Polskie kino brazylijskie


Całkiem niedawno przydarzyła mi się zabawna historia. Potrzebowałem tłumaczenia polskiego dokumentu na język portugalski, co w São Paulo, gdzie mieszkam, nie jest takie łatwe do wykonania, bowiem nasza „lingua” nie należy w tym 11-milionowym mieście do zbyt popularnych. W polskim konsulacie, gdzie zapytałem o tę usługę, odpowiedziano mi, że tego nie robią, ale podano mi kilka adresów osób, które się tym zajmują. Niestety, tylko jedna z nich była tłumaczem przysięgłym, do tego mieszkającym bardzo daleko ode mnie i w tamtym akurat czasie niezwykle zajętym.

Przekonany o tym, że będę musiał udać się w dwugodzinną podróż na drugi koniec miasta, a swojej sprawy i tak szybko nie załatwię, zajrzałem po drodze do Domu Polskiego – miejsca, które jest jednym z bardzo niewielu polskich centrów kultury w São Paulo, a które już od dawna chciałem poznać.

Drzwi otworzyła mi znajoma twarz – Grzegorz Mielec, jeden z bohaterów oglądanej przez wszystkich pierwszej edycji polskiego „Big Brothera„. Jest opiekunem Domu Polskiego i jednym z sekretarzy istniejącego od 2006 roku Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego „APolEC-SP”. Gdy po chwili wyjaśniłem mu swój problem z dokumentem, wskazał mi adres mieszkającej niemal za rogiem pani Ewy, która może przetłumaczyć mi papier od ręki. Udałem się więc do niej i pilną sprawę dość szybko załatwiłem.

Kilka tygodni później moja brazylijska dziewczyna opowiedziała mi, że jedna z jej znajomych (wszelkie sprawy dotyczące Polski i Polaków zasłyszane w TV lub przeczytane w prasie są mi natychmiast przekazywane przez jej przyjaciół i rodzinę) słyszała o naborze osób polskiego pochodzenia lub wręcz Polaków, do filmu kręconego w Brazylii. Niestety odbyło się to kilka miesięcy temu i nie mogłem zostać gwiazdą lokalnego kina. Ale, rzecz jasna, zainteresowało mnie, o jakim filmie mówimy.

„Tempos de paz” (Czasy pokoju, reż. Daniel Filho) to obraz, który wszedł do kin przed kilkoma dniami. Opowiada o Polaku, Clausewitzu, (w tej roli Dan Stulbach), który uciekając przed II wojną światową przybywa w 1945 roku do Rio de Janeiro. W punkcie imigracyjnym zostaje posądzony przez władze Brazylii o szpiegostwo na rzecz Niemiec i trafia w ręcę byłego funkcjonariusza policji politycznej Segismundo (Tony Ramos), bezwzględnego sadysty z czasów reżimu prezydentury Getulio Vargasa. Clausewitz musi udowodnić urzędnikowi, że nie jest hitlerowskim agentem.

Natychmiast natrafiłem na zwiastun filmu, w którym zobaczyłem… panią Ewę! Okazało się bowiem, że Ewa Stulbach, to mama DanStulbacha, bardzo znanego w Brazylii aktora. Obok nich w filmie zagrał też ojciec aktora – Józef Stulbach. Daniel Filho szukał do swego filmu osób, które mogłyby wcielić się w role Polaków, ale nie znalazłszy nikogo obsadził w nich Dana Stulbacha.

Pani Ewa, architekt z wykształcenia, a dziś tłumacz przysięgły, przybyła do Brazylii wraz z rodzicami i siostrą w 1959 roku. Dokładnie 50 lat później przeżywała to raz jeszcze, tym razem na planie filmu. Dan (urodzony w 1969 roku) zaczął grywać pod koniec lat 90. Od tego czasu wystąpił w wielu sztukach teatralnych, telenowelach i filmach. Od kilku lat prowadzi też własną audycję radiową. Często zapraszany jest do telewizyjnych programów piłkarskich jako zagorzały fan Corinthians.

Dan Stulbach z rodzicami (vejasaopaulo.abril.com.br)

Dan Stulbach z rodzicami (vejasaopaulo.abril.com.br)

Nie wiem, czy film w jakikolwiek sposób będzie pokazywany w Polsce, Europie lub innych krajach Ameryki Południowej, ale, jeśli nadarzy się wam okazja,  myślę, że warto go obejrzeć, choćby dla poznania kina brazylijskiego, które rozwija się coraz intensywniej i w niczym nie ustępuje produkcjom europejskim czy amerykańskim. Brazylia poza wszechobecnymi serialami (3-4 dziennie prawie we wszystkich ogólnotematycznych stacjach telewizyjnych) nie produkowała do tej pory zbyt wielu klasycznych filmów kinowych.

W zamieszczonym na początku wpisu zwiastunie można usłyszeć kwestie w języku polskim, wypowiadane przez Ewę Stulbach oraz głównego bohatera.

Prześlij dalej:

7 reakcji na "Polskie kino brazylijskie"

  1. Chavez-ultras  14/02/2011 o 12:10

    Poszukałem temat raczej nieznany czytelnikom portalu Tierralatina.pl
    Temat już historyczny, ale ciekawy, związany z działalnością mojego ulubionego pisarza, Mieczysława Lepeckiego, którego dwie pozycje odkryłem w bibliotece mojego dziadka. Co ciekawe, tym wątkiem polskich dążeń do utworzenia zamorskich kolonii przed 2 wojną światową, zajął się „tuz” polskiej dyplomacji i dziennikarstwa PRL niejaki Zygmunt Broniarek.

    Wg Zygmunta Broniarka
    W okresie międzywojennym działała w Polsce Liga Morska i Kolonialna, która odgrywała pożyteczną rolę w popularyzowaniu w społeczeństwie znajomości spraw morskich, ale mniej pozytywną w staraniach o zdobycie kolonii w krajach zamorskich. Jednym z jej działaczy był Mieczysław Lepecki, piłsudczyk, legionista, a w latach 1930-35 – adiutant marszałka Piłsudskiego. Równocześnie był to dobry pisarz (dodajmy, że w latach 1971-81, a więc „za Gierka”, Polski PEN Club przyznawał pisarzom doroczną nagrodę literacką im. Mieczysława Lepeckiego). W późnych latach 1930-ych w Lidze Morskiej i Kolonialnej powstał pomysł zbrojnego oderwania Parany od Brazylii i utworzenia z niej polskiej kolonii (! ! !). Miał to nadzorować Lepecki, wówczas w stopniu kapitana czy majora. Był on w tym czasie w Kurytybie. Brazylijczycy „załatwili” go delikatnie. Burmistrz Kurytyby zaprosił go na kolację. Wszyscy goście otrzymali piękne serwetki i przed jedzeniem rozwinęli je. Uczynił to też Lepecki. I w swojej znalazł na kawałku płótna mapę Parany. Z oznaczonymi punktami na jej granicy, w których ukryto broń, potrzebną do oderwania tego stanu od Brazylii. Lepecki z Brazylii wyjechał. Chyba jednak Brazylijczycy wybaczyli mu jego plany, ponieważ całą drugą wojnę światową i dalsze lata (1940-1957) spędził on w Brazylii. A może spodobała się im jego twórczość literacka ?

    Odpowiedz
  2. zenek  02/04/2011 o 10:28

    Przepadają również za jazdą na motocyklach! i oczywiście za piłką nożną.Ekstra!

    Odpowiedz
  3. zenek  02/04/2011 o 10:47

    Przepraszam za sprostowanie, ale trochę niepokojące jest jak w niektórych krajach mówi się o Polakach jako o potencjalnych sojusznikach, agentach,sługach hitlerowskich Niemiec bez zbrodni tychże hitlerowskich Niemiec czy ultrasów ukraińskich na Polakach.Tak jakby jedyne zbrodnie na Polakach popełnili Sowieci i na dodatek tylko na jakiś tam Polskich narodowach(także na zresztą skądinąd antyniemieckich endekach), radykałach czy ,,faszystach”, których (tych ostatnich prawie nie było), a nie np.piłsudczykach czy antyrosyjsko nastawionych socjalliberalach po cżęści propiłsudczykowskich, a przede wszystkim bez martyrologi ze strony Niemiec na wszystkich niemal siłach politycznych przedwojennej Polski, przede wszystkim na ludowcach, chadekach, socjalliberałach opozycyjnych wobec sanacji czy członkach prawicy Stronnictwa Demokratycznego, wobec, których zastosowano także zbrodnie etniczne, w tym także czasem na dzieciach.To trochę niepokojące, zwłaszcza, iż ten filmowy Polak(pochodzenia niemieckiego) będzie w tym filmie przesłuchany przez brazylijskich eks- faszystów, których było o wiele więcej niż w Polsce!To smutne.

    Odpowiedz
  4. zenek  02/04/2011 o 10:48

    Poza tym czy w filmie jest cokolwiek o walce Polaków z Niemcami Hitlera!?

    Odpowiedz
  5. zenek  02/04/2011 o 10:51

    Poza tym podobają mi się Brazylijczycy.

    Odpowiedz
  6. anna  28/11/2011 o 23:22

    Brat mojej babci Antoniny z domu Sapun wyjechał do Argentyny ,miał trzech synów,pochodził ze wschodu z okolic Brasławia obecnie Białoruś. Cała rodzina praktycznie pozostałe na wschodzie , w Miasteczku Miory,w miejscowości Ciecierki.Wielu druga wojna zmusiła do emigracji więc wielu Sapunów mieszka w Polsce przeszli front i zostali ,gównie w województwie zachodniopomorskim i dolnośląskim.Babcia opowiadała mi w dzieciństwie ,ze jej tato brał udział w wojnie Tureckiej .rodzina Sapunów była bardzo liczna ,pradziadek miał na imię Piotr a prababcia Rozalia .Proszę o jakąś wiadomość jeśli zajdzie sie rodzina o takim nazwisku w Argentynie.

    Odpowiedz
  7. Paweł  30/06/2013 o 03:33

    Temat już trochę „wiekowy”, ale znalazłem go dopiero teraz, więc postanowiłem napisać odnośnie ciekawego dla mnie wątku Anny.
    Mój ojciec Bolesław Sapun (syn Sylwestra i Janiny) urodził się we wsi Ciecierki. Po wojnie (służył w II Armi WP) ściągnął do Warszawy brata Edwarda i matkę Janinę. Tak więc w Warszawie (także w Łodzi) mieszka obecnie wielu Sapunów.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.