tierralatina.pl » Ameryka Łacińska » Meksyk » Od początku, czyli mariachis…

Od początku, czyli mariachis…

Marcin Wisniewski; 10 stycznia 2009, 6:16

Zapraszam Was w muzyczną podróż po Meksyku. Choć będzie to „podróż jak z biura”, czyli tylko prześlizgniemy się po temacie, mam nadzieję, że coś z niej zapamiętacie. Poza tym, możecie się w nią wybrać w każdej chwili, a to, nie ukrywajmy, spora zaleta.

Na początek… No chyba wiadomo, co na początek?

Wielkie sombrera, czarne stroje ze srebrnymi ozdobami… Tak większość ludzi postrzega tradycyjnego meksykańskiego muzyka. Nie ma w tym nadużycia, bo mariachis, występujący w takich właśnie uniformach, są w kraju tequili bardzo popularni i można ich spotkać niemal wszędzie. Ponadto są też „produktem turystycznym”, uświetniającym wszelkie imprezy „kulturalne” w hotelach i nadmorskich kurortach.

Mówiąc wprost – jadąc na wakacje do Meksyku, jesteśmy skazani na towarzystwo mariachis. Może to być miłe, kiedy na Plaza Garibaldi w Mieście Meksyk, miejscu gdzie statystycznie przypada kilkudziesięciu muzyków na jednego przechodnia, słuchasz – otwierającej ten wpis – pieśni México lindo y querido (Meksyk piękny i kochany), granej specjalnie dla ciebie. Może też być uciążliwe, kiedy po dwóch tygodniach pobytu w jakimś Cancunie czy innym Acapulco, znasz tylko klasyki, bo alternatywą jest muzyka z dyskoteki. Dokładnie taka sama jaką serwuje się u nas, czy gdziekolwiek indziej na świecie.

Pomijając dalsze rozważania estetyczne – muzykę mariachich można uznać za pierwszą właściwa muzykę ogólno-meksykańską, znaną, graną i śpiewaną w całym kraju (choć może z różną intensywnością).

Kolebką gatunku jest jednak Guadalajara, stolica stanu Jalisco – „najbadziej meksykańskiego stanu Meksyku”. To stąd wywodzi się tequila, przerysowane sombrero i właśnie skoczna muzyka, która powstała z przemieszania się tak wielu stylów, gatunków i kultur, że dziś nikt nie jest w stanie określić „co?, gdzie? i kiedy?”. Najlepszy przykład – Pedro Infante w klasyku Cielito Lindo, pieśni, w której odnaleźć można nawet fragmenty… warszawskiego folkloru miejskiego:

 

Jeśli komukolwiek ten fragment wydał się zbyt mało meksykański, może to go zadowoli… El jarabe tapatio – taniec kapelusza – w wykonaniu grupy Mariachi Vargas podczas japońskiej trasy koncertowej. Temat znany nawet dzieciom za sprawą Speedy Gonzalez’a… Naprawdę trudno byłoby znaleźć coś bardziej typowego i reprezentatywnego:

 

 

Book Hostels Online Now

To też może Cię zainteresować:

  1. W duszy dźwigam smutek…
  2. Gruperos, bandas, norteños…
  3. Salsa, czyli muzyczny sos
  4. Handlarze narkotyków są przydatni?
  5. Obiecane brazylijskie brzmienia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>