Apertura ’92 według Martina Caparrosa


Zgodnie z wczorajszą obietnicą dzisiaj druga część opowieści Martina Caparrosa o mistrzowskim dla Boca Juniors Torneo Apertura 1992.

Był to jedyny mecz Boca, który oglądałem z murawy La Bombonera. Nigdy w życiu nie słyszałem większego hałasu, niż ten wywołany wybiegnięciem piłkarzy na boisko. Ulokowałem się za bramką gości, a moim zadaniem było wykonanie kilku fotografii na zlecenie jednego z niemieckich czasopism. Z tej przyczyny nie byłem w stanie dostrzec, który z zawodników San Martin gdzieś daleko z przodu wbił piłkę do bramki przy trybunie wychodzącej na Casa Amarilla. Nie mogłem też usłyszeć jego nazwiska.* Gdy próbuję wyobrazić sobie ciszę absolutną, zawsze przychodzi mi na myśl ten moment. Cały świat zamilkł, a piłkarze z Tucuman jakby przestraszeni tym co przed chwilą uczynili, bardzo nieśmiało okazywali radość z gola. River prowadziło, co oznaczało, że zdoła wyprzedzić nas w tabeli.**

Trwała już druga połowa, gdy niejaki Claudio Benetti, debiutująca z powodu kontuzji starszych kolegów „piątka” z drużyny młodzieżowej, prawą stroną przedarł się na pole karne gości. Minął kilku przyglądających się mu tucumanos, po czym strzelił z całych sił. Byliśmy mistrzami. Hałas był doprawdy piekielny, a dzieciak fetował bramkę wspięty wysoko na otaczający boisko płot.

Później wielokrotnie rozmyślałem o tym momencie jego życia. Gdy z pewnością wydawało mu się, że zapewnił sobie wstęp do nowego świata, że zostanie idolem La12, że od teraz wszystko się ułoży. Benetti nie rozegrał w barwach Boca nawet dziesięciu spotkań. Bardzo szybko, i pewnie zbyt łatwo, przekonał się, że były to złudzenia. Sądzę, że taki „moment Benettiego” przydarza się każdemu z nas. Prędzej czy później. W mniej lub bardziej brutalny sposób.

Pech Benettiego był tak duży, że nie mógł nawet nasycić się swoim momentem chwały. Tuż przed końcowym gwizdkiem silnie kopnięta piłka trafiła go w oko.*** Zawody zakończył z wstrząśnieniem mózgu w szpitalu Argerich. Następnego dnia dzieciak nie mógł się nadziwić dlaczego tylu ludzi go obejmuje i pozdrawia. Dopiero jeden z lekarzy wyjaśnił mu, że dzięki jego bramce Boca zostało mistrzem. Prawdopodobnie przez resztę życia Benetti będzie wspominał tę chwilę, której początkowo nawet nie pamiętał.

Koniec

* Był to Ricardo Solbes. Otwierające drogę do bramki podanie wykonał Raul Roldan. Ewidentnie zaspali przy nim Juan Simon i Luis Medero. Strzał nie był najwyższej jakości, gdyż Solbes uderzył piłkę… kostką.

** Mecz Argentinos Juniors – River Plate (rozgrywany na stadionie Ferro Carril Oeste) z powodu zamieszek rozpoczął się z opóźnieniem, już przy stanie 0 – 1 dla San Martin. Potem River rzeczywiście prowadziło, co dawało mu mistrzostwo, ale sytuacja była na tyle groźna, że po 45 min. arbiter przerwał grę. Drugą połowę dograno znacznie później. Ostatecznie padł remis 1 – 1, który dla losów tytuł był już bez znaczenia.

*** Autorem owego nieszczęśliwego pelotazo był pomocnik San Martin Oscar Acosta.




Prześlij dalej:

About Sergiusz Bober

Uważnie przygląda się Ameryce Łacińskiej przez futbolowe okulary. Autor Futbolin – bloga znanego chyba każdemu polskiemu miłośnikowi latynoskiej piłki nożnej. Kibic argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego FC São Paulo.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.