W Argentynie można już palić w domu jointy bez obawy przed policją. Najwyższy Sąd tego kraju orzekł bowiem, że choć używanie i posiadanie narkotyków jest nielegalne, to jednak Konstytucja zdecydowanie zabrania karania za to.
Argentyńscy najwyżsi sędziowie decyzję tą wydali w związku z odwołaniem jakie złożyło do nich 5 młodych mieszkańców Rosario, którzy w 2007 roku zatrzymani zostali przez policję, w momencie gdy kupowali „trawkę” od dealerów. Lokalny sąd skazał ich wówczas na miesiąc więzienia w zawieszeniu, które to obwarowane było takimi „metodami wychowawczymi” jak całkowity zakaz spożywania alkoholu, czy zabronienie kontaktów z osobami sprzedającymi, bądź konsumującymi narkotyki.
Amatorzy jointów skazani zostali jednak bezprawnie – jednogłośnie uznali w tym tygodniu sędziowie Sądu Najwyższego w Buenos Aires. Anulowali oni ich kary i wydali oświadczenie, na mocy którego argentyńskie sądy pierwszej instancji nie będą już mogły nikogo skazać za palenie w domu trawki, czy posiadanie bądź kupowanie niewielkich ilości tego narkotyku.
Sędziowie swój werdykt oparli na artykule 19. argentyńskiej Konstytucji, który głosi, że „ludzkie prywatne działania, które w żadnym stopniu nie zakłócają porządku, ani moralności publicznej, podlegają sądowi Boga i są wyjęte spod kompetencji sędziów”. Czyli, mówiąc krótko i po naszemu „wolnoć Tomku w swoim domku”.
Dla argentyńskich sędziów najwyższych, w świetle powyższego artykułu, prawo do prywatności zdecydowanie przeważa nad „abstrakcyjnymi argumentami opartymi na szkodliwości, czy moralności”. „Każdy dorosły ma pełne prawo do podejmowania decyzji związanych ze stylem jego życia, a Państwo nie może w to interweniować” – dodali sędziowe. „Zadaniem Państwa jest, co najwyżej, zaoferowanie pomocy medycznej konsumentom narkotyków, a nie karanie ich” – sprecyzowali.
Sędziowie Sądu Najwyższego, w uzasadnieniu swej decyzji, wezwali też władze ustawodawcze i wykonawcze Argentyny do „stworzenia efektywnej polityki zwalczającej handel narkotykami oraz edukacji zapobiegającej ich konsumpcji”. Podkreślili też, że „ten werdykt nie jest w żadnym wypadku legalizacją narkotyków”. Chodzi tylko o depenalizację, czyli skończenie z karaniem, osób które narkotyki używają.
I werdykt dotyczy tylko odurzania się w sferze prywatnej – zapalenie jointa w knajpie, czy pełnym ludzi publicznym parku, nadal będzie w Argentynie karane.
Karana będzie też sprzedaż narkotyków. Zresztą Sąd Najwyższy w Buenos Aires w tym samym momencie gdy anulował karę tej piątki kupujących z Rosario, potwierdził karę jaką wymierzono tym, którzy im trawkę sprzedali.
I choć decyzja argentyńskiego sądu teoretycznie dotyczy tylko marihuany, to – zdaniem prawników – jego interpretację rozciągnąć ją można na wszystkie narkotyki.
Ten historyczny werdykt spotkał się z uznaniem przedstawicieli argentyńskiego rządu. Anibal Fernandez, szef gabinetu prezydent Cristiny Kirchner, przypomniał że jej nieukrywanym planem jest całkowita nowelizacja ustawy o zwalczaniu narkomanii, która miałaby doprowadzić do jednoznacznej depenalizacji posiadania i używania narkotyków, a równocześnie stworzyłaby warunki do znacznie bardziej efektywnej walki z przemytnikami zakazanych substancji.
Nie jest bowiem tajemnicą, że w chwili obecnej policja zamiast walczyć z narkotykowymi mafiami, koncentruje się przede wszystkim na tropieniu amatorów lekkich narkotyków. Wg. analizy przeprowadzonej niedawno przez Uniwersytet Buenos Aires aż 70 proc. spraw związanych z narkotykami, jakie trafiły w ostatnich latach przed argentyńskie sądy, dotyczyła ich konsumentów.
Argentyna w swej liberalnej polityce narkotykowej nie jest bynajmniej wśród krajów latynoamerykańskich pionierem. W tym miesiącu weszła w końcu w życie w Meksyku od dawna dyskutowana i budząca wiele kontrowersji nowa ustawa o narkotykach. A w Brazylii tamtejszy sąd najwyższy także wydał już podobną do argentyńskiej interpretację prawa, uznając że posiadanie narkotyków na własne potrzeby, oraz ich spożywanie, nie jest niczym nielegalnym.
To też może Cię zainteresować:
Najnowsze komentarze