Latynoskich hitów ciąg dalszy


Najwyższy czas aby dotrzymać obietnicy i skończyć pisać o tegorocznych laureatach nagród Latin Grammy. Czyli o tym, co – zdaniem ludzi z muzycznej branży – najlepiej ostatnio brzmiało na tym kontynencie.

W poprzedniej notce napisałem już o popie, rocku i tzw. muzyce miejskiej. Teraz kolej na troche bardziej elitarne muzyczne gatunki.

Alternatywnym Albumem Roku uznano MTV Unplugged, moim zdaniem rzeczywiście rewelacyjną płytę, meksykańańskiej wokalistki Juliety Venegas. Tekst ten rozpoczyna właśnie jeden ze znajdujących się na niej utworów.

Wśród laureatów musiało oczywiście znaleźć się także coś dla tych co latynoskiej muzyki nie tylko słuchają, ale też czasem lubią przy niej potańczyć. Np. salsę. Za Salsowy Album Roku uznano płytę El Cantante, która jest ścieżką dźwiękową filmu o tym samym tytule, będącego opowieścią o życiu legendarnego portorykańczyka HéctorLavoe, uznawanego przez wielu za jednego z ojców salsy. Autorem nagrodzonej płyty jest najpopularniejszy chyba obecnie na świecie „salsero” – Marc Anthony, który w filmie wcielił się rolę samego Lavoe. Prywatnie Marc Anthony jest mężem nienajbrzydszej aktorki Jennifer Lopez, która to także pojawia się w El Cantante. Zarówno w filmie, jak i na płycie.

Po salsie kolej na muzykę tropikalną. Co się kryje pod tym terminem? Hmmm… Trudno to zdefiniować, róźne są teorie. Generalnie chodzi jednak o muzykę afro-karaibską z silnym elementem perkusyjnym. Cumbia, bachata i merengue są zaliczane właśnie do muzyki tropikalnej. Salsa też, ale ją akurat jurorzy Grammy oceniają osobno. W tym roku przyznano nagrodę na Najlepszy Tradycyjny Album TropikalnyNajlepszy Współczesny Album Tropikalny.

Za współczesność doceniony został znany portorykański, niewidomy piosenkarz i gitarzysta José Feliciano i jego płyta Señor Bachata.

Za tropikalną tradycyjność wyróżniono zaś Kubankę Glorię Estefan i jej najnowszy krążek 90 millas. Z płyty tej pochodzi piosenka Píntame de colores, za która piosenkarka dostała drugą statuetkę Grammy – za Tropikalną Piosenkę Roku:

Cantautor. To kolejna kategoria, która wymaga kilku słów wyjaśnienia. Tak w języku hiszpańskim określa się kogoś kto wykonuje piosenki z własnym tekstem i własną muzyką. W tym roku za najlepszego cantautora uznano Argentyńczyka Fito Páeza. I jego płytę Rodolfo.

Skoro już jesteśmy w Argentynie to nie można oczywiście zapomnieć o tango. Bo to nie tylko taniec, ale i wspaniała muzyka. Za Najlepszą Płytę Tango jurorzy Grammy uznali – i szczerze mówiąc nie mieli wyjścia – Buenos Aires: Días y noches de tango. Bo to po prostu wydawnictwo, które każdy, ale to absolutnie każdy miłośnik tango na świecie powinien mieć. To aż 7 płyt. A dokładniej 7 płyt CD i 7 DVD (każda na inny dzień tygodnia) na których znalazły się nagrania wszystkich najlepszych współczesnych wykonawców tego gatunku. Znajdziemy na niej tanga klubowe i te grane przez orkiestry, klasyczne milonga i tango-fusion najmłodszej generacji muzyków. Cały zestaw jest w dodatku przepięknie wydany. Do tego stopnia, ze otrzymał też Grammy za graficzną oprawę. Produkt absolutnie wart swojej ceny.

Latynosi to oczywiście nie tylko mieszkańcy Ameryki Łacińskiej. To także Hiszpanie. Dlatego zawsze jedno Latin Grammy wędruje dla Najlepszego Wykonawcy Flamenco. W tym roku nagrodzony został weteran gatunku Juan Habichuela za płytę Una guitarra en Granada.

Jest też kategoria latino-jazz. W tym roku za najlepszych uznani zostali Caribbean Jazz Project za płytę Afro Bop Alliance. Formacja CJB to przede wszystkim amerykański wibrafonista Dave Samuels i kubański saksofonista Paquito D’Rivera. Grają razem wyśmienicie:

Na koniec zostali nam Brazylijczycy. Bo przecież nie można mówić o muzyce latynoskiej nie wspominając o tym najbardziej chyba umuzykalnionym narodzie południowoamerykańskiego kontynentu. Muzyka brazylijska to tak bogaty i tak odrębny rozdział w latynoskim graniu, że jurorzy Grammy mają zupełnie odobną – brazylijską – klasyfikację. A my, na tierralatina.pl, poświęcimy wkrótce tym laureatom osobny wpis.

Póki co, jak się już nasłuchacie wyżej wymienionych artystów, to napiszcie – proszę – ponownie, co Wam się podobało bardzo, a co zupełnie nie? Co znaliście wcześniej, co odkryliście dzięki tej notce? I generalnie czego, latynoskiego, obecnie słuchacie?



Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Latynoskich hitów ciąg dalszy"

  1. Pingback: Brazylijscy laureaci Latin Grammy 2008 | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.