Epidemia wśród prezydentów?


Kolumbijski prezydent Alvaro Uribe jest chory na grypę wywoływaną przez wirusa A H1N1 – oficjalnie poinformował jego rzecznik, César Mauricio Velásquez. Wirus został formalnie zidentyfikowany w laboratorium Narodowego Instytutu Zdrowia w Bogocie. Velásquez dodał, że kolumbijski MSZ poinformował już o chorobie prezydenta wszystkie kraje kontynentu.

I bynajmniej nie chodzi tu o to aby inni prezydenci wysyłali do swego kolumbijskiego odpowiednika życzenia rychłego powrotu do zdrowia (bądź wręcz przeciwne – zważywszy na niezbyt wielką miłość jaką go darzą niektóre głowy państwa w regionie). Kolumbijczycy poinformowali o chorobie Uribe przede wszystkim po to, aby inni prezydenci jak najszybciej się… przebadali.

W miniony piątek w argentyńskim Bariloche odbył się bowiem szczyt UNASUR, czyli Związku Państw Ameryki Południowej. Spotkali się na nim wszyscy prezydenci kontynentu aby porozmawiać o podpisanym niedawno i budzącym kontrowersje, kolumbijsko-amerykańskim porozumieniu o współpracy wojskowej. Były więc i uściski rąk i rozmowy w bardzo wąskim gronie. I Alvaro Uribe już wtedy zaczął źle się czuć…

Czyli, teoretycznie, wszyscy mogli się zarazić. Epidemia wśród prezydentów byłaby historycznym precedensem.

Alvaro Uribe nie jest pierwszą głową państwa zmagającą się nową odmianą wirusa grypy. Ten wątpliwy przywilej należał do kostarykańczyka Oscara Ariasa. Na szszęście już wyzdrowiał.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.