Brudy argentyńskiego futbolu


Czarne chmury zbierają się nad argentyńską piłką nożną. Wciąż nie wiadomo czy i kiedy rozpoczną się w tym kraju ligowe rozgrywki.

Latynoamerykański futbol nie jest dużo inny niż ten europejski. To nie tylko fiesta i radość, lecz także – jak wszędzie – korupcja i złe emocje. Także tutaj piłka nożna to śmierdzące bagienko pełne afer i łapówek, z kibolami naparzającymi się po mordach. W Brazylii regularnie też do siebie strzelają, albo sprzedają sobie nawzajem kosy pod żebra. Niedawno któryś z tamtejszych uniwersytetów opublikował jakieś badania z których jednoznacznie wynikało, że Brazylia prowadzi nie tylko w rankingu FIFA, ale także w światowej klasyfikacji ilości zabójstw mających futbolowe podłoże. Mundial w Brazylii, przewidziany na rok 2014, zapowiada się więc obiecująco…

Zresztą w sąsiedniej Argentynie wcale nie jest lepiej. Argentyński Związek Piłki Nożnej, której szef dorobił się gigantycznej fortuny i zupełnie oficjalnie nazywany jest El Capo, ogłosił właśnie że… ligowe rozgrywki nie rozpoczną się zgodnie z kalendarzem. Piłkarski sezon, który tradycyjnie zaczynał się w połowie sierpnia, został „zawieszony” do odwołania. Powodem są gigantyczne długi kilku czołowych klubów. Ich same tylko zaległości podatkowe przekraczają 300 milionów pesos (3,7 peso to dolar), do tego dołożyć trzeba długi wobec federacji i – w niektórych przypadkach – także zaległe pensje.

AFA, czyli argentyński odpowiednik PZPN, uznała że trzeba głębiej zajrzeć do kieszeni kibiców-telewidzów. I próbuje przenieść relacje z rozgrywek do najdroższych płatnych kanałów. Domaga się, aby telewizje zapłaciły jej nie 268 miliony pesos, jak wstępnie ustalono, ale 720 milionów pesos. Spora podwyżka…

Nie podoba się to ani telewizjom, ani kibicom. Efekt jest taki, że wczoraj grupa ok. 100 młodzieńców uważających się za miłośników futbolu wdarła się do siedziby AFA i całkowicie ją zdemolowała. Powybijano szyby, niszczono meble, na murach sprayowano hasła typu „Grodnona to złodziej!”, czy „Grondona kłamco, podawaj się do dymisji!”. Adresat tych haseł, Julio Humberto Grondona, to właśnie wspominany El Capo, szef AFA. I przy okazji wiceprezes FIFA.

Wczoraj ze swojego biura uciekać musiał pod silną eskortą policji. Musiała ona też użyć gazów łzawiących, aby uwolnić związek od kibiców

Żeby było ciekawiej AFA krytykowana jest także przez wielu argentyńskich działaczy futbolowych, oraz związek zawodowy piłkarzy. Bo ich zdaniem nie jest wcale tak, jak to przedstawia Grondona – argentyński futbol nie ma wcale strukturalnego problemu i nie odczuwa konsekwencji globalnej recesji. Zdaniem krytyków, winna jest wyłącznie AFA, która od lat przymykała oko na finansowe przewały i złe zarządzanie w niektórych klubach. To nieprawda, że wszystkie mają kłopoty – niektóre, jak chociażby Estudiantes, czy Vélez mają finanse zdrowe, i żadnych długów. Dlaczego więc teraz mają płacić za błędy innych? Bo przeciez wstrzymanie rozgrywek oznacza brak przychodów!

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Brudy argentyńskiego futbolu"

  1. Pingback: Futbol to prawo człowieka? W Argentynie! | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.