Chile oraz Antigua i Barbuda są najbardziej rozwninęte


Chile, Antigua i Barbuda, Argentyna i Urugwaj – tak wygląda karaibsko-latynoska czołówka w opublikowanym właśnie przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), światowym rankingu ludzkiego postępu.

W jego opracowywaniu bierze się pod uwagę tak różne parametry jak m.in. średnia długość życia, poziom wyskształcenia społeczeństwa, wysokość PKB skorelowaną z realną mocą nabywczą narodowej waluty, opiekę zdrowotną, dostęp do internetu, wskaźniki imigracji i emigracji, a także wysokość inwestycji w badania naukowe i zagraniczną pomoc rozwojową. Chile zajęło w nim 44. pozycję, Antigua i Barbuda 47., Argentyna 49., a Urugwaj 50. Dla porównania – Polska w rankingu zajęła 41. miejsce.

Ameryka Łacińska i Karaiby pozostają jednak regionem w którym różnice między państwami, często tymi ze sobą graniczącymi, są wyjątkowo dramatyczne. Bo obok tych wymienionych już liderów, są kraje, których szukać należy w drugiej setce sklasyfikowanych państw. Te najbardziej zacofane to Haiti (149. miejsce), Nikaragua (124) i Gwatemala (122). W sumie niewiele lepiej jest też w Boliwii, Hondurasie, Salwadorze i Paragwaju, które zajmują – odpowiednio – 113, 112, 106 i 101 miejsce w rankingu.

Cała reszta jest gdzieś pomiędzy: np. Kuba na 51. pozycji, Meksyk 53., Wenezuela 58., Brazylia 75., Kolumbia 77., Peru 78., Ekwador 80.

Zdaniem ekspertów równie ważna, jeśli nie wręcz ważniejsza od aktualnie zajmowanego miejsca w rankingu, jest dynamika zmian. Tutaj Ameryka Łacińska wypada dość dobrze – generalnie wszędzie żyje się coraz lepiej, a Kolumbia, Peru i Wenezuela są wręcz – zdaniem UNDP – wśród państw, które w ostatnich latach dokonały największych na świecie skoków rozwojowych. Pozytywny, latynosko-karaibski trend, psuje jedynie Belize, Ekwador i Jamajka – państwa te są jedynymi w regionie, które w ostatnich latach, zamiast się rozwijać, cofają się.

Na koniec jedna uwaga. Jak nieoficjalnie przyznają sami twórcy rankingu, jego największą słabością jest to, że opiera się on wyłącznie na danych jakie do ONZ przekazują rządy poszczególnych państw. A te niestety, zwłaszcza w niektórych państwach latynoamerykańskich, bywają elementami oficjalnych propagand sukcesu. I nie zawsze odpowiadają stanowi faktycznemu.

Tegoroczny ranking opracowano w oparciu o dane statystyczne za 2007 rok.

Prześlij dalej:

7 reakcji na "Chile oraz Antigua i Barbuda są najbardziej rozwninęte"

  1. Polones  06/10/2009 o 15:00

    Kuba – skoro jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze? Lub odwrotnie… 😀

    Odpowiedz
    • doleblanche  06/10/2009 o 19:23

      Myślę, że odpowiedź na Twoje pytanie kryje się po części w ostatnim akapicie tego tekstu. UNDP nie sprawdza jaki jest poziom dostępnej medycyny, czy edukacji. Im wystarcza zapenienie rządu w Hawanie, że takowe są i dla wszystkich.

      Odpowiedz
      • Polones  07/10/2009 o 00:10

        Tak, rozumiem. Mimo wszystko Kuba zajmuje zaskakująco wysokie miejsce. Muszą potwornie kadzić tym z ONZ.

        Ale z drugiej strony, jeśli chodzi o „rozwój” i „postęp” w dosłownym tych słów znaczeniu, to może rzeczywiście na Kubie nie jest z tym źle. Na pewno łatwiej im nadrabiać zacofanie niż krajom już rozwiniętym.

        Odpowiedz
      • Polones  07/10/2009 o 00:12

        Tzn. krajom lepiej rozwiniętym niż Kuba, ale ciągle zmuszonym się rozwijać. Jak Polska na przykład.

        Odpowiedz
    • tierralatina  08/10/2009 o 03:05

      To skomplikowana sprawa. Human Development Index nie mierzy ani dobrobytu, ani jakości życia, ani wolności. To dość abstrakcyjny wskaźnik stopnia rozwoju cywilizacyjnego danego kraju. W dodatku opracowywany na podstawie rządowych statystyk.

      Kube w gore ciagnie kilka wskaznikow – średnia dlugość życia, obok Chile, rzeczywiście najwyższa w całym karaibsko latynoskim regionie, służba zdrowia rzeczywiście ogólnodostępna i bezpłatna. Szkolnicnictwo także. Dużo punktów zbiera też za niski poziom migracyjny. To, że jest to wyspa i paszportów się łatwo nie dostaje, to już nie wpływający na notowanie szczegół. Podobnie jest z cenami – oficjalnie prawie wszystko jest bardzo tanie. Indeks nie zauważa już jednak, że sklepy są puste…

      Podobnie jest z Wenezuelą. Podskoczyła ona w rankingu m.in. ze względu na większą dostępność wyższego wykształcenia. Teoretycznie tak rzeczywiście jest. Problem w tym, że w Wenezueli dyplomy uniwersyteckie się na dobrą sprawę rozdaje i mają je osoby, które dopiero co nauczyły się pisać i wciąż z trudem to wychodzi.

      Sami zresztą przez to przechodziliśmy – PRL lat 80-tych, gdy papier toaletowy był marzeniem a w sklepach ustawiały się kolejki za wyrobami czekoladopodobnymi w opakowaniach zastępczych, był wg. statystyk przekazywanych przez Warszawę do ONZ jedną z 15 największych gospodarek na świecie…

      Czy to oznacza, że takie rankingi są nic nie warte? Nie, po prostu nie można ich traktować jako prawdy objawionej.

      Na szczęście większość państw uczciwie mierzy swe osiągnięcia i niedociągnięcia. A prawda, wcześniej czy później i tak jak oliwa na wierzch wypływa – bo fikcji nie można utrzymywać w nieskończoność. Przekonaliśmy się o tym w Polsce, przekonała się o tym kilka lat temu Argentyna.

      Odpowiedz
  2. Tammsk  07/10/2009 o 13:44

    W Kubie poziom wyskształcenia społeczeństwa, jak i liczniki epidemiologiczny są całkiem niezły. To się widzi np. w wielkiej kolonii Kubańska w Chile, która ma dobrą renomą pod względu na poziom swojej obsługi (lekarzy, fizjoterapeuci, nauczyciele), co kontrastuje z kolonią np. Peruwiańską (pracownicy fizyczny).
    W drugiej stronie, w Chile ten ranking prowokowało raczej uśmiech 🙂 – większość moje rodaki (tzn. tych, których nie wiedzą jak się żyje w innych państwach) myślą że miejsce Chile musiałoby być około 80-90 :).

    Odpowiedz
  3. Pingback: Chile: powrót prawicy. Zmiana pilota, nie kursu. | Dyplomacja

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.