Capoeira i jej energia


Przechadzasz się po wąskich uliczkach brazylijskiego Salvador da Bahia, oszołomiony ilością zapachów, dźwięków dochodzących zewsząd, ocierając się o mnóstwo obcych turystów, Brazylijczyków z uśmiechem albo podejrzanym grymasem na twarzy, oślepiony gorącymi promieniami złotego słońca.

Twoją uwagę nagle przykuwa jakieś zamieszanie, ni stąd ni zowąd, zza rogu ulicy. Głośne krzyki radości, wzburzenia, śpiew i klaskanie, dziwne, nieznane dźwięki instrumentów. Bez wahania podążasz za odgłosami. Twoim oczom ukazuje się duża grupa ludzi, przeważnie mężczyzn, ubranych na biało. Ustawieni w kole, obok małej orkiestry, składającej się z wysokiego bębna, tamburynu i dziwnego, przypominającego łuk, jednostrunowego instrumentu, obserwują coś, co dzieje się pośrodku nich.

(fot: Daniel Zanini H.)

(fot: Daniel Zanini H.)

Chociaż trudno się tam dostać, zobaczyć cokolwiek, twoja ciekawość jest jednak silniejsza, więc przeciskasz się przed kilka osób i, stając na palcach, dostrzegasz parę czarnoskórych mężczyzn kucających tuż obok muzyków. Kiedy jednostrunowy instrument lekko pochyla się w ich kierunku, wchodzą do środka koła i zaczynają pokaz niezwykłej, płynnej choreografii. Poruszają się idealnie ze sobą zsynchronizowani, jakby przewidywali każdy swój ruch, wykonują spektakularne, akrobatyczne niemal figury. Nagle jeden z nich, ten niższy, kopie o wiele szybciej, znienacka atakuje przeciwnika, Ten jednak zdaje się być na to przygotowany, schyla się i podcina go błyskawicznie. Tłum w kole zaczyna wiwatować z radości, nie przestając obserwać dalszej akcji, cały czas klaszcząc, grając i śpiewając.

Po pewnym czasie do koła wchodzi inny mężczyzna, później kobieta, gra toczy się dalej. Energia wibruje w powietrzu tak, że dosłownie czujesz ją na skórze i trudno ci oderwać oczy od całego rytuału.

Tak, to właśnie capoeira. Jedni mówią taniec, inni – z powagą – że walka, a jeszcze inni, że sztuka. I cóż, każdy z nich będzie miał rację. To sztuka, w której walka przeplata się z akrobatyką i wygląda jak układ taneczny. I muzyka – gra na instrumentach: berimbau, pandeiro, atabaque. Oraz śpiew – pieśni brazylijskie – radosne i smutne, o tym co wypływa z serc Brazylijczyków i ich przodków – sprowadzonych z Afryki niewolników.

O genezie capoeiry mówi się wiele i pewnie będę miała okazję rozwinąć ten temat w kolejnych tekstach. Teraz jednak, na początek, przedstawię tylko jedną z najpopularniejszych „definicji”.

(fot: sasamaster)

(fot: sasamaster)

Otóż, jej powstanie przypada na okres niewolnictwa w Brazylii, czyli okres między XVI a XIX wiekiem (1500r. – pierwsza noga portugalska na ziemi brazylijskiej i 1888 r. – zniesienie niewolnictwa w Brazylii). Z Afryki, głównie z obszarów Angoli, Portugalczycy zwozili czarnych niewolników do swych nowych amerykańskich kolonii, na wybrzeże. Tam Afrykanie zmuszani byli do pracy fizycznej w strasznych warunkach, prawie zawsze głodni i wycieńczeni, upokarzani i karani publicznie – byli siłą roboczą pozbawioną jakichkolwiek praw, niczym więcej. Mimo tego upodlenia i niewoli chcieli jednak zachować swoją tożsamość. Poczynając od rytualnego tańca afrykańskiego N’Golo (Gra Zebry), niewolnicy w ukryciu praktykowali różnego rodzaju rytuały, które w wyniku przemieszania się różnych bodźców kulturowych, stopniowy przeradzały się w walkę – capoeira. Był to kulturowy manifest, próba buntu, wyzwolenia.

Mimo zniesienia niewolnictwa capoeira przez bardzo długi okres czasu była zakazana. Utożsamiano ją z biedą, włóczęgami, rozbójnikami i ulicznymi gangami. Dzisiaj jest zupełnie inaczej – to duma Brazylijczyków i dyscyplina praktykowana na całym świecie. Swoją rewolucję przeszła w latach 30. XX wieku za sprawą mestre (mistrz) Bimba, który stworzył odmianę Capoeira Regional – wzbogaconą o elementy akrobatyczne i praktyczne zastosowanie jako walki. Inną odmianą capoeira jest Capoeira Angola, za której ojca uchodzi mestre Pastinha – oparta na dużej ilości poruszania się w wolnym rytmie i gwałtownych, zaskakujących atakach.

O capoeira é dificil de encontrar
É igual raio bonito
Brilha até na beira mar

Trudno jest spotkać capoeristę
Jest niczym piękny błysk,
Który lśni aż na brzegu morza.

Capoerista zawsze musi być czujny. Musi przewidzieć co chce zrobić partner, z którym gra. Musi wykorzystać swój spryt i kreatywność, żeby zaskoczyć go i zbić z tropu. Malicia i malandragem to filary filozofii capoeira. Oznaczają wiedzę o emocjach i cechach, które tkwią w każdym człowieku – lęk, agresja, duma – i umiejętność wykorzystania tej wiedzy w jogo, czyli w grze. Zrozumienie tych pojęć jest pierwszym krokiem, aby być prawdziwym capoeristą.

Gdzie capoeirista może skonfrontować tą wiedzę, sprawdzić samego siebie?

Roda (Koło), to jednen z najważniejszych elementów. To co opisałam wcześniej, wydarzenie, za którym każdy podążyłby wśród uliczek Salvador da Bahia to właśnie Roda.

W kole ustawieni są capoeristas, w centralnym miejscu tego okręgu stoi bateria, czyli mała orkiestra. Składają się na nią przeważnie 3 instrumenty. Najważniejszym z nich jest berimbau – jednostrunowy instrument, symbol capoeira. To on wyznacza rytm i charakter walki, jaką para prowadzi w środku koła. Odpowiednie rytmy są sygnałem dla graczy i wskazówką jak należy się zachowywać- grać powoli, czy szybko, wymieniać serie kopnięć obrotowych, czy poruszać się nisko przy ziemi itd. Kolejnym instrumentem jest pandeiro, jedno lub dwa, w zależności od stylu capoeira. Jest to po prostu tamburyn z naciągniętą nań skórą. I atabaque – wysoki bęben, który wzmacnia rytm. Nieodzownym elementem Roda, który nadaje jej głębszego znaczenia są pieśni. Cantador śpiewa zwrotki, które opowiadają o historii i cierpieniu niewolników, lub o radości jaką czerpie się z jogo. One także bywają wkazówką dla grających, ale często po prostu sprawiają takie przyjemne uczucie w sercu… No a reszta uczestniczących, coro – odpowiada prostym refrenem i cały czas klaszcze do rytmu – palma.

Wszystkie te składniki są przepisem na coś co nazywa się aché. To ta energia, która sprawia, że jesteś w dziwnej euforii, twoje oczy chcą ogarnąć i pojąć wszystko co jest wokół, twoje serce bije szybciej, a wszystko co tu i teraz jest radością i namiętnością życia.

Kiedy Roda jest udana, aché jest wszędzie i wciąga w swój wir zwykłego obserwatora. Pewnego dnia takim obserwatorem byłam ja, rok temu. Aché ukradło mi serce i nie chciało oddać dopóki nie spróbuję. I spróbowałam. Serce odzyskałam, ale głowę chyba straciłam… Mimo wszystko, jest mi z tym bardzo dobrze.

Capoeira jest dla mężczyzn, kobiet i dzieci; jedynymi, którzy nie powinni się jej uczyć są ci, którzy nie chcą”. Oto słowa mestre Pastinha. Zrób z nimi co zechcesz odchodząc od magicznego kręgu i zanurzając się w inne uliczki Salvadoru. Niech aché niesie cię w głąb miasta, a malicia i malandragem uczą patrzeć.

Oto tu i teraz, na tierralatina.pl, otwieram swój dziennik podróży przez capoeira. Będziesz towarzyszył?

PS. Autorami zamieszczonych tu zdjęć są odpowiednio Daniel Zanini H. i sasamaster. Wykorzystano je zgodnie z licencją Creative Commons 2.o.




Prześlij dalej:

4 reakcje na "Capoeira i jej energia"

  1. Polones  03/11/2009 o 16:03

    Tylko w kwestii formalnej:

    Niewolnictwo w Brazylii zniesiono całkowicie troszeczkę wcześniej – 13 maja 1888 roku, tzw. Lei Áurea.

    Odpowiedz
  2. latinbrand  03/11/2009 o 20:11

    Ja bede Ci, z przyjemnoscia, towarzyszyla. Capoeira od lat bardzo mi sie podoba, zachlannie zawsze ja podgladam, ale nigdy nie odwazylam sie sprobowac. Wydaje mi sie, ze az tak gietka nie jestem! 🙂

    Odpowiedz
  3. patinha  04/11/2009 o 18:31

    Oh, Polonesie, masz racje. Zle sformulowalam zdanie – ot, mlodociana pisarka:) Otoz 1888 zniesiono niewolnictwo formalnie, mimo to do 1889 szmuglowano czarnych niewolników nadal. Stad pomyłka. Wybaczcie, zwalam wszystko na debiut i nieolbrzymie, ale tez nie bardzo male, doświadczenie 🙂 poproszę o poprawkę naszego szanownego admina.

    latinbrand! ja tez nie jestem specjalnie giętka, dałabyś rade! 🙂

    Odpowiedz
    • Polones  04/11/2009 o 19:07

      Aż tak się nie przejmuj! To tylko drobna nieścisłość :-).

      Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.