylo podobna katastrofe. Wszystko to z powodu calkowitego wytrzebienia drzew i sciolki uzywanych na opal. Cienka warstwa ziemi pokrywajaca skaly nieprzytrzymywana korzeniami drzew i roslin przy kazdym deszczu zamienia sie w bloto. Tropikalne, gwaltowne burze powoduja, ze niczym niehamowane lawiny blota zalewaja ludzkie osiedla. Do dzis trudno mi zapomniec reportaz francuskiej tv, w ktorym jeden z haitanczykow zwracal sie o pomoc do rzadu francuskiego mowiac: J”esli Tahiti chce niepodleglosci, to wezcie nas na ich miejsce. Zaopiekujcie sie nami.”

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.