Strzała z Henderson


Claudio Paul Caniggia urodził się 9 stycznia 1967 roku w niewielkiej miejscowości Henderson w prowincji Buenos Aires (ok. 400 km na zachód od argentyńskiej stolicy). Początkowo kopał piłkę w miejscowym klubiku Juventud Unida, ale już w wieku 13 lat wypatrzyli go skauci wielkiego River Plate. Do boskiego Buenos przeniósł się z całą rodziną i rozpoczął treningi w młodzieżowych drużynach Millonarios.

caniggia1

W argentyńskiej pierwszej lidze zadebiutował 14 grudnia 1985 roku w wyjazdowym spotkaniu z Union Santa Fe, wygranym przez River 3 – 0. Na pierwszego gola przyszło mu czekać dosyć długo. Zdobył go dopiero 1 lutego 1987 roku w wygranym 4 – 2 meczu z TemperleyPajaro trafił do siatki w 44 min., przy prowadzeniu rywali 2 – 0. W sumie w latach 1985-88, w barwach River, rozegrał 53 spotkania, zdobywając 8 goli. Liczby te może nie robią wielkiego wrażenia (pamiętajmy, że połowa lat 80. to okres wielkiego River trenowanego przez Hectora Bambino Veirę; młodzieży nie było wówczas łatwo przebić sie do podstawowego składu), ale wraz z Antonio AlzamendimJorge da Silvą i nieodżałowanym Juanem Gilberto Funesem, Caniggia współtworzył jedną z najlepszych formacji ofensywnych ekipy z Estadio Monumental w drugiej połowie XX wieku.

Szybko też się okazało, że ten urodzony sprinter jest podatny na kontuzje oraz że nie przepuszcza żadnej szalonej imprezy. Świadczy o tym chociażby poniższe zdjęcie zaprezentowane w nieistniejącym już argentyńskim tygodniku „La Deportiva”.

caniggia2

W reprezentacji Caniggia zadebiutował 10 czerwca 1987 roku. W Zurychu albicelestes, ówcześni mistrzowie świata, spotkali się z reprezentacją Włoch, ulegając jej 1 – 3. Uprzedzając nieco bieg wydarzeń warto przypomnieć, że tego samego dnia reprezentacyjny chrzest przeszedł także inny z bohaterów włoskiego mundialu, znakomity bramkarz Sergio Goycoechea.

Następnie Carlos Bilardo powołał swojego nowego ulubieńca na kontynentalny czempionat rozgrywany na stadionach Buenos Aires, Cordoby i Rosario. Występująca w roli gospodarza Argentyna zawiodła, ale wśród analizujących przyczyny niepowodzenia wypowiedzi Bilardo znaleźć można i taką: „Brakowało serca do gry. Mieli je tylko Giusti, Batista i Caniggia„.

Na komentującym grę Argentyńczyków na łamach „Piłki nożnej – Magazynu” Zygmuncie Lenkiewiczu, postawa Caniggii zrobiła duże wrażenie: „Argentyńską gwiazdą, objawieniem tych mistrzostw został obwołany skrzydłowy River Plate Claudio Paul Caniggia. Zdaniem Carlosa Bilardo Caniggia jest największym talentem jaki pojawił się w argentyńskim futbolu od czasów Diego Maradony. To znakomity drybler, bardzo szybki, doskonale grający głową napastnik. Jako bodaj jedyny [z grupy nowych twarzy w reprezentacji – dop. S.B] wywalczył już miejsce w podstawowej jedenastce mistrzów świata.

Podobnie grę Caniggii postrzegano we Włoszech. W owych czasach niebywale silna Serie A stanowiła pokusę nie do odparcia. Uległ jej także Pajaro. Wśród zainteresowanych jego usługami klubów wymieniano RomęVeronęJuventus. Ponoć „Stara dama” starała się o piłkarza tak mocno, że ten na prośbę miesięcznika „El Grafico” zgodził się wystąpić w sesji fotograficznej, przywdziewając jej barwy.

caniggia3

Ostatecznie za kwotę 2, 5 mln dolarów w 1988 roku piłkarza zakupił Hellas Verona.

caniggia4

Pierwsza przygoda Caniggii z boiskami Półwyspu Apenińskiego trwała sześć lat. Poza kibicami Gialloblu jego grą cieszyć mogli się także bywalcy stadionów Atalanty BergamoRomy.

caniggia5

Dzięki pobytowi we Włoszech stał się gwiazdą światowego formatu, z drugiej jednak strony także tam narodziła się jego czarna legenda. Szalone imprezy, niezliczone romanse, eksperymenty z narkotykami… Pozostawmy jednak głębszą analizę tego okresu specjalistom od calcio.

caniggia6Imprezą sportową, z którą najcześciej kojarzony jest Pajaro, są oczywiście rozgrywane w Italii mistrzostwa świata 1990 roku. To sprawy powszechnie znane, więc zamknę je prezentacją fotografii ze słynnego meczu z Brazylią. Albicelstes wygrali go wyłącznie dzięki geniuszowi Diego Maradony i zimnej krwi Caniego. Brazylia przeważała, miała sporo dobrych sytuacji podbramkowych, ale sile tego szalonego tandemu nie potrafiła się oprzeć…

Zaledwie rok później Cani błyszczał w koszulce albicelestes ponownie, tym razem w Chile podczas Copa America 1991. I znowu był częścią znakomitego duetu, mając za partnera w ataku Gabriela BatistutęBatiggiaCanistuta – tak pisała o nich argentyńska prasa. Współpracowali naprawdę idealnie. Batigol strzelił 6 bramek, Pajaro dorzucił dwie. Został także wyrzucony z boiska w prestiżowej potyczce fazy finałowej z Brazylią, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia.

Tuż po zakończeniu kariery Caniggia stwierdził, że najlepszym trenerem z jakim miał okazję pracować był Alfio Coco Basile twórca argentyńskich sukcesów z pierwszej połowy lat 90.

Po stosunkowo krótkim pobycie w Benfice Lizbona, w 1995 roku Caniggia wrócił do Argentyny. Wcześniej, dzięki niezłej postawie w mistrzostwach świata 1994 roku, częściowo odbudował swoją reputację nadszarpniętą 13-miesięczną dyskwalifikacją nałożoną nań we Włoszech po wykryciu w jego organizmie kokainy.

Tym razem trafił do odwiecznego rywala River, Boca Juniors. Co więcej, spotkać miał tam swojego bliskiego przyjaciela i mentora Maradonę, również nie stroniącego od imprez i używek.

caniggia7

Gra obu zawodników na La Bombonera możliwa był dzięki temu, że ich astronomiczne jak na argentyńskie warunki pensje opłacały firmy Low JackMultimedios America. Dla Boca Caniggia strzelił 17 bramek w 46 meczach. Projekt budowy drużyny wokół galacticos zakończył się jednak fiaskiem, gdyż nie udało się w tym czasie wywalczyć żadnego znaczącego trofeum.

Jest jednak pewien mecz, dzięki któremu Pajaro na zawsze pozostanie w pamięci kibiców Xeneizes. W 16 kolejce Torneo Clausura 1996 Boca podejmowało… River Plate. Rzut oka na skład Boca pokazuje, że mówienie o galacticos jest jak najbardziej na miejscu: w bramce Carlos Navarro Montoya; w obronie Fernando GamboaNestor FabbriJavier Mac AllisterJose Horacio Basualdo; w pomocy MaradonaCristian Kily GonzalezJuan Sebastian Veron; w ataku Caniggia (w tych czasach grywał już jako typowy napastnik, a nie tak jak dawniej na skrzydle). Trener? Carlos BilardoMillonarios, prowadzeni przez Enzo FrancescoliegoHernana Crespo, zaledwie kilkanaście dni wcześniej zdobyli Copa Libertadores, wygrywając w finale z Americą Cali.

caniggia8Przez długi czas na boisku niewiele się działo, a obrońcy River świetnie radzili sobie z gwiazdami gospodarzy. Dopiero w 43 min. Maradona wymienia serię podań z Kameruńczykiem Alphonsem Tchamim, po czym piłka trafia do Caniggii. Ten dosłownie wkręca w ziemię znakomitego Paragwajczyka Guillermo Rivarolę i dośrodkowuje ze skrzydła. German Burgos nie miał żadnych szans przy główce Basualdo. W drugiej połowie role się zmieniają. Tym razem Tchami na prawym skrzydle radzi sobie z Leo AstradąHectorem AltamiranoPajaro w charakterystyczny dla siebie sposób wchodzi między trzech zawodników River, strzela niezbyt mocno, ale wystarczająco dobrze, by jego zespół w 50 min. podwyższył prowadzenie. W 65 min. do przodu rusza Fabbri. Ze środka boiska rzuca prostopadłe podanie do mknącego Caniggii, który spokojnie wyprzedza BurgosaRivarolę oraz Celso Ayalę. Chwilę później czubkiem buta uderza piłkę, a ta po kilku odbiciach od murawy wpada w sam środek bramki River. 3 – 0!

Ale to jeszcze nie koniec. W 73 min. bezradny Ayala ciągnie w polu karnym za koszulkę Tchamiego. Prowadzący zawody Anibal Guillermo Hay nie ma żadnych wątpliwości – rzut karny. Do piłki podchodzi Maradona. Ma coś do udowodnienia, bowiem zmarnował trzy poprzednie „jedenastki”. W meczu z Newell’s przestrzelił, później dwukrotnie lepsi byli odeń bramkarze, Cesar Labarre z Belgrano Cordoba i Hernan Castellano z Rosario Central (w tym meczu karnego przestrzelił także Veron). Diego podbiega do piłki, strzela, Burgos frunie w przeciwnym kierunku… To jednak nie koniec pecha. Trafia w słupek! Gdy Maradona wznosi dłonie ku twarzy, do piłki w mgnieniu oka dopada Pajaro, ubiegając AyalęRivarolęMarcelo Escudero. Burgos wciąż leży gdzieś przy dalszym słupku. Strzał, gol. Trzeci Caniggii w tym meczu. Klasyczny hat-trick przeciwko świeżo upieczonemu zdobywcy Pucharu Wyzwolicieli. Niewielu może poszczycić się takim wyczynem…

caniggia9Po występach w Boca Cani ponownie trafił do Włoch. Jego kolejny pobyt w Bergamo nie należał do udanych. Gdy wydawało się, że jego kariera ma się ku końcowi, 34-letni piłkarz ponownie zadziwił świat. Tym razem w Szkocji, gdzie najpierw wypromował się w Dundee, po czym do słynnych Rangersów za 900 tys. funtów ściągnął go w maju 2001 r. Holenderski trener Dick Advocaat. Na Ibrox Park Pajaro znacznie powiększył swoją kolekcję trofeów, zdobywają mistrzostwo Szkocji, Puchar Szkocji i Puchar Ligi. Udawało mu się unikać kontuzji, wobec czego sporo grał i strzelał ważne bramki. To także temat wykraczający poza horyzont tematyki tierralatina.pl, ale szkockie sukcesy potwierdzają piłkarski geniusz i siłę charakteru Caniggii. W końcu w wieku 34 lat większość piłkarzy wolałoby spokojnie odcinać kupony od dawnej sławy niż niemalże dosłownie bić się z twardymi następcami Dave’a Mackaya, czy Denisa Lawa. A tu proszę, nadeszło nawet powołanie na koreańsko-japońskie mistrzostwa świata!

Przygodę z zawodowym futbolem zakończył Caniggia w egzotycznym Katarze, wygrywając tamtejszą ligę. Jak sam przyznawał, wyjazd ten był sensowny z punktu widzenia finansowego, ale plażowe granie i rozłąka z rodziną były dla niego raczej męczące.

Czy gdyby prowadził bardziej ustabilizowany tryb życia, mógłby osiągnąć więcej? Pewnie tak, ale przecież wicemistrzostwo świata, czy mistrzostwo kontynentu to nie jakieś mało znaczące drobiazgi. Poza tym, gdyby nie jego pozaboiskowe szaleństwa o ileż mnie frapująca byłyby to postać! Ja osobiście wolę kontrowersyjnego Caniggię niż (przykład pierwszy z brzegu) niepowtarzalnego na boisku ale nudnego jak flaki z olejem poza nim Pelego

caniggia10

Na koniec pozostawiłem jedno ze zdjęć towarzyszących cytowanemu powyżej artykułowi Lenkiewicza. To rarytas, gdyż o ile mi wiadomo nie jest dostępne w internecie. By je zdobyć, trzeba postarać się o „Piłkę nożną – Magazyn” sprzed ponad 20 lat lub francuskie czasopismo Onze, z którego oryginalnie pochodzi. Myślę, że ta fotografia jak w pigułce skupia osobowość i karierę Caniggii. Rozwiane włosy, kolejny błyskawiczny rajd, bezradni obrońcy. Pajaro… Czy faktycznie nie ma czegoś z frunącego nad defensorami ptaka? I ta koszulka albicelestes.

Dam głowę, że niewielu spośród nas myśląc Caniggia widzi go w barwach River, Boca, Hellas, czy Rangers. Cani nierozerwalnie kojarzy się z argentyńską reprezentacją..

Prześlij dalej:

About Sergiusz Bober

Uważnie przygląda się Ameryce Łacińskiej przez futbolowe okulary. Autor Futbolin – bloga znanego chyba każdemu polskiemu miłośnikowi latynoskiej piłki nożnej. Kibic argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego FC São Paulo.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.