Panama dobije PARLACEN?


Dość hipokryzji, niezasłużonych immunitetów i pensji za nicnierobienie– uznał panamski prezydent Ricardo Martinelli i zapowiedział, że – niezważając na weto innych państw – wycofa reprezentantów swego kraju z Parlamentu Środkowoamerykańskiego.

Wycofanie Panamy z Parlacenu było jedną z obietnic wyborczych centroprawicowego prezydenta tego kraju, Ricardo Martinelliego, który instytucję tą nazywa „jaskinią immunitetów”. I który w sumie się nie myli – istniejący od 1991 roku Parlament Środkowoamerykański – nie posiada absolutnie żadnych kompetencji – ani decyzyjnych, ani doradczych, ani nawet konsultacyjnych. Oficjalnie jego celem jest „bycie organem demokratycznej i politycznej reprezentacji narodów środkowoamerykańskich i dominikańskiego, oraz pomoc w budowie jedności środkowo-amerykańskiej”.

W praktyce, jak wynika z sondaży, przytłaczająca większość mieszkańców państw-członków Parlacenu, nie wie kto ich w nim reprezentuje, ani nawet gdzie znajduje się siedziba tej instytucji. Ba, nawet sami deputowani mają zazwyczaj szalone trudności z wytłumaczeniem czym się w Parlemencie Środkowoamerykańskim naprawdę zajmują. Wielu z nich natomiast chętnie chroniło się za przysługującym im immunitetem, wobec tak ciężkich oskarżeń, jak chociażby przemyt narkotyków, czy zlecanie morderstw.

parlacenSiedziba Parlacenu znajduje się tymczasem w Gwatemali (stolicy), swe biura tam posiada 132. deputowanych, którzy poza immunitetem, dietami i zwrotem kosztów podróży, dostają też 5000 dolarów miesięcznej pensji. Jego skład jest dość specyficzny – Gwatemala, Salwador, Honduras, Nikaragua i Panama mają po 20 posłów wybieranych w wyborach bezpośrednich na 5-letnią kadencję. Deputowanymi Parlacenu zostają też automatycznie ostatni byli prezydenci i wiceprezydenci każdego z tych państw. Z kolei Dominikana ma 22. wybranych deputowanych.

Jakby tego było mało, cztery inne państwa i terytoria mają status obserwatora i po kilkunastu delegatów, którzy uczestniczą w pracach Parlacenu, choć nie mają prawa do głosu. Kraje te to Meksyk, Wenezuela oraz… Tajwan i Portoryko.

Panama poinformowała oficjalnie o swym zamiarze opuszczenia Parlacenu 19. sierpnia. Okazało się jednak, że wycofanie się z tej instytucji wcale nie jest takie proste. Jacinto Suaréz, aktualny marszałek tego regionalnego parlamentu, po zasięgnięciu opinii prawnych, poinformował niedawno, że zgodnie z traktatem założycielskim instytucji, zgodę na jej opuszczenie przez któregoś z członków wyrazić muszą wszyscy pozostali. Tymczasem Nikaragua i Gwatemala są wycofaniu się Panamy przeciwne.

Rząd Ricardo Martinelliego nie zamierza się jednak poddać. Wiceprezydent Panamy i zarazem szef jej dyplomacji, Juan Carlos Varela, oznajmił że albo Gwatemala i Nikaragua zrozumieją „suwerenną decyzję Panamy” i ją dyplomatycznie poprą, albo Panama jednostronnie zawiesi swą działalność w Parlacenie, wycofa z niego swych przedstawicieli i przestanie go współfinansować. Varela przypomniał, że w panamskim parlamencie rządząca koalicja dysponuje na tyle komfortową większością, aby odwołać ustawy, które ratyfikowały traktat o powołaniu Parlacenu.

SICASam prezydent Ricardo Martinelli ze swojej strony zapewnia, że decyzja o opuszczeniu Parlacenu nie powinna być interpretowana jako dystansowanie się Panamy od ideałów integracji Ameryki Środkowej. –Przeciwnie, chcemy się jeszcze bardziej niż dotąd zaangażować w integrowanie naszego regionu, ale chcemy to robić w strukturach które działają, a nie są tylko kosztowną dekoracją– stwierdził niedawno. Panama chce m.in. uaktywnić SICA, czyli istniejący od 1993 roku System Integracji Środkowoamerykańskiej.

Zdaniem wielu ekspertów wycofanie się Panamy może oznaczać po prostu początek końca Parlacenu. Bo pozostałym państwom coraz trudniej będzie wytłumaczyć całkiem spore wydatki na utrzymanie nic nie robiącej instytucji, która nawet nie zrzesza wszystkich państw w regionie. Kostaryka bowiem już dwa lata temu zapowiedziała, że definitywnie rezygnuje ze swych wcześniejszych planów przyłączenia się do regionalnego Parlamentu. –Nie widzę najmniejszego sensu istnienia tej instytucji w obecnym kształcie, więc tym bardziej nie chcę aby moje państwo było jego członkiem– stwierdził wówczas kostarykański prezydent Oscar Arias.

Prześlij dalej:

7 reakcji na "Panama dobije PARLACEN?"

  1. Polones  08/11/2009 o 14:13

    Jak widać są jeszcze rozsądni ludzie. A może to tylko pozory i coś się za tym wyjściem Panamy kryje? Rezygnować z takiej fajnej fuchy?

    Już sobie wyobrażam polskiego prezydenta, który tak robi… Pewnie nasz kraj jeszcze postulowałby za zwiększeniem diet. 🙂

    Odpowiedz
  2. Chavez  08/11/2009 o 22:02

    Idąc dalej tokiem myślenia Polones: wyobrażam sobie polskiego prezydenta, który wnosi do Sejmu RP projekt Ustawy o:

    -zlikwidowaniu płatnych etatów Europarlamentarzystów polskich,
    -zlikwidowaniu etatów w ONZ.
    -na lokalnym podwórku, zmniejszenie liczby posłów o 50% i likwidacja Senatu

    Przecież wymienieni wyżej przedstawiciele naszego państwa to podobni do przedstawicieli Parlacenu szkodnicy na budżecie Polskim (czytaj: złodzieje, którzy okradają nas, podatników).
    Pełna zgoda z Polones; tego polski prezydent nigdy nie zaproponuje.
    Jestem pod wrażeniem odwagi prezydenta Panamy w próbach reformowania wydatków państwa ale to raczej nie dobije Parlacenu.

    Odpowiedz
    • tierralatina  08/11/2009 o 22:09

      Wiesz, porownywanie Parlacenu z ONZ, czy Parlamentem Europejskim, naprawde swiadczy o zupelnej nieznajomosci tematu…

      Odpowiedz
      • Chavez  16/11/2009 o 19:50

        Cóż, ciężko się żyje człowiekowi oderwanemu od realiów życia politycznego RP i wierzącemu w swoją nieomylność.
        Cecha charakterystyczna dla b……

        Odpowiedz
        • Marcin Manecki  17/11/2009 o 06:32

          Obserwuje Chavez Twoje komentarze od dluzszego czasu, i odnosze wrazenie, ze to raczej Ty uwazasz sie za nieomylnego. I to w kwestiach w ktorach, jak wynika pozniej z dyskusji, masz naprawde bardzo malo do powiedzenia. albo inaczej – mowisz duzo, ale malo w tym sensu.

          Odpowiedz
          • Chavez  19/11/2009 o 16:06

            Jest to dla mnie jakaś nobilitacja, że ktoś poświęca tyle czasu, by analizować moje wypociny na tym portalu i pewnie na blogu „Podróż na Południe”. Pozwoliłem sobie również na krótką analizę interesujących mnie stron, dotyczących Am. Płd. Okazuje się, że istnieje współpraca (albo to jest ten sam Autor) pomiędzy nielubianą przeze mnie Gazetą Wyborczą a Tierralatina. Jeśli chcesz drogi Marcinie naocznie się o tym przekonać, przeczytaj tekst zamieszczony na blogu „Podróż na Południe” pt: Sikasz pod prysznice… a potem tekst samego pana Stasińskiego z Wyborczej (link): http://wyborcza.pl/dziennikarze/1,84011,7081447,Siusiaj_pod_prysznicem.html
            Data najwyraźniej wskazuje, że autorem jest Tierralatina, a pan red. Stasiński powiedzmy zaczerpnął temat i You Tabe (z napisami po angielsku, a w orginale po portugalsku). Zresztą, ja nie jestem pierwszy, który to zauważył.
            Nigdy się nie wstydziłem tego, że moja wiedza na temat tego ciekawego Kontynentu jest niewielka. Dzięki takim portalom i nie tylko, próbuję ją pogłębić; pewnie moje porównanie Parlacenu do Unii lub ONZ jest mocno przerysowane. Moim zdaniem, kulturalny człowiek, czytając nietrafione jego zdaniem określenia pominie je milczeniem.
            Pozdro

  3. patinha  09/11/2009 o 23:23

    Aj, aj, ciekawe co z tej dobrej woli pana prezydenta panamskiego wyniknie… Tylko własnie Polones, czyżby za tym się coś kryło…?
    [Jak czytam o tych wszystkich tego typu organizacjach itd. to hm, myślę sobie, że ta Ameryka to nie jest normalna… Z resztą, jak cały świat już chyba… Ludzie to już zapomnieli, że w niebo też się patrzy czasem(?)]

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.