Urugwaj przy urnach


Urugwajczycy od samego rana ustawiają się dzisiaj w kolejkach pod lokalami wyborczymi. Stawka tej wyborczej niedzieli jest bowiem wysoka i wieloraka – trzeba zdecydować nie tylko o tym, kto będzie kolejnym prezydentem i wiceprezydentem kraju i kto zasiądzie w dwuizbowym Parlamencie, ale także czy należy rozliczać oprawców okresu wojskowej dyktatury, oraz czy umożliwić urugwajskim emigrantom listowny udział w organizowanych w tym kraju wyborach i głosowaniach?

W wyborach prezydenckich rozstrzygnięcia dzisiaj prawdopodobnie nie będzie. Wg. urugwajskiej ordynacji do zwycięstwa potrzebne jest przekroczenie 50-procentowego progu poparcia. Tymczasem według ostatnich sondaży, faworyt José Mujica, kandydat rządzącej od ponad 4 lat lewicowej koalicji Frente Amplio, otrzyma maksymalnie 48 proc. głosów. Oznacza to, że będzie konieczne zorganizowanie, zaplanowanej na 29. listopada, drugiej tury wyborów, w której bez wątpienia zmierzy się on z reprezentującym centroprawicową Partię Narodową, byłym prezydentem, Luisem Alberto Lacalle, któremu sondaże dawały do 30. proc. poparcia.

Tegoroczne wybory są dla urugwajskiej lewicy bezprecedensowe. Nigdy wcześniej nie musiała się ona ubiegać o przedłużenie mandatu społecznego zaufania. Trwająca od 1 marca 2005 roku prezydentura Tabaré Vázqueza jest bowiem pierwszym w historii tego kraju okresem socjalistycznych rządów. Wcześniej krajem rządzili zawsze albo wojskowi, prawicowi dyktatorzy, albo politycy związani z liberalną Partią Czerwoną, bądź z konserwatywną  Partią Narodową, zwaną też Partią Białą.

I gdyby jedynym kryterium wyboru była ocena polityki ustępującego prezydenta Tabaré Vázqueza, kandydat Frente Amplio zdobyłby na pewno mandat już dzisiaj. Aktualny rząd i stojący na jego czele 69-letni onkolog, cieszą się bowiem zadeklarowanym poparciem ponad blisko 60 proc. Urugwajczyków. Prezydentura Tabaré Vázqueza to okres bezprecedensowego w historii Urugwaju wzrostu gospodarczego i rekordowych inwestycji zagranicznych. Kraj ten uznawany jest obecnie za najsolidniejszą i najstabilniejszą latynoską gospodarkę obok Brazylii i Chile.

Prorynkowa polityka socjalistycznego urugwajskiego rządu szła też, oczywiście, w parze z wyraźnymi działaniami pro-socjalnymi. Vázquez m.in. rozwinął i dofinansował publiczną służbę zdrowia, która teraz uznawana jest za jedną z najsprawniej działających na kontynencie, a także bardzo dbał o szkolnictwo. Urugwaj jest chociażby od niedawna jednym z pierwszych państw na świecie w którym Państwo gwarantuje przenośny komputer absolutnie każdemu uczniowi szkoły podstawowej.

Popularność prezydenta jest taka, że w styczniu tego roku grupa polityków jego koalicji zaproponowała zorganizowanie referendum, którego celem miała być taka zmiana konstytucji, aby prezydent mógł się ubiegać o, zakazaną obecnie, reelekcję. Vázquez zdecydowanie wykluczył jednak możliwość ponownego kandydowania i sprzeciwił się samemu modyfikowaniu ustawy zasadniczej, w wyniku czego inicjatorom zmian, nie udało się zebrać wystarczającej ilości podpisów pod projektem proponowanego referendum.

Prezydenckie stanowisko zmusiło Frente Amplio (Szeroki Front) to szukania kandydata na jego następcę. A to w przypadku koalicji jest zasze trudnym zadaniem, szczególnie jeśli – tak jak w tym przypadku – jest ona stworzona przez tak, mimo wszystko, różniące się ideologicznie partie i organizacje, jak socjaliści, komuniści, związki zawodowe, chadecy, a nawet dysydenckie odłamy tradycyjnych partii prawicowych. Po długich wewnętrznych debatach i głosowaniach zdecydowano wystawić dość egzotyczny duet kandydatów – José „El Pepe” Mujica na prezydenta i Danilo Astori na wiceprezydenta.

Ten pierwszy to 74-letni były rolnik, lewicowy radykał i guerillero Ruchu Wyzwolenia Narodowego – Tupamaros, zaś drugi to 69-letni były minister finansów w rządzie Vázqueza, uważany za „centrolewicowego liberała”.

Pepe Mujica i Inacio Lula da Silva (fot: Roosewelt Pinheiro/ABr)

Pepe Mujica i Inacio Lula da Silva (fot: Roosewelt Pinheiro/ABr)

To właśnie ta rewolucyjna przeszłość „El Pepe”, jego udział w porwaniach i napadach, oraz 15-lat życia spędzonych w więzieniach, sprawia że wielu sympatyków Tabaré Vázqueza zastanawia się dzisiaj, czy ponownie głosować na Frente Amplio. Bo tak jak aktualny prezydent to typ lewicowego pragmatyka, któremu ideologicznie bardzo blisko do nowoczesnych liderów w stylu brazylisjkiego Luli, czy Chilijki Bachelet, tak Mujica – w oczach wielu, i mimo że spotkał się w czasie kampanii właśnie z prezydentami Brazylii i Chile – to rewolucyjny populista w stylu Hugo Cháveza.

Wielu Urugwajczykom przeszkadza też „przaśny” styl bycia i wypowiedzi kandydata. Zastanawiają się czy – mimo doświadczenia jako senator, a nawet minister rolnictwa w rządzie Vázqueza – ma on wystarczające kompetencje aby rządzić krajem. Mają mu za złe, że w kilku wywiadach nazwał argentyńskich sąsiadów „głupimi histerykami” i kilkakrotnie powtarzał, że osobiście nie wierzy w skuteczność sądownictwa.

Jednocześnie jednak Mujica zarzeka się, że będzie kontynuował politykę aktualnego prezydenta, gdyż – jak się wyraził – „nawet jeśli nie zawsze się ze wszystkim zgadzałem, to jednak – nie da się ukryć – okazała się ona bardzo efektywna”. A zaniepokojonym biznesmenom przypomina, że to właśnie jego wspólkandydat na wiceprezydenturę, Danilo Astori, jest współtwórcą gospodarczego sukcesu ostatnich lat.

Na korzyść kandydatów Frente Amplio działa też fakt, że podzielona prawicowa opozycja nie potrafiła wystawić żadnych nowych twarzy.

Najpoważniejszym jej kandydatem jest 68-letni adwokat, Luis Alberto Lacalle z Partii Narodowej, który już raz – w latach od 1990 do 1995 roku – był prezydentem Urugwaju. I którego ówczesna kadencja zakończyła się sporymi skandalami korupcyjnymi.

Partia Czerwona wystawiła natomiast Pedro Bordaberryego, którego ojcem jest nie kto inny jak Juan María Bordaberry – oczekujący obecnie w domowym areszcie na swój proces były prezydent, który – w grudniu 1973 roku – przeprowadził zamach stanu otwierający okres 12-letniej dyktatury. Ostatni sondaż dawał jego synowu 13 proc. poparcia.

Głosujący dzisiaj muszą też odpowiedzieć na dwa referendalne pytania. Największe emocje budzi ewentualne anulacja tzw. Ley de Caducidad, czyli amnestii jaka objęła oprawców okresu dyktatury. Jej cofnięcie, a sondaże wskazują że do tego dojdzie, oznaczać będzie dla Urugwaju rozpoczęcie procesu rozliczania się z własną przeszłością. I mnożenie się procesów podobnych do tego – precedensowego – w którym w mijającym tygodniu skazany został były prezydent de facto Gregorio Álvarez.

W drugim pytaniu Urugwajczycy zostaną zapytani o możliwość głosowania korespondencyjnego, które pozwoliłoby diasporze uczestniczyć w życiu politycznym kraju. Obecnie emigranci chcący wziąć udział w głosowaniu mają tylko jedną możliwość – powrót na dzień wyborczy do kraju.

Na wprowadzeniu głosowania korespondencyjnego zyskałaby przede wszystkim urugwajska lewica. Większość z kilkkuset tysięcy Urugwajczyków mieszkających zagranicą to osoby, które opuściły ojczyznę podczas dyktatorskich, prawicowych rządów i obecnie sympatyzuje z Frente Amplio.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

2 reakcje na "Urugwaj przy urnach"

  1. Chavez  26/10/2009 o 09:13

    Pepe Mujica wg informacji TVP Info prowadzi w wyborach. Życzę Urugwajczykom dobrego wyboru nowego prezydenta. Mało informacji polskojęzycznych jest o tym Państwie. Szkoda, bo większe zainteresowanie polityką zagraniczną, a przede wszystkim geografią, przydało by się nam, Polakom, zbyt zapatrzonym we własny pępek. Gratuluję Autorowi komentarza świetnej analizy sytuacji politycznej w Urugwaju.
    Portal „tierralatina.pl” staje się dobrym miejscem dla fanów tego kontynentu.

    Odpowiedz
  2. Pingback: Wyniki wyborów w Urugwaju | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.