Umiera legenda


Istnieje taki paskudny rodzaj informacji, o których dobrze wiemy, że wcześniej czy później nadejdą. Mimo to, gdy w końcu się pojawiają, zupełnie na nie nie jesteśmy przygotowani. Tak jest właśnie i tym razem… Bo choć już od kilku lat nie jest tajemnicą, że stan zdrowia Mercedes Sosy jest bardzo delikatny, to jednak wiadomość, że znajduje się w stanie krytycznym i naprawdę może w każdej chwili umrzeć, chwyciła Argentyńczyków za gardło. Mnie też.

Sosa - Cantora 174-letnia Mercedes Sosa jest człowiekiem-legendą, „najlepszym głosem jaki urodził się na naszej, argentyńskiej ziemi”, jak powiedział o niej kiedyś jej popularny rodak i także muzyk, Fito Páez. I naprawdę nikt tego nie kwestionuje. Co więcej – wielu jest takich, którzy twierdzą, że Sosa jest wręcz najlepszą wokalistką całej Ameryki Łacińskiej. Na pewno jedną z najpopularniejszych.

Pochodząca z argentyńskiej prowincji Tocumán La Negra (Czarna), bo tak jest bardzo często nazywana, ma francuskie i indiańskie korzenie. I choć zaczynała swą artystyczną karierę jako sopran, wszyscy ją obecnie znają jako pieśniarkę o bardzo charakterystycznym, niskim, ponad dwuoktawowym głosie.

Sosa, przez całe swoje życie, muzyczną inspirację czerpała z folkloru. Najpierw argentyńskiego, później sięgając także po tradycyjne rytmy innych latynoskich państw. Była jedną z gwiazd i inspiratorek powstałego w latach 60-tych ubiegłego wieku i mającego panakontynentalny zasięg tzw. Ruchu Nowej Piosenki (Movimiento del Nuevo Cancionero). Uznawał on, że folkloru nie należy się wstydzić, ale też nie powinno się do niego podchodzić ze zbyt wielką atencją. Że aby go uchronić i spopularyzować, konieczne jest ciągłe go unowocześnianie, oraz mieszanie z innymi gatunkami, czy tradycyjami innych państw i regionów.

To właśnie na fali Nueva Canción swą popularność zdobyli tak różni latynoscy twórcy jak chociażby Brazylijczycy Raul Seixas, Caetano Veloso i Milton Nascimento, Kubańczyk Silvio Rodríguez, czy Chilijczycy z Inti Illimani i Quilapayún.

Rodząca się w latach 60-tych nowa latynoska piosenka mieszała rytmy indiańskie z tradycjami hiszpańskimi i wpływami afrykańskimi, rockerzy zapraszali do nagrań grupy folklorystyczne, a pieśniarze stare, regionalne piosenki zaopatrywali w nowe, aktualne teksty i jazzowe brzmienia. Mercedes Sosa próbowała tego wszystkiego.

Jej teksty, jak niemal wszystkich twórców Nueva Canción, były prawie zawsze zaangażowane politycznie, otwarcie lewicowe, ale nie bezkrytyczne. Gdy w Argentynie doszło do zamachu stanu i władze przejeli generałowie, Mercedes Sosa natychmiast trafiła na listę twórców zakazanych. Mimo gróźb, próśb i szantaży wojskowego reżimu artystka nie przestawała jednak komponować, nagrywać ani koncertować. I dopiero w 1976 roku, gdy podczas koncertu w La Plata, aresztowano ją bezpośrednia scenie i zatrzymano też całą jej widownię, Sosa zdecydowała się na emigrację.

Z Hiszpanii wróciła w 1982 roku, tuż po oddaniu przez wojskowych władzy. Jej ówczesna seria koncertów w Buenos Aires, przez wielu Argentyńczyków, po dziś dzień, uważana jest za symboliczny koniec dyktatury.

Sosa - Cantora 2Podczas swej ponad 40-letniej kariery, Sosa zaśpiewała chyba we wszystkich najbardziej prestiżowych salach koncertowych świata i z większością liczących się latynoskich muzyków. Będąc przez cały czas wierna ideałom Nowej Piosenki, nigdy nie wahała się zapraszać do swych nagrań twórców zupełnie od niej różnych. Na najnowszym – wydanym w tym roku – fantastycznym, dwupłytowym albumie Cantora, Sosa śpiewa wyłącznie w duetach. Czasem tak zaskakujących jak ten Shakirą, czy portorykańskim duetem hip-hopowo-reggeatonowym, Calle 13.

Album ten został zresztą mianowany do tegorocznych nagrów Latin Grammy w kategoriach Najlepsza Płyta Roku, Najlepsza Okładka i Najlepszy Album Folklorystyczny.

Artystka, od lat cierpiąca m.in. na znaczącą nadwagę i kłopoty z sercem, trafiła kilkanaście dni temu do jednej z klinik w Buenos Aires z powodu niewydolności nerek i układu oddechowego. Jej hospitalizacja trzymana była w tajemnicy do wczoraj, kiedy to jej syn poinformował, że Sosa znajduje się na oddziale intensywnej terapii, jest podłączona do respiratora i nie reaguje w sposób zadowalający na leczenie.

Jak już pisałem, wiadomość ta, choć w sumie nie zaskakująca, wywołała w Argentynie szok. Chorą odwiedził sam minister zdrowia, Juan Manzur, który jednak po wyjściu ze szpitala nie miał optymistycznych wieści. –Od strony medycznej zrobiono wszystko co było do zrobienia. Nie pozostaje mieć nic innego jak czekać i wciąż mieć nadzieję.- zadeklarował. A syn dodał: –74 lata żyła pełnią życia, zrobiła praktycznie wszystko co chciała, nie miała żadnych barier ani lęków, które by ja ograniczały. Jej życie było wspaniałe, choć z powodu wygnania także bolesne. Była zawsze powszechnie uważana za symbol wolności, Czego można chcieć od życia więcej?

I ma w sumie rację. Ale smutku nie to nie odejmuje.

Prześlij dalej:

5 reakcji na "Umiera legenda"

  1. rudzielec  02/10/2009 o 17:53

    piekna muzyka

    Odpowiedz
  2. Polones  04/10/2009 o 05:29

    Świetny utwór… słucham go już któryś raz z kolei.

    Odpowiedz
  3. Pingback: Mercedes Sosa nie żyje | tierralatina.pl

  4. Paweł  23/05/2016 o 13:55

    Dopiero poznałem ten głos. Piękny i nieśmiertelny. Wygrała z totalitarnymi draniami. Niech spoczywa w spokoju.

    Odpowiedz
  5. ilona  13/06/2016 o 19:00

    kocham mercedes ,jej pieśni są tak piękne,mądre i mówią o tak ważnych uniwersalnych sprawach ,że za każdym razem kiedy ich słucham w połączeniu z jej czułym,takim ciepłym iprzejmującym głosem to płaczę.Płaczę ,że ktoś taki był ,tak kochający ludzi ,naturę zwierzeta i już go nie ma.Była wrażliwym,odważnym,czułym,pięknym człowiekiem i piękną kobietą.Kiedy się uśmiechała to jakby słońce opromieniało wszystko wokół.Mercedes tęsknię za tobą.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.