Google do walki z dengą


Google Earth, popularny internetowy serwis oferujący bezpłatnie satelitarne zdjęcia naszego globu może pomóc w walce z epidemiami. W Meksyku używa się go do zwalczania dengi, groźnej choroby przenoszonej przez komary.

Używanie map w walce z epidemiami nie jest niczym nowym. Już dawno stwierdzono, że nanosząc np. na plan miasta nowe przypadki masowych zachorowań na jakąś zakaźną chorobę można często odnaleźć jej „epicentrum”, np. szkołę, czy zakład pracy w którym najczęściej dochodzi do zarażen. W Republice Południowej Afryki  od lat stosuje się też z powodzeniem tą samą metodę do walki z malarią – naniesione na mapy przypadki zachorowań pozwalają określić jakie tereny należy spryskać środkami zabijającymi przenoszące chorobę komary. Od lat istnieją nawet specjalne programy do tzw. medycznej geolokalizacji. Mają one jednak podstawową wadę – wymagają specjalnie przeszkolonego personelu i – bardzo często – są po prostu drogie.

Naukowcy z meksykańskiego Jukatańskiego Uniwersytetu Autonomicznego, przy współpracy z Uniwersytetem w Colorado i Instytutem Medycyny Tropikalnej w Liverpoolu, udowodnili jednak, że istnieje darmowe i całkiem sprawne narzędzie do nadzorowania przebiegu epidemii. Jest nim właśnie popularny internetowy serwis Google Earth, gdzie każdy może obejrzeć satelitarne zdjęcia dowolnego miejsca na naszym globie. Jest on szczególnie przydatny w przypadku tzw. miejskich epidemii, do których zalicza się m.in. przenoszoną przez specyficzny gatunek komara dengę – potencjalnie śmiertelną, wirusową gorączkę krwotoczną.

Google Earth oferuje bowiem często zdjęcia dużych miejskich aglomeracji o wysokiej rozdzielczości. W przypadku meksykańskich miast Chetumal i Mérida, gdzie przeprowadzano eksperyment, jakość oferowana przez ten serwis była lepsza od istniejącech tradycyjnych ich planów.

distribution_city_blocksCo szczególnie ważne, Google Earth umożliwia też użytkownikom bardzo proste nanoszenie na satelitarne zdjęcia własnych informacji. Można więc bez problemu zaznaczyć ważne z punktu widzenia epidemiolgii obiekty jak szpitale, szkoły, czy cmentarze. A potem nanosić informacje o kolejnych zachorowaniach.

W przypdku chorób takich jak denga, które mają jeden – bardzo precyzyjny – wektor przenoszenia, zobrazowanie tych danych może mieć kapitalne znaczenie w walce z chorobą. W przypadku Chetumal, szybko  np. okazało się, że większość zachorowań dotyczy jednej dzielnicy. Dzięki Google Earth zlokalizowano tam nieistniejące na żadnej innej mapie oczka wodne w prywatnych ogródkach i opuszczone tereny przemysłowe, gdzie rozmnażały się komary.

Okazało się też, że dane naniesione na satelitarne obrazy w Google Earth można łatwo wyeksportować do bardziej zaawansowanych programów, jak chociażby stworzony przez Światową Organizację Zdrowia HealthMapper, który jest w stanie wziąć pod uwagę takie złożone parametry jak wykształcenie, czy dochody dotkniętej chorobą populacji. Który jednak wymaga specjalnie wyszkolonych operatorów. Dzięki Google Map lokalny personel może szybko tworzyć mapy danych związanych z epidemią, a następnie wysyłać je mailem do znajdujących się nawet w innych państwach organizacji , czy insytutów, które pomogą w ich interpretacji.

Zdaniem autorów eksperymentu, którego szczegółowe wyniki zostały niedawno opublikowane w Biuletnie Światowej Organizacji Zdrowia, Google Earth może ma olbrzymi potencjał w kontroli epidemii w państwach, czy regionach nie posiadających własnych, wyspecjalizowanych i dobrze wyposażonych instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. Co najważniejsze bowiem – serwis jest darmowy i prosty w użyciu.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.