Grypa nie wybiera


Mowa oczywiście o grypie wywoływanej przez nową odmianę wirusa A (H1N1), wciąż błędnie zwaną przez niektórych świńską. –Pandemia, jak widać, nie dyskryminuje i może dotknąć wszystkich. Jestem kolejnym chorym w tym kraju i jak wszyscy zastosuję się do poleceń władz sanitarnych. – tymi słowami prezydent Kostraryki, Oscar Arias, powiadomił w tym tygodniu, że zdiagnozowano u niego tą chorobę.

Arias2

Kostarykański prezydent stał się tym samym pierwszą na świecie głową państwa zakażoną wirusem A (H1N1). Arias, który w 1987 roku otrzymał pokojową Nagrodę Nobla za swój udział w negocjacjach, które doprowadziły do zakończenia serii zbrojnych konfliktów w Ameryce Środkowej, skarżył się na silny ból głowy i gardła, oraz gorączkę. Lekarze, po przeprowadzeniu badań i analiz nie mieli wątpliwości – to nowa grypa.

Zgodnie z ich zaleceniami prezydent pozostanie przez co najmniej tydzień w domu i z ministrami swojego rządu komunikować się będzie wyłącznie telefonicznie. Ariasowi od razu zaaplikowano też oczywiście słynne Tamiflu, najskuteczniejszy jak dotąd lek osłabiający działanie grypowego wirusa. I choć, póki co, choroba przebiega u Ariasa bez komplikacji, znajduje się on pod bardzo ścisłą medyczną kontrolą. Lekarze nie wykluczają bowiem, że prezydencka grypa może się, mimo wszystko, skomplikować – nowy wirus jest bowiem szczególnie niebezpieczny dla osób cierpiących na inne problemy zrowotne. 68-letni przywódca Kostaryki jest tymczasem astmatykiem.

Kierowanie pracami rządu przez telefon nie powinno być dla Oscara Ariasa zbyt wielkim problemem. Zwłaszcza po tym jak w ubiegłym roku przez miesiąc musiał komunikować się ze swym otoczeniem, w tym także z ministrami, wyłącznie na piśmie. Lekarze wykryli wówczas u niego guzek na strunach głosowych i w ramach terapii zakazali mu m.in. mówić przez 30 dni.

Kostaryka jest najbardziej dotkniętym nową odmianą grypy państwem Ameryki Środkowej. Zdiagnozowano ją tam u 865 osób, z których 28 zmarło. W całej Ameryce Łacińskiej w grypowej klasyfikacji niezmiennie prowadzi Argentyna. Najnowszy komunikat tamtejszego ministerstwa zdrowia mówi już o blisko 800 tysiącach chorych i co najmniej 404 przypadkach śmiertelnych.

Specjaliści przewidują jednak, że Argentyną już wkrótce wyprzedzić może Brazylia, gdzie wywołana wirusem A (H1N1) epidemia dopiero zaczyna się rozwijać, a już zanotowano 192, wywołane przez grypę, zgony. Symulacje ministerstwa zdrowia w Brasilii sugerują, że w najbliższych tygodniach zachorować tam może do ponad 60. milionów osób, z których u aż 4 milionów wystąpią komplikacje wymagające hospitalizacji.

Epidemiolodzy boją się, że wirus A (H1N1) może okazać się szczególnie niebezpieczny dla zamieszkujących Amazonię Indian, którzy nie dość że mają obniżoną odporność na choroby wirusowe, to w dodatku częściej niż reszta populacji cierpią na chroniczne choroby typu cukrzyca, czy choroby krążenia.

Pozarządowa organizacja Survival, starająca się pomagać ludom tubylczym na całym świecie, ujawniła wczoraj, że pierwsze przypadki zachorowań na grypę wywołaną nową odmianą wirusa zanotowano u indian Matsigenka, zamieszkujących brzegi rzeki Urubamba w peruwiańskiej Amazonii. Tamtejsze władze sanitarne potwierdziły tą wiadomość, dodając, że grupa siedmiu chorych Matsigenka została już odizolowana, odpowiada dobrze na kurację Tamiflu, a pozostali są pod stałą kontrolą lekarzy.

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Grypa nie wybiera"

  1. Pingback: Epidemia wśród prezydentów? | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.