Kolumbijskie „piramidy”


To klasyczna historia z gatunku „od pucybuta do milionera”: młody kolumbijski prowincjusz z ubogiej rodziny, podróżujący po kraju i chwytający się różnych prac, wpada na prosty acz genialny pomysł i zakłada firmę, która błyskawicznie odnosi wielki sukces i zdobywa serca (i portfele) rodaków. Młodzieniec w wieku 28 lat staje się jednym z najbogatszych obywateli Kolumbii, otwiera nawet własny kanał telewizyjny i jest na ustach wszystkich rodaków. Jest właścicielem 12 luksusowych samochodów, w tym ferrari, lamborghini i maserati, a także trzech jachtów i dwóch samolotów. W hotelach, w których się zatrzymuje, wynajmuje od razu całe piętro, przez co rachunki za pobyt sięgają kilkudziesięciu tysięcy dolarów.

Biografia tak niesamowita, że nadawałaby się na scenariusz telenoweli. I faktycznie, kilka miesięcy temu rozpoczęły się zdjęcia do „El capo”, noweli opartej na życiorysie niecodziennego bohatera.

Niestety, historia ta nie ma szczęśliwego zakończenia. 19 listopada 2008 r. o godzinie 10:30 David Murcia Guzmán – bo o nim mowa – znany również jako Król Midas, został ujęty przez panamską policję podczas nalotu na willę w miejscowości Capira, zaś następnego dnia na wniosek władz kolumbijskich deportowano go do Bogoty. Zarzuty: prowadzenie zabronionej prawem działalności w ramach jednej z należących do niego spółek, DMG Grupo Holding S.A., polegającej na praniu brudnych pieniędzy pochodzących z przemytu narkotyków i stworzeniu piramidy finansowej.

Według prawa kolumbijskiego ta ostatnia działalność kwalifikowana jest jako „nielegalne pozyskiwanie środków pieniężnych na dużą skalę”.

Do stycznia 2009 r. aresztowano w Urugwaju żonę Murcii, Joanne Ivette León i kilkadziesiąt dalszych osób, zamieszanych w tę działalność. Niewykluczone, że Murcia i inni zostaną wydani władzom Stanów Zjednoczonych w związku z ich domniemanym udziałem w obrocie narkotykami.

David Murcia nie jest oczywiście pierwszym przestępcą gospodarczym, którego aresztowanie wzbudziło kontrowersje. Jednakże w tym przypadku upadek piramidy finansowej i zatrzymanie jej władz wywołało prawdziwy wstrząs przynajmniej w dwóch krajach: w rodzimej Kolumbii i w sąsiedniej Panamie.

Zacznijmy od tego drugiego. Kilka miesięcy po aresztowaniu Murcia udzielił wywiadu panamskim dziennikarzom, w którym oświadczył, iż wsparł kwotą 6 milionów dolarów kampanię wyborczą kandydatki na prezydenta kraju Balbiny Herrery oraz kandydata do władz lokalnych okręgu Panama, Roberto Velásqueza Abooda. Stwierdził też, iż traktował tę kwotę jako inwestycję, dzięki której w wypadku zwycięstwa obydwu kandydatów w wyborach miał uzyskać wpływ na ich rządy. Przyznał także, iż miał rozległe kontakty w panamskich sferach rządowych i że korzystał z ochrony Servicio de Protección Institucional (czyli odpowiednika polskiego BORu).

Zainteresowani błyskawicznie odnieśli się do tych twierdzeń; co było do przewidzenia, gwałtownie zaprzeczyli jakimkolwiek związkom z Murcią, a Balbina Herrera wręcz zarzuciła, iż to nie ona, a jej kontrkandydat – aktualny prezydent Panamy – Ricardo Martinelli, był wspierany finansowo przez Murcię, i nazwała go nawet „narkokandydatem”. Po tych początkowych zaprzeczeniach wyszło jednak na jaw, iż Velásquez faktycznie spotykał się z Murcią i że ten ostatni podczas pobytu w Panamie był rzeczywiście chroniony przez rządowych ochroniarzy, oficjalnie przydzielonych byłej prezydent kraju Mireyi Moscoso. Śledztwo w tej sprawie, wszczęte przez ówczesnego prezydenta Martina Torrijosa wciąż trwa.

Znacznie poważniejsze konsekwencje miała sprawa piramidy (a raczej piramid, bowiem obok DMG istniało w Kolumbii kilka podobnych systemów, w tym najbardziej znane DRFE – czyli Dinero Rápido, Fácil y Efectivo – i People Winner) w ojczyźnie Davida Murcii. Podobnie jak w Panamie, wyszło na jaw, iż szef DMG kontaktował się z politykami, w tym z parlamentarzystami, próbując ich przekonać do zmiany prawa mającej na celu legalizację piramid finansowych, oczywiście uciekając się do łapówek. Nie dość tego, David Murcia twierdził początkowo, iż utrzymywał kontakty z synami prezydenta Alvaro Uribe oraz szefem działu prasowego w pałacu prezydenckim; nie znaleziono jakichkolwiek dowodów potwierdzających takie kontakty, choć niechętna prezydentowi opozycja zażądała od niego i jego synów przedstawienia oświadczeń majątkowych w celu wyjaśnienia społeczeństwu, z jakich źródeł pochodzą ich dochody. Niemniej jednak zarzuty o powiązaniach prezydenckiej rodziny z „piramidalnym” półświatkiem mogą mieć wpływ na szanse reelekcji Uribe. Wpływy kierownictwa DMG nie ograniczały się jedynie do polityków: istnieją dowody mające potwierdzać kontakty z jednym z przywódców paramilitares, Carlosem Mario Jiménezem znanym jako Macaco.

Niestety upadek piramid miał też dużo poważniejsze skutki społeczne. Szacuje się, iż w piramidy zainwestował ponad milion obywateli Kolumbii, a łączna suma zainwestowanych przez nich środków przekroczyła równowartość miliarda dolarów amerykańskich. Wiele osób, skuszonych obiecywanymi zyskami, mającymi rzekomo sięgać od 100% do 300% rocznie, powierzyło piramidom oszczędności całego życia, a nawet wyprzedało majątek lub zaciągnęło kredyty bankowe, aby tak uzyskane pieniądze zainwestować. Wieść o zamknięciu piramid przez państwo spowodowała, iż w wielu miejscowościach doszło do spontanicznych ulicznych protestów i zakłócenia porządku publicznego; a nawet wprowadzenia stanu wyjątkowego i godziny policyjnej. W starciach z policją straciło życie kilka osób, zaś wiele zostało rannych.

Wśród poszkodowanych obserwuje się dwa typy zachowań: pogodzeni z losem, które kompletują dokumentację w celu odzyskania przynajmniej części zainwestowanych kwot od państwa (w oparciu o specjalne dekrety) oraz niedowiarki, którzy nie uwierzyli jeszcze, że piramidy nie tylko pozbawiły ich oszczędności, ale również marzeń o dostatniej przyszłości. Zdarzały się też przypadki samobójstw…

Najbardziej dramatycznie przedstawia się sytuacja w departamencie Putumayo. To właśnie tam, w miejscowości La Hormiga, David Murcia ulokował siedzibę DMG. Po rozejściu się wieści, iż biura firmy zostaną zajęte przez funkcjonariuszy rządowych, zgromadził się przed nimi tłum ludzi. Wyłamano kraty i splądrowano to, co jeszcze można było zabrać. Przybyła na miejsce policja zatrzymała 14 uczestników zajścia, udało się jednak odzyskać jedynie znikomą część rozgrabionych przedmiotów. Od czasu aresztowania kierownictwa DMG nastąpił w Putumayo znaczący wzrost przestępczości (lokalne władze utrzymują wprawdzie, iż nie ma związku między tymi dwoma faktami). Co ciekawe, przypuszcza się, iż wielu rolników, którzy zajmowali się uprawą koki, zaniechało tej działalności w oczekiwaniu na znacznie większe zyski z piramid; po ich upadku powrócili do poprzedniego zajęcia. Niektórzy dopatrują się wpływu załamania piramid nawet na system opieki zdrowotnej: znacząco wzrosła ilość prób samobójczych oraz popularność wizyt u psychologów.

Warto zwrócić uwagę na przyczyny sukcesu piramid: mimo iż w ostatnich latach Kolumbia przeżywała istny rozkwit gospodarczy, odnotowując wskaźniki wzrostu rzędu 7-8% rocznie, to wzrost ten nie miał przełożenia na ogólny stan zamożności społeczeństwa, w którym według niektórych statystyk odsetek żyjących w biedzie sięga 45%. Mimo iż według oficjalnych danych stopa bezrobocia wynosi ok. 12%, to nie jest tajemnicą, iż spora część osób uznawanych za pracujące jest zatrudniona w sektorze nieformalnym, który nie gwarantuje dochodów wystarczających do utrzymania rodzin. Szacuje się, że prawie połowa Kolumbijczyków nie ma dostępu do systemu finansowego, za co powszechnie obwinia się działające na lokalnym rynku banki i pobierane przez nich zawyżone opłaty. „Los bancos cobran hasta por el saludo” (Banki kasują nawet za „dzień dobry”) głosił tytuł jednego z artykułów analizujących fenomen piramid. W tej sytuacji nie dziwi specjalnie, że David Murcia zrobił złoty interes…

Prześlij dalej:

About Michał Rudziecki

Rocznik 1972. Prawnik, absolwent CESLA. Rodem z Warszawy, od 2004 r. mieszka i pracuje w Brukseli. Żywo zainteresowany wszystkim, co ma związek z Ameryką Łacińską, z którą oprócz sentymentu łączą go też więzi rodzinne. Miłośnik literatury w oryginale, z wypiekami na twarzy pochłania książki Mario Vargasa Llosy, José Donoso i Roberto Bolaño. Przyrządza wyśmienite ceviche.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl

2 reakcje na "Kolumbijskie „piramidy”"

  1. Nana  09/11/2009 o 22:16

    A co jest bardzo smutne i daje do myślenia, to w te piramidy zainwestowało rownież wiele osób z wykształceniem wyższym. Które to oczywiście na koniec wszystko straciły.

    Odpowiedz
    • BsAs  10/11/2009 o 02:43

      Takich to jest najmniej zal. Za glupote trzeba placic.

      Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.