Nacjonalizacja receptą na sukces? Piłkarski?!?


Piłkę nożną trzeba znacjonalizować. Gdy losy sportu wezmą w swe ręce państwowi urzędnicy, sukcesów będzie na pewno więcej – uważa boliwijski prezydent, Evo Morales. Na tak odważną reformę narodowego futbolu nie pozwoli mu chyba jednak FIFA.

Boliwia jest, obok Peru, jedynym południowoamerykańskim państwem, które utraciło już jakiekolwiek, nawet czysto matematyczne, szanse udział w przyszłorocznych piłkarskich Mistrzostwach Świata w RPA.

Dla Evo Moralesa, lewicowego, populistycznego prezydenta tego kraju, i bardzo zagorzałego futbolowego kibica, który w czasie swej kampanii wyborczej obiecywał m.in. więcej międzynarodowych sukcesów sportowych dla Boliwii, ta porażka w kontynentalnych eliminacjach to niemal osobista tragedia. Tym bardziej, że wyniki eliminacyjnych meczy boliwijskiej reprezentacji są naprawdę złe – udało jej się wygrać zaledwie trzy z 16. dotychczasowych spotkań i utracić w nich aż 34. gole. W takiej sytuacji nawet historyczne zwycięstwo 6-1 z Argentyną jest mierną osłodą.

FBFPrezydent, zawiedzionym boliwijskim kibicom (i wyborcom zarazem) obiecuje jednak poprawę. Zapowiedział już, że rozprawi się ze skorumpowanymi i nieefektywnymi działaczami. –Niektórzy z nich żyją ze sportu, choć na sporcie wcale się nie znają. Jak tacy ludzie mogą uważać się za sportowych liderów?– pytał się Morales tłumu, podczas niedawnego wiecu w Cochabamba.

Jego zdaniem recepta na sukces jest prosta – sport trzeba upaństwowić. –Do tej pory piłka nożna była niezależna, kierowana przez prywatne interesy. No ale żadnych dobrych rezultatów z tego nie ma. To ja muszę was przepraszać za brak wyników naszej reprezentacji. Sport trzeba więc znacjonalizować, zwłaszcza piłkę nożną. Przecież nie można sobie wyobrazić nic lepszego niż państwową interwencję! Gdyby gracze reprezentacji byli formalnie państwowymi  pracownikami, na pewno godniej reprezentowaliby nasz kraj– zapowiedział prezydent, który od czasu gdy objął władzę zdążył już znacjonalizować m.in sektor wydobywczy i telekomunikację.

I choć boliwijskiej piłce na pewno należy się reforma, to jednak wszystko wskazuje, że kontrowersyjne plany prezydenta planami pozostaną. Bo nacjonalizacja piłki oznaczałaby automatyczną dyskwalfikację Boliwii ze wszelakich międzynarodowych rozgrywek. Zasady FIFA są jasne – państwowe władze od niezależnych, autonomicznych  futbolowych struktur trzymać się muszą jak najdalej. Przekonało się o tym m.in. Peru, w którym rząd niedawno nie chciał zaakceptować powtórnego wybrania na szefa lokalnego związku, znanego z machlojek, wieloletniego działacza. Po miesięcznym zawieszeniu przez FIFA i pod presją kibiców, państwowe władze w Limie zrezygnowały z prób oczyszczania piłki.

Doskonale zdaje sobie z tego sprawę boliwijski minister sportu, który szybko zaczął łagodzić prezydenckie słowa: –Nie ma mowy o żadnej państwowej interwencji. Trzeba po prostu przeprowadzić reformę sportowych struktur. I Państwo będzie w tym pomagać.– stwierdził.

Carlos Chávez, skompromitowany szef zadłużonego i uwikłanego w finansowe afery Boliwijskiego Związku Piłki Nożnej (FBF), ma już swoją wizją reform. –Niech Państwo spłaci długi FBF i pomoże przywrócić naszemu Związkowi pełną władzę nad piłką nożną. Nie może być dłużej tak, że liga jest zarządzana przez inną organizację, a regiony mają swoje własne władze futbolowe– stwierdził.

Szef FBF rozbrajająco przyznał też, że choćby chciał, nie może rozwiązać kontraktu, znienawidzonego przez kibiców, aktualnego trenera piłkarskiej reprezentacji, Erwina Sáncheza. –Umowa jest skonstruowana tak, że Sánchez – niezależnie od wyników – musi trenować Boliwię do momentu rozpoczęcia Mistrzostw w RPA– wyjaśnił.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.