Lugo nie chce reelekcji


Paragwajski prezydent i były biskup kościoła katolickiego Fernando Lugo zapowiedział, że choć jego ambicją jest przeprowadzenie nowelizacji obowiązującej w kraju konstytucji, to na pewno nie znajdzie się w niej zapis umożliwiający prezydentowi reelekcję.

W chwili obecnej paragwajska konstytucja nie tylko uniemożliwia aktualnej głowie państwa kandydowanie w prezydenckich wyborach, ale też zabrania tego wszystkim byłym prezydentom. Mówiąc krótko, prezydentem Paragwaju można być tylko raz w życiu, przez pięć lat – bo tyle trwa kadencja.

Fernando Lugo i Hugo Chavez podczas ceremonii inwestytury paragwajskiego prezydenta. Fot.: Presidencia del Paraguay

Fernando Lugo i Hugo Chavez podczas ceremonii inwestytury paragwajskiego prezydenta. Fot.: Presidencia del Paraguay

Zdaniem Fernando Lugo zapis ten jest właściwy, a sprawowanie władzy przez tą samą osobę przez długi okres czasu „na pewno nie umacnia demokracji”. Dlatego nie zostanie on zmodyfikowany. „Nie chcę i nie mam ochoty na drugą kadencję” – uspokoił swych krytyków, którzy – wobec zapowiedzi nowelizacji konstytucji – obawiali się, że także on, jak m.in. Hugo Chávez, będzie próbował otworzyć sobie prawną furtkę do wiecznego rządzenia.

Te niepokoje wzmogły się, gdy na początku tego tygodnia, szef prezydenckiego gabinetu, Miguel López Perito, zasugerował, że wśród zmian w konstytucji mogłoby się znaleźć właśnie zniesienie ograniczeń w reelekcji.

Emerytowany generał Lino Oviedo, jeden z byłych kontrkandydatów Lugo w minionych wyborach prezydenckich, natychmiast zagroził „ludowym powstaniem”, gdyby te sugestie miały się urzeczywistnić. Oviedo nie omieszkał też przypomnieć, że bezpośrednim powodem niedawnego zamachu stanu w Hondurasie, była właśnie próba usunięcia z Konstytucji przez obalonego prezydenta Manuela Zelayę, zapisu o zakazie ponownego ubiegania się o prezydencki fotel.

Lugo jednak uspokoił, że zmiany jakie ewnetualnie chciałby wprowadzić do Konstytucji będą miały na celu jedynie umocnienie i rozszerzenie procedur demokratycznych i na pewno nie zwiększenie, czy przedłużenie władzy prezydenta. Dodał, że nie zapomniał wcale spontanicznych manifestacji jakie sparaliżowały cały Paragwaj w kwietniu 2006 roku, gdy poprzedni prezydent, Nicanor Duarte, oznajmił, że będzie próbował prawnie umożliwić sobie drogę do reelekcji. „Ja też wtedy z sercem byłem z manifestantami” – stwierdził Lugo.

A niefortunną wypowiedź szefa swego gabinetu skomentował słowami: „Czasami niektórzy moi współpracownicy mają inne niż ja zdanie na niektóre zagadnienia. Nie mogę im zabronić mówienia tego co myślą. Ale to nie oznacza automatycznie, że ja podzielam ich zdanie, ani że jest to oficjalne stanowisko mojego rządu”.

Zapis o zakazie reelekcji wprowadzono do paragwajskiej konstytucji w 1992 roku, w trzy lata po zakończeniu krwawych, dykatatorskich rządów Alfredo Stroessnera, który stał na czele tego kraju od 1954 do 1989 roku.

Prześlij dalej:

4 reakcje na "Lugo nie chce reelekcji"

  1. Polones  10/10/2009 o 06:54

    Niektórzy jak widać nie głupieją od nadmiaru władzy.

    Podobnie Lula w Brazylii – były jakieś plany (Kongresu i „ludu”), żeby zrobić dla niego trzecią kadencję, ale oficjalnie zarzekał się, że jest przeciwny, a poza tym nie ma o czym gadać, bo to tylko plany.

    Sprawa ucichła, więc chyba nic z tego nie będzie. Kadencja kończy mu się 31 grudnia 2010.

    Ale z kolei o dożywotnich reelekcjach Chaveza wypowiadał się pozytywnie, bo uważa, że tak długo, jak jest to decyzja wenezuelskich wyborców, wszystko jest w porządku.

    Odpowiedz
  2. bocajuniorspl  10/10/2009 o 09:50

    decyzja „wenezuelskich wyborców” – he he przecież ten lewacki oszołom wzorujący się na swoich poprzednikach wie, że nie jest ważne jak ludzie głosują, tylko kto liczy głosy 😀

    Odpowiedz
    • tierralatina  10/10/2009 o 15:36

      Akurat w przypadku wiekszosci glosowan jakie w ostatnich latach odbyly sie w Wenezueli nie ma podstaw aby przypuszczac, ze ich wyniki byly falszowane na jakas duza skale. Za kazdym razem bywaja oczywiscie jakies aferki na poziomie poszczegolnych lokali wyborczych, ale ich skala raczej nie ma wplywu na koncowy wynik glosowania.

      Co nie znaczy oczywiscie, ze wszyscy Wenezuelczycy glosuja zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniem. Wyborcow sie zastrasza, przekupuje, sklada im nierealne obietnice, zmusza do glosowania, etc. Sam proces glosowania jest zgodny z miedzynarodowymi standardami i monitorowany przez zagranicznych obserwatorow.

      Odpowiedz
  3. Chavez  17/10/2009 o 12:16

    Paragwaj ciągle kojarzy mi się z prezydentem – dentystą, dlatego wszelkie zmiany demokratyczne w Paragwaju wydają mi się niezwykłe.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.