Były urugwajski dyktator pozostanie w więzieniu


Były urugwajski dyktator, Gregorio Álvarez, prawdopodobnie dokończy swego żywota w więzieniu. Ten 83-letni obecnie ex-generał, został wczoraj w Montevideo skazany na 25 lat więzienia za morderstwa i łamanie praw człowieka w okresie wojskowych rządów, czyli między 1973 a 1985 rokiem.

Gregorio Álvarez za kratkami siedzi już od 2007 roku.  Ówczesne aresztowanie jego, oraz innego byłego prezydenta, Juana María Bordaberryego, uznane zostało przez organizacje zajmujące się obroną praw człowieka, za pierwszy wielki krok Urugwajczyków w kierunku historycznego rozliczenia się z okresem wojskowej dyktatury.

Choć same rządy Álvareza (1981-1985) to już schyłkowy jej okres i on sam przekazał władze w cywilne ręce, otwierając tym samym drogę do powrotu do Urugwaju demokracji, to jednak nie można zapomnieć że w drugiej połowie lat 70-tych, czyli w latach największego terroru, był najpierw szefem sztabu, a potem głównodowodzącym urugwajsjkiej armii.

BuenosMontevideoTo właśnie pod jego dowództwem siły zbrojne Urugwaju rozpoczęły współpracę z armią Argentyny w ramach owianej ponurą sławą Operacji Kondor. Argentyna przekazywała Urugwajowi łapanych na swym terytorium urugwajskich opozycjonistów. Ale ci nigdy do kraju nie wracali. Najczęściej zrzucano ich ze śmigłowców do La Platy podczas „lotów repatriacyjnych”.

Szacuje się, że podczas wojskowej dyktatury w ten właśnie sposób „zaginęło” ok. 150 Urugwajczyków, a kolejnych 29 zabito po przewiezieniu na teren kraju. Sąd uznał, że Gregorio Álvarez jest odpowiedzialny za conajmniej 37 takich śmierci.

Oskarżony wprawdzie bronił się, że nie miał najmniejszego pojęcia o egzekucjach i innych okrucieństwach wojskowych, ale sędziowie orzekli, że z racji zajmowanego stanowiska miał obowiązek wiedzieć co robią jego podwładni i co dzieje się z więźniami politycznymi. W trakcie procesu przekwalfikowano zresztą stawiany mu początkowo zarzut „udziału w porwaniach i zaginianiu” na cięższe przestępstwo „morderstwa z okolicznościami obciążającymi”.

Wraz z Gregorio Álvarezem skazano także byłego kapitana urugwajskiej Marynarki Wojennej, kapitana Juana Carlosa Larcebau, który bezpośrednio odpowiadał za organizowanie lotów z więźniami między Argentyną i Urugwajem. Sędziowie okazali się głusi na argumenty jego obrońców w stylu „skoro nie ma ciał, to nie było morderstw” i uznali go winnym co najmniej 29. z nich, skazując na 20 lat więzienia.

Oba te precedensowe wyroki, oraz wciąż toczący się proces 81-letniego Bordaberryego, który w 1973 roku dokonał zamachu stanu i rozpoczął ten najczarniejszy okres urugwajskiej historii, są dopiero początkiem rozliczania oprawców wojskowego reżimu. Jest wysoce prawdopodobne, że Urugwaj czeka w najbliższych latach długa seria podobnych sądowych spraw. W najbliższą niedzielę bowiem, obywatele tego kraju, równocześnie z wyborem prezydenta, będą odpowiadać na referendalne pytanie, czy anulować tzw. Ley de Caducidad – ustawę z 1989 roku, gwarantującą amnestię wojskowym i policjantom za większość przestępstw popełnionych w okresie dyktatury. Według ostatnich sondaży 46 proc. Urugwajczyków opowiada się za jej uchyleniem, a 37 jest przeciwna. Sąd Najwyższy ze swojej strony już kilka dni temu orzekł, że owa amnestia była niekonstytucyjna.

Proces Álvareza i Larcebau był możliwy tylko dzięki jednoznacznemu stanowisku aktualnego prezydenta Tabaré Vázqueza, który od początku obiecywał, że „rozjaśni czarne plamy urugwajskiej historii” i którego rząd zaczął wydawać, przewidziane przez Ley de Caducidad, zgody na rozpoczęcie śledztw wobec głównych organizatorów wojskowego terroru. To także Vázquez rozpoczął akcję poszukiwania i ekshumacji zbiorowych mogił ofiar dyktatorskiego reżimu.

W sumie, podczas rządów wojskowych w Urugwaju, zginęło ok. 250 lewicowych opozycjonistów.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

7 reakcji na "Były urugwajski dyktator pozostanie w więzieniu"

  1. Chavez  24/10/2009 o 15:33

    Podoba mi się determinacja obecnego prezydenta Urugwaju. Grzechy przeszłości trzeba osądzić jak najszybciej, gdyż inaczej będą się ciągnęły w nieskończoność, wywołując niepotrzebne awantury. Zamiatanie pod dywan przestępstw kryminalnych i politycznych, robienie z zbrodniarzy „człowieków honoru” (patrz wypowiedź A. Michnika o osądzeniu Wojciecha Jaruzelskiego) nigdy nie oczyści powietrza. Przydał by się nam w Polsce taki prezydent. Może
    Vázquez, zamiast tych naszych bezjajecznych pretendentów, będzie chciał kandydować w Polsce?

    Odpowiedz
  2. magp z sasiedztwa (BA)  24/10/2009 o 20:04

    bardzo ciekawe! dzieki.
    a tak swoja droga- ciekawe, kto tam teraz wygra niedzielne wybory

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  25/10/2009 o 00:13

      W niedziele nikt nie dostanie wymaganej wiekszosci. Bedzie konieczna, przewidziana na koniec listopada, druga tura w ktorej zmierza sie „El Pepe” Mujica i „El Qki” Lacalle. Postaram sie cos o tym dzis lub jutro napisac.

      Odpowiedz
  3. magp z sasiedztwa (BA)  25/10/2009 o 16:20

    my obstawiamy,ze Lacalle, dwoma turami masz zdecydowanie racje.
    tak cz siak czekam na tekst, saludito 😉

    Odpowiedz
  4. magp z sasiedztwa (BA)  25/10/2009 o 16:20

    przepraszam za literowki („zjadam ” litery)

    Odpowiedz
  5. Pingback: Urugwaj wybiera prezydenta | tierralatina.pl

  6. Pingback: Więzienie dla kolejnego urugwajskiego dyktatora | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.