Diego Armando Maradonie coś słabo wychodzi to, szumnie przez niego zapowiadane, mycie argentyńskiego Rolls-Royce’a. Przeciwnie, futbolowa limuzyna tego kraju jest coraz bardziej zabłocona i – po ostatnich porażkach – wcale nie jest takie pewne, czy dojedzie do RPA.
Dla Argentyńczyków, przyzwyczajonych do zastanawiania się, czy ich reprezentacja zdobędzie mistrzostwo świata, a nie do wyliczania punktowych bilansów w nadziei na ewentualną klasyfikację do Mundialu, aktualna sytuacja jest bardzo frustrująca. I frustracji tej dają upust.
Np. strona internetowa Argentyńskiego Związku Piłki Nożnej (AFA), już od kilku dni uparcie milczy. Jakiekolwiek próby połączenia się z nią, wciąż niezmiennie kończą się na takiej oto planszy:
Co się stało? Otóż w miniony piątek strona AFA stała się ofiarą znanego w Argentynie kolektywu hakerów KKR. I przez kilkanaście godzin każdy, kto zaglądał na stronę związku piłki nożnej napotykał tylko i wyłącznie taki oto obrazek:
Maradona w brazylijskiej, reprezentacyjnej koszulce auriverde i podpis: „Jedno zdjęcie warte jest więcej niż tysiąc słów…”
I to nawet nie jest fotomontaż. To kadr ze słynnej, otwierajacej ten wpis, dawnej reklamy brazylijskiego napoju Guaraná Antarctica, za którą Maradona otrzymał wówczas 150 tys. dolarów. Wielu argentyńskich kibiców nie mogło wybaczyć swemu idolowi takiej „zdrady”.
Teraz, po serii kompromitujących porażek argentyńskiej reprezentacji pod wodzą selekcjonera Maradony, ówczesne cudzołóstwo jest coraz częściej ponownie wypominane. Także przez hakerów.
Jak myślicie, słusznie?
To też może Cię zainteresować:
Pingback/trackback: Pelé krytykuje Maradonę | tierralatina.pl