Rzeka Altamachi niepokonana!


W tym tygodniu z Boliwii do Polski powrócili Maciej Tarasin i Natasza Szałajska – uczestnicy dwuosobowej wyprawy, której celem było pokonanie wciąż dziewiczej rzeki Altamachi. Planu, niestety, nie udało się zrealizować.

Oto błyskawiczna, napisana specjalnie dla tierralatina.pl, pierwsza relacja podróżników:

Rio Altamachi pozostaje niestety niespłynięta. Mimo obietnic campesinos, czyli chłopów z gór, nie dostaliśmy od nich koni, które były nam potrzebne żeby, wraz z ekwipunkiem, dostać się do San Agustin nad rzeką.

Po wielogodzinnych negocjacjach musieliśmy zrezygnować.

MTtratwaUdaliśmy się do La Paz skąd wyruszyliśmy do Pata nad rzeką Tuichi. To były dwa dni przedzierania się jeepem przez góry i dżunglę. Nasz australijski kierowca Jeff był prześmiesznym facetem. Im bardziej jego auto obrywało korzeniami i gałęziami tym bardziej się cieszył.

Z Pata położonego na wysokości 966 m n.p.m. do Asariamas płynęliśmy pośród suchego lasu amazońskiego około 3 dni. Już pierwszej nocy, po intensywnych opadach, wezbrana rzeka zabrała nam własnorecznie wykonany ponton (z dętek ciężarówek i szkieletu z drewna).

Na szczęście 400 m w dół rzeki znaleźliśmy naszą dzielną jednostkę nazwaną Vasco da Gama, od hiszpańskiego zwrotu Balsa de goma, czyli gumowa tratwa. Na odcinku z Pata do Asariamas bystrza głównie klasy WW III, ale za to dość częste. Vasco da Gama cięła wszystkie fale i przemykała między kamieniami jak łania w zagajniku.

MTTuichiNiemal codziennie spotykaliśmy w kanionie poszukiwaczy złota, którzy zostawiali po sobie charakterystyczne dołki i kopczyki na nadrzecznych plażach.

Czwartego dnia przed wpłynięciem do najbardziej niebezpiecznej części kanionu skorzystaliśmy z pomocy miejscowego Boliwijczyka o imieniu Gido, który pomógł nam przepłynąć najtrudniejszy ciąg bystrz czyli Puerta del Sol. Tam trudności dochodziły do klasy WW IV. W najtrudniejszych miejscach zmuszeni byliśmy opuszczać naszą tratwę na linię.

Operacja ta polegała na tym, że tratwa była przytrzymywana przez nas na linie blisko brzegu z dala od niebezpiecznych odwojów, natomiast my pokonywaliśmy przybrzeżne, znajdujące się w sercu kanionu, skały. A że ich wyskokość dochodziła do kilkunastu metrów musieliśmy się, tego dnia, całkiem sporo powspinać . W ten sposób pokonaliśmy w sumie 3 trudne odcinki rzeki o długości około 200 metrów każdy. Na jednym z nich lina się urwała i prąd porwał naszą jednostkę w dół. Znowu mieliśmy szczęście – udało się nam ją w końcu dogonić i wspólnymi siłami odzyskać.

MTNataszaPo wypłynieciu z kanionu bystrza nie przekraczały już WW II+. Mimo że płynęliśmy przez Park Narodowy Madidi, który ponoć słynie z bioróżnorodności, nie było nam dane zobaczyć wielu zwierząt. Kilkanaście małp, kilka kapibar, dużo drapieżnego ptactwa, wydra olbrzymia i mały jelonek to wszystko co widzieliśmy.

Operacja na wodzie trwała 7 dni ale razem z całą logistyką poświęciliśmy spłynięciu Rio Tuichi 11 dni. Dostanie się nad rzekę zajęło nam 2 dni a wydostanie się z Rurrenabaque tyle samo.

Nie spłynęliśmy do samego Rurre ze względu na brak czasu, oraz zdecydowanie wolniejszy prąd rzeki po wypłynieciu z kanionu. Dopłynęliśmy do jeziora Chalalan, skąd łodzią motorową pokonaliśmy odcinek do Rurrenabaque.

Prześlij dalej:

7 reakcji na "Rzeka Altamachi niepokonana!"

  1. Maria  18/10/2009 o 20:05

    Szkoda, ze sie nie udalo, niemniej bardzo gratuluje przygody. Czy sa jakies plany aby jeszcze kiedys wrocic nad niezdobyta rzeke?

    Odpowiedz
    • MT  19/10/2009 o 09:36

      Udało się w 50% bo Rio Tuichi też była w planach wyprawy. W przyszłym roku do spłynięcia jest rzeka Zanskar – przebijająca się przez wyjątkowej urody kanion Himalajów. Altamachi raczej dopiero w 2011 lub 2012 roku.

      Odpowiedz
  2. marzyciel  26/10/2009 o 21:12

    Ech. Nie wazne w sumie ze sie nie udalo. Wazne ze chce sie Wam robic tak fantastyczne rzeczy. Ze nie narzekacie, nie boicie sie, tylko dzialacie. Przygoda na pewno byla fantastyczna. Gratuluje i zazdroszcze. Bo np. mnie wciaz brakuje odwagi aby ruszyc gdzies dalej samemu.

    Odpowiedz
  3. kajakarz  02/11/2009 o 14:12

    A czy bedzie jakas szersza, bardziej szczegolowa relacja? Chetnie bym (i prewnie nie tylko ja) ja przeczytal. I troche wiecej zdjec. Zwlaszcza z samego splywu.

    Odpowiedz
    • MT  03/11/2009 o 14:30

      Nieco więcej na temat samej wyprawy można przeczytać na portalu wyprawy.onet.pl. Zamieszczono tam też kilkanaście zdjęć. A najbardziej szczegółową wersję umieszczę na swojej stronie internetowej, która pojawi się w sieci przed końcem roku.

      Odpowiedz
  4. Pingback: Czy Altamachi da się pokonać? | tierralatina.pl - Ameryka Łacińska i Karaiby

  5. Pingback: Boliwia - sukces polskich eksploratorów | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.