Tylko w taki sposób określić można sobotnią decyzję arbitra Carlosa Aguirregaraya i jego asystenta Daniela Olivery, podjętą podczas spotkania Fénix Montevideo – Durazno rozegranego w ramach 11. kolejki urugwajskiej drugiej ligi.
Konsekwencje ich pomyłki są tym bardziej poważne, że na Estadio Parque Capurro spotkali się lider i wicelider drugoligowych rozgrywek…
Ale do rzeczy.
W 54 minucie meczu, przy stanie 2 – 1 dla gospodarzy, Aguirregaray podyktował „jedenastkę” dla ekipy z Durazno. Do piłki podszedł doświadczony argentyński napastnik Daniel Tilger. Strzegącemu bramki Fénixa Javierovi Irazunowi nie dał żadnych szans, posyłając piłkę z dużą siłą w prawy róg. Sędzia wskazał na środek boiska, a piłkarze gości rozpoczęli taniec radości.
W międzyczasie Irazun podbiegł do liniowego Olivery, podnosząc, że piłka nie ugrzęzła w siatce, a przeleciała obok bramki. Chwilę później odbyły się krótkie sędziowskie konsultacje, po których Aguirregaray anulował gola i nakazał piłarzom Durazno wykonanie rzutu rożnego!
Skąd zamieszanie?
Otóż uderzona przez Tilgera piłka, wyleciała z bramki przez dziurę w niesolidnie założonej siatce.
Aguirregaray widział gola, ale w obliczu wersji Olivery, który „widział” jak Irazun wybija piłkę na róg, nie był już do końca pewny swoich racji…
Mecz zakończył się rezultatem 3 – 2 dla gospodarzy, którzy kończyli spotkanie w dziewięciu. Drugi gol dla Durazno padł po… kolejnym skutecznie wykonanym przez Tilgera rzucie karnym. Tym razem piłka ugrzęzła w siatce, wobec czego sędziowie nie mieli wątpliwości.
Wczoraj Aguirregaray publicznie przeprosił piłkarzy i kibiców Durazno za pomyłkę. Dodał, że za każdym razem gdy odtwarzał zapis wideo „pragnął umrzeć„, tak bardzo było mu wstyd.
W sumie godny pochwały przykład cywilnej odwagi, ale sędziowskie poczucie winy nie zwróci przecież poszkodowanym straconych punktów.
Po raz kolejny wyrywa się z piersi okrzyk: Kiedy wreszcie doczekamy się możliwości analizy przez arbitrów telewizyjnego zapisu?
To też może Cię zainteresować:
Najnowsze komentarze