Czerwone Diabły na szczycie!


americaCaliSpokojnie. To nie będzie tekst o sukcesach Manchesteru United. Wczoraj powód do radości miały także inne „Czerwone Diabły”, a raczej Los Diablos Rojos, gdyż słynna América de Cali odzyskała tytuł mistrza Kolumbii.

W finale Torneo Finalización piłkarze z departamentu Valle del Cauca dwukrotnie pokonali Independiente Medellin i po raz trzynasty w historii zakończyli rozgrywki ligowe na pierwszym miejscu. Tym samym wyrównali rekord mistrzowskich tytułów ustanowiony przez Millonarios, ze stolicy kraju Bogoty. To także pierwszy tytuł Ameriki od 2002 roku, kiedy rozpoczęto mozolny proces odbudowy dobrego imienia i finansów klubu. Wówczas kres epoce bezprecedensowych sukcesów położyły prokuratorskie dochodzenia, które wykazały, że klub wspierany był przez potężny miejscowy kartel handlarzy narkotyków kierowany przez Gilberto Rodrigueza Orijuelę.

W tym roku klub z Cali był o krok od mistrzowskiego lauru już w Turnieju Otwarcia, jednak po rzutach karnych ulegał w finale istniejącej zaledwie od 2002 roku drużynie Boyaca Chico. Cel został osiągnięty sześć miesięcy później.

Pierwszy mecz finałowy odbył się w Medellin, skąd America przywiozła bezcenne zwycięstwo 1:0. Stojącego w bramce Independiente Paragwajczyka Aldo Bobadillę (postać znana kibicom Boca Juniors) pokonał Victor Cortes. Wczorajszy rewanż, rozegrany na mitycznym stadionie im. Pascuala Guerrero (ostatnia porażka u siebie przytrafiła się Americe 19 kwietnia br. z Juniorem Barranquilla), rozpoczął się dla gospodarzy niepomyślnie, gdyż stan dwumeczu wyrównał w 17 min. Diego Alvarez. Sytuację uspokoił 8 minut później Adrian Ramos. W drugiej połowie losy rywalizacji przypieczętowały kolejne gole. Najpierw Jamell Ramos skierował piłkę do własnej bramki, a w 89 min. kropkę nad mistrzowskim i postawił po błyskawicznym kontraataku Jaime Cordoba.

Twórcą sukcesu Ameriki jest jej znakomity trener Diego Edison Umana, który nie dysponując wielkimi gwiazdami potrafił zbudować świetnie uzupełniający się zespół, słynący z solidnej defensywy i umiejętności wykorzystania najdrobniejszej nieuwagi rywali. W zasadzie w obu finałowych spotkaniach nieco lepsze wrażenie sprawiało ładnie grające Independiente, ale było to zbyt mało w starciu z siłą, charakterem i efektywnością piłkarzy z Cali. Co ciekawe, w przeszłości Umana był znakomitym rozgrywającym Deportivo, lokalnego rywala Ameriki. Wcześniej prowadził Los Diablos Rojos już trzy razy, dwukrotnie zdobywając wicemistrzostwo kraju. W 1996 r. dotarł z drużyną nawet do finału Copa Libertadores, jednak jego podopieczni nie sprostali argentyńskiemu River Plate z Hernanem Crespo, Enzo Francescolim i Arielem Ortegą w składzie. Dopiero wczoraj Umana wreszcie był pierwszy…

Wśród członków mistrzowskiego zespołu z pewnością na wyróżnienie zasługują wybitnie utalentowani wczorajsi strzelcy bramek. Defensywny pomocnik Cordoba już teraz uchodzi za jednego z najlepszych na swojej pozycji w Kolumbii, a kibice Ameriki cieszą się z jego wysokiej formy tym bardziej, że na jego talencie nie poznało się Deportivo, w którym trenował przez 8 lat!

Początki kariery Ramosa także nie należały do najłatwiejszych. Na pewien czas America, której jest wychowankiem, wysłała go nawet na piłkarskie zesłanie do Wenezueli, gdzie grał w Trujillanos. Potem niespecjalnie udanie radził sobie z bogotańskim Independiente Santa Fe, gdzie uchodził za enfant terrible. Odnalazł się dopiero po powrocie do Cali, choć mocno wstrząsnął nim finał z Boyaca Chico, w którym raził nieskutecznością oraz pomylił się w serii „jedenastek”. Wspierany przez kolegów, Umanę oraz drugiego trenera Alexa Escobara (niegdyś przez 13 lat filar pomocy Ameriki) wrócił do psychicznej równowagi i zaczał grać jak natchniony. W Torneo Finalizacion zdobył 12 goli (najwięcej w klubie i tylko o trzy mniej od króla strzelców Freddy’ego Montero z Deportivo), trafiając przede wszystkim w meczach z najtrudniejszymi rywalami, a jego podania wielokrotnie otwierały drogę do bramki kolegom. Dzięki temu ma już za sobą debiut w kolumbijskiej reprezentacji w zakończonym remisem 0:0 meczu eliminacji mistrzostw świata z Brazylią.

Koniecznie trzeba wspomnieć również o doświadczonym środkowym obrońcy Haroldzie Viafarze, dla którego był to szósty finał ligi kolumbijskiej i dopiero pierwszy zwycięzki! Wcześniej przegrywał w barwach Deportivo Pasto, Atlético Nacional, Realu Cartagena, Atlético Huila i oczywiście Ameriki w finale sprzed kilku miesięcy z Boyaca Chico.

Teraz piłkarzy z Cali czeka kolejna w historii klubu przygoda z Copa Libertadores. Jak do tej pory aż czterokrotnie awansowali do finału, jednak za każdym razem kończyli go na tarczy. Zła karta kiedyś musi się odwrócić, a skoro ma się od tego specjalistów na ławce trenerskiej (Umana) i w składzie (Viafara), nie można wykluczyć że nastąpi to już w 2009 roku.

Prześlij dalej:

About Sergiusz Bober

Uważnie przygląda się Ameryce Łacińskiej przez futbolowe okulary. Autor Futbolin – bloga znanego chyba każdemu polskiemu miłośnikowi latynoskiej piłki nożnej. Kibic argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego FC São Paulo.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.