Krytyczny stan byłego reprezentanta Argentyny


Tym razem ofiarą wzbierającej od lat nad La Platą fali przestępczości padł niegdyś znakomity obrońca albicelestes Fernando Cáceres. Według najnowszych komunikatów, dla jego życia decydujące będzie najbliższych 48 godzin.

Zdarzenie

W nocy z soboty na niedzielę Cáceres wracał wraz ze znajomą z położonego we wschodniej części Wielkiego Buenos Aires miasta Merlo. Na skrzyżowaniu ulicy Falucho z aleją Gaona w Ciudadela (część graniczącej z Capital Federal gminy Tres de Febrero) drogę prowadzonemu przezeń BMW zajechał fiat siena. Podróżujący nim uzbrojeni mężczyźni – najprawdopodobniej czterech – zamierzali skraść piłkarzowi samochód. Gdy ten usiłował uciec, padły strzały. Jedna z kul trafiła Cáceresa w prawe oko. W szpitalu im. Ramona Carrillo stwierdzono u niego także pęknięcie podstawy czaszki. Pomimo przejścia dwóch skomplikowanych operacji (m. in. nie udało się wyciągnąć kuli, gdyż zdaniem chirurgów wiązało się to ze zbyt dużym ryzykiem) stan pozostającego w stanie śpiączki piłkarza jest bardzo ciężki, o czym poinformował Rodrigo Bau, jeden z opiekujących się nim lekarzy. Nieco nadziei dają słowa wiceministra zdrowia prowincji Buenos Aires, Alejandra Collii, który dzisiaj po południu w oświadczeniu dla mediów stwierdził: „Przeprowadzone po obu operacjach badania wykazały, że niektóre wskaźniki neurologiczne są stabilne. W tej sytuacji możemy pokusić się o umiarkowany optymizm”.

Uczestnicy

Karierę zawodowego futbolisty Fernando Cáceres rozpoczął w barwach Argentinos Juniors. Po kilku latach więcej niż solidnej gry trafił do wielkiego River Plate. Na Estadio Monumental nie tylko błyskawicznie wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce, ale także walnie przyczynił się do wygrania przez Millonarios Torneo Apertura 1991. Przy okazji wpadł w oko ówczesnemu trenerowi reprezentacji Alfio Basile. Dzięki temu popularny Negro pojechał do Ekwadoru na turniej Copa América 1993. Zagrał tylko dwa razy, ale za to w kluczowych spotkaniach. Zarówno w półfinale przeciwko Kolumbii, jak i w finale z Meksykiem udanie zastępował kapitana Oscara Ruggeriego. Rok później był jednym z podstawowych obrońców albicelestes podczas Mundialu rozgrywanego w USA. W sumie w reprezentacji Argentyny wystąpił 24 razy. Przez jeden sezon grał także w słynnym Boca Juniors.

Z dobrej strony pokazał się także w Europie. Z powodzeniem grywał m.in. w hiszpańskich Realu Saragossa i Celcie Vigo. Z klubem z Aragonii wywalczył Copa del Rey (1994) oraz Puchar Zdobywców Pucharów (1995) po pamiętnym finale z londyńskim Arsenalem. Kilkuletni pobyt Cáceresa w Galicji nie zaowocował aż tak prestiżowymi trofeami, jednak to w dużej mierze dzięki niemu skromna Celta na stałe zadomowiła się w czołówce Primera División.

Karierę zakończył w ojczyźnie. Najpierw przez dwa lata dobrze radził sobie w Independiente, jednak plany zakończenia przygody z boiskiem w barwach Argentinos Juniors pokrzyżowała mu kontuzja.

Ostatnimi czasy coraz śmielej poczynał sobie w roli trenera, opiekując się drużyną rezerw Los Diablos Rojos. Według części argentyńskich mediów coraz poważniej rozważał możliwość przeniesienia się na stałe do Hiszpanii…

W feralnej podróży towarzyszyła piłkarzowi znajoma María Laura Vonderheide. Choć niektórzy z członków rodziny poszkodowanego twierdzili, że Vonderheide „sprowadziła go na złą drogę”, jej relacja ze zdarzenia – przedstawiona także policji – sprawia wrażenie wiarygodnej. W tak szokujących okolicznościach nie wydaje się czymś zupełnie nienaturalnym niemożność odnalezienia własnego telefonu komórkowego, czy wykręcenie w pierwszej kolejności numeru byłego męża. Vonderheide podkreśliła także, iż z Cáceresem łączyła ją wyłącznie przyjaźń.

W związku z wydarzeniami w Ciudadela aresztowano siedem osób, w tym dwóch nastolatków. Podejrzanych zatrzymano w cieszącej się ponurą sławą dzielnicy Ejército de los Andes, szerzej znanej pod swoją nieoficjalną nazwą Fuerte Apache. Przy okazji policjanci odnaleźli kilka sztuk rozmaitych rodzajów broni palnej. Wiadomo także, że szary fiat siena, którym poruszali się sprawcy napadu został skradziony kilka godzin wcześniej i następnie porzucony na parkingu jednego z supermarketów.

W poniedziałek, w godzinach wieczornych czasu Buenos Aires, prowadzący sprawę prokurator Fabián Ualde oznajmił na konferencji prasowej, że Vonderheide oraz właściciel fiata siena zidentyfikowali dwóch sprawców napadu. Do Cáceresa strzelał zaledwie piętnastoletni chłopiec o pseudonimie Toto, który wcześniej był już notowany przez policję.

Miejsce

osiedle Fuerte Apache

osiedle Fuerte Apache

Do napadu doszło w okolicy, która nie tylko po zmroku jest wyjątkowo niebezpieczna. Wśród policjantów coraz częściej rejon ten określany jest mianem Trójkąta Bermudzkiego. Jego wierzchołki stanowią wspomniane blokowisko Fuerte Apache oraz dwie dzielnice nędzy (villa de emergencia): El Mercado i Carlos Gardel. Zdaniem prasy, najgorsza sytuacja panuje w villa Carlos Gardel, dokąd policja praktycznie nie ma wstępu. Na podejmujących takie próby policjantów w najlepszym wypadku czekają kamienie i wrzątek, w najgorszym strzały.

Tylko w ostatnich miesiącach w rejonie tym doszło do trzech głośnych przestępstw. W lipcu na rogu ulic Linares i Sarmiento uprowadzeni zostali dwaj obywatele francuscy, dyrektorzy w fabryce PSA Peugeot Citroën. Okoliczności w jakich dokonano porwania były łudząco podobne do tych, w których fatalnie postrzelony został Cáceres. Z tą różnicą, że napastnicy zdołali poradzić sobie także z towarzyszącym ofiarom ochroniarzem. Dopiero po gwałtownej strzelaninie w villa Carlos Gardel policjanci zdołali odbić uprowadzonych.

Dnia 16 października na rogu ulic Ramón Falcón i Boquerón zastrzelony został 30-letni Gonzalo Etcharrán. W powrocie z kolacji towarzyszyła mu będąca w zaawansowanej ciąży żona oraz dwuletni syn. Gdy ich samochód otoczyła grupka bandytów, Etcharrán usiłował uciec, gwałtownie przyspieszając. Kula była szybsza.

Zaledwie tydzień później, na rogu ulic Magdalena i Belgrano, postrzelony w twarz został odwiedzający rodzinę przedsiębiorca z prowincji Santiago del Estero Roberto Selidovich. Bandytów skusił jego chevrolet meriva. Tylko cudem postrzał okazał się być niegroźny.

Ironią losu jest to, że jeden z braci Cáceresa gwałtownie odradzał mu podróż późną nocą przez położone na zachód od Capital Federal części aglomeracji Buenos Aires.

Reakcje

Tragiczny w skutkach napad na piłkarza spowodował bardzo gwałtowne reakcje czujących się coraz mniej bezpiecznie Argentyńczyków. Także tych związanych ze środowiskiem futbolowym. Trener albicelestes Diego Maradona, zresztą będący kolegą poszkodowanego z reprezentacji i Boca Juniors, tym razem trafił w samo sedno, wskazując, że w chwili obecnej każde wyjście na ulicę jest potencjalnie niebezpieczne. W podobnym duchu wypowiedział się Fernando Gamboa (były as Newell’s Old Boys, obecnie trener pierwszoligowej drużyny Chacarita Juniors), według którego Argentyna stała się państwem, w którym nie da się żyć. Z goryczą o własnym poczuciu bezradności i opuszczenia mówili także bracia Caceresa, Ramón i Eustaquio. „Codziennie to samo. Nic się nie zmienia. Domagamy się zmian, politycy je obiecują, a potem i tak nic nie robią. Dzisiaj postrzelili Fernanda, kilkanaście dni temu zastrzelono tego pana z banku [chodzi o wspomnianego powyżej G. Etcharrána – dop. autor]. Jak długo jeszcze to potrwa?”, dramatycznie pytał ten pierwszy.

Wypytywani przez dziennikarzy mieszkańcy Ciudadeli niemal jednogłośnie przyznawali, że okolica, w której mieszkają jest wyjątkowo niebezpieczna. Ich zdaniem w ostatnim czasie sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Inna sprawa, że z lektury kronik kryminalnych w argentyńskich dziennikach jednoznacznie wynika, że wcale nietrudno paść ofiarą brutalnego napadu także w pozornie znakomicie chronionych zamkniętych osiedlach położonych z dala od tzw. trudnych dzielnic. Złudzeń co do poziomu poczucia bezpieczeństwa nie pozostawiają także wyniki rozmaitych ankiet, czy sondaży.

Przyparty do muru gubernator prowincji Buenos Aires, Daniel Scioli, wskazywał dzisiaj, że sprawa Cáceresa powinna stanowić impuls dla zaostrzenia walki z przestępczością. Według niego konieczne są zmiany w przepisach, poszerzające uprawnienia policji i tym samym pozwalające jej na skuteczną walkę z bandytami.

To niekoniecznie błędna strategia. Problem w tym, że w ten sposób w najlepszym wypadku zatrzymać można się w połowie drogi. Druga jej część, znacznie trudniejsza, wymaga kompleksowego odniesienia się do słynnego zdania, którego autorem jest Henry Thomas Buckle: Society prepares the crime; the criminal commits it. Argentyńskie społeczeństwo ma z pewnością do odrobienia bardzo trudną lekcję.




Prześlij dalej:

About Sergiusz Bober

Uważnie przygląda się Ameryce Łacińskiej przez futbolowe okulary. Autor Futbolin – bloga znanego chyba każdemu polskiemu miłośnikowi latynoskiej piłki nożnej. Kibic argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego FC São Paulo.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

7 reakcji na "Krytyczny stan byłego reprezentanta Argentyny"

  1. Polones  03/11/2009 o 16:53

    Wrzątek? Dość oryginalnie…

    Jak to ma wyglądać od strony technicznej?

    Odpowiedz
    • BsAs  03/11/2009 o 17:08

      Dokladnie tak jak w sredniowieczu. Te dzielnice maja bardzo waskie uliczki. I z okien, z gory, leje sie na niechcianych intruzow goraca wode.

      Warto przy tym podkreslic, ze mimo rosnacej przestepczosci Buenos Aires wciaz jest wsrod trzech najbezpieczniejszych stolic na kontynencie.

      Odpowiedz
  2. sergiuszbober  05/11/2009 o 00:41

    Owo polewanie napastników wrzątkiem i w Argentynie ma długą tradycję. O ile dobrze pamiętam, w ten sposób nękano żołnierzy angielskich podczas tzw. invasiones inglesas (pocz. XIX w.).
    Dość długo sądzono, że stosowano nie wodę, a oliwę, która prawdopodobnie mogła powodować bardziej dotkliwe obrażenia.
    Z czasem historycy doszli do przekonania, że była to jednak woda. Ponoć oliwa była wówczas zbyt droga, by możliwe było jej zastosowanie jako broni masowego rażenia…

    Odpowiedz
    • Polones  05/11/2009 o 03:19

      No dobrze, ale jak oni to organizują? Specjalnie ją gotują? Przecież trzeba jej dość, a gotowanie nie trwa 2 minut. Mają jakiś system?

      Powiedz też Sergio, jak stan Caceresa, bo my tu gadu gadu, a w tle jednak tragedia się dzieje…

      Odpowiedz
      • BsAs  05/11/2009 o 03:42

        Stan rannego jest krytyczny, ale stabilny. Utrzymywany jest przez lekarzy w stanie farmakologicznej spiaczki.

        Odpowiedz
  3. L-Ewek  08/11/2009 o 19:10

    Przerazajace… A najgorsze jest to, ze feralne osiedle na fotografii do zludzenia przypomina polskie blokowiska, na ktorych tez coraz mniej czujemy sie bezpiecznie…choc na szczescie akcji z wrzatkiem sobie nie przypominam… Jak zwykle, gratuluje Sergio swietnego stylu, wyczucia jezykowego – piszesz o tych w zasadzie kryminalnych wydarzeniach znakomita polszczyzna, a nie jakims zargonem, ktorego ostatnio pelno w mediach.

    Odpowiedz
  4. orishas3  11/11/2009 o 13:17

    Mieszkałem w buenos prawie rok tam ne jest az tak strasznie po prostu trzeba wiedzić jak się poruszać i gdzie a jesli już coś to oddać wszystko bandycie bo jak nie przyplacisz zyciem

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.