Chaco coraz bardziej indiańskie


Chaco paragwajskie (nazywane również jako Chaco Boreal albo Gran Chaco) to kraina geograficzna znajdująca się na zachód od rzeki Paragwaj. Panuje tutaj niezwykle ciężki klimat. W jego suchej części (Chaco Seco) temperatura w lato niejednokrotnie przekracza 50º, a opady deszczu występują tu wyłącznie na wiosnę i wcale nie są obfite. Warunki te sprawiły, że ten niedostępny region bardzo długo opierał się kolonizacji. Zresztą nawet dzisiaj, w obejmujących Chaco trzech paragwajskich departamentach zachodnich (Presidente Hayes, Boquerón, Alto Paraguay), które stanowią aż 60% powierzchni Paragwaju, mieszka zaledwie 2% mieszkańców kraju.

Argentyna i Paragwaj zaczęły się interesować Chaco dopiero pod koniec XIX w. W latach wielkich emigracji, rządy państw Ameryki Południowej sprzedawały kolonistom nieużytkowane dotąd dzikie ziemie. Na Gran Chaco żyło wówczas groźne plemię Indian Toba, którego egzystencja wyraźnie kolidowała z planami eksploatacji tego terenu. Paragwaj wspólnie z Argentyną postanowił więc rozwiązać indiański problem. Po 20. latach wojny przeciw autochtonom z Chaco (1880-1900),   Toba praktycznie przestało istnieć. Z dużego i silnego plemienia pozostało tylko kilka szczepów.   Po tej masakrze z dalszego oporu zrezygnowało również większość innych Indian Chaco (Lengua, Mak’a). Region ten został „otwarty”…

Na początku XX w. rozpoczęła się też degradacja kulturowa, żyjących na tym terenie autochtonów. Zresztą tubylcy Chaco byli uważani za gorszych już w czasach prekolumbijskich. Indianie Guaraní (żyjący na prawym brzegu rzeki Paragwaj) przekazali swoją niechęć do plemion Chaco późniejszym pokoleniom społeczeństwa paragwajskiego. Jak wspomina wizytujący Chaco w latach 20. XX w. Mieczysław Lepecki, mieszkańcy Gran Chaco mieli być dużo dziksi i brzydsi od Guaraní. Lepecki tłumaczył takie myślenie tym, że Indianie z lewego brzegu Paragwaju wiedli dużo cięższy żywot od ich współbraci ze wschodu. Trudny klimat Chaco zmuszał ich do nomadzkiego trybu życia i ciągłej walki o tereny łowieckie. Nazwa Chaco pochodzi z języka keczua, w którym chaku to nic innego jak strefa polowań.

Pierwszymi kolonistami Chaco Boreal byli niestety przestępcy i przemytnicy. Chaco paragwajskie do czasów wojny Paragwaju i Boliwii o te ziemie (1932-1935), nie miało sprecyzowanych granic. Przyciągało wówczas prawie samych awanturników jako miejsce ewentualnego schronienia. W latach poprzedzających wojnę, region ten przypominał Dziki Zachód. Indian zabijano bezkarnie.

Polscy podróżnicy z lat 20. XX w., Mieczysław Lepecki oraz Mieczysław Fularski,  którzy przemierzali wówczas Chaco zainteresowali się losem plemion Toba i Lengua.  W swoich książkach opisali ich legendy i niektóre obyczaje. Spodziewali się, że niedługo plemiona te rozpadną się całkowicie, gdyż populacja Indian w tamtych latach cały czas spadała. Pierwotnych mieszkańców Chaco nikt nie szanował, ale cały czas się ich bano. Przypadki zabójstw Indian nie były odosobnione. Tubylcy często bowiem stawali na drodze poszukiwaczom drzew quebracho, jedynego pożądanego dobra tych ziem.
Indianie mocno ucierpieli także podczas wspomnianej wojny o Chaco. Front walk nieustanie przecinał ziemie plemienia Lengua, a żołnierze zajęli wtedy większość źródeł wody na Chaco, które były niezbędne dla przeżycia wielu Indianom. Podczas walk wojskowi bez pardonu strzelali do tubylców, bojąc się, że mogą być wśród nich boliwijscy szpiedzy. Po wojnie populacja Indian była zdziesiątkowana. Na dodatek rozpoczęły się epidemie chorób przyniesionych na Chaco przez Paragwajczyków i Boliwijczyków i wobec których, żyjący przez wieki w prawie zupełnej izolacji Indianie pozbawieni byli odporności.

Do lat 30. XX w. stałych osadników na Gran Chaco prawie nie było. Uprawa jakichkolwiek gatunków roślin była nieopłacalna i niezwykle trudna. Ziemie można tu było kupić łatwo i za bezcen. Mało jednak było na tyle wytrwałych ludzi, by żyć na Chaco dłużej i dorobić się rentownego gospodarstwa.
Momentem przełomowym okazały się lata 1927-1932, gdy rząd paragwajski sprzedał duże połacie skrajnie zachodniego Chaco (dzisiejszy departament Boquerón) Menonitom. Ten ewangelicki odłam chrześcijaństwa (posługujący się niemieckim dialektem) cechuje się przede wszystkim niechęcią wobec przemocy, pracowitością, dużą potrzebą samowystarczalności i własnej nietykalności. Do Paragwaju przenosili się z różnych państw świata, jednak wówczas  przede wszystkim z Rosji i Kanady. Razem przyjechało ich  ok. 1500.

Menonici założyli w departamencie Boquerón kilkanaście kolonii i miasto Filadelfia. Wykupili większość terenów tego departamentu za cenę 1$ za hektar. Początkowo, gdy przybyli na Chaco zachodnie, popadli w konflikt z miejscowymi Indianami z plemion Lengua, Nivacle, Chorroti, Ayoreo, Tapiete oraz Chiriguano. Menonici zaczęli bowiem grodzić ziemię należącą od wieków do nomadzkich szczepów. Szbko jednak wiele plemion zdecydowało się na współpracę z nowymi kolonistami, gdyż byli inni od poprzednich. Menonici jako, że nie mogą używać broni, wzbudzili zaufanie tubylców.
Indianie coraz bardziej zbliżali się do osad Białych. Co ważne, w przeciwieństwie do innych menonitów, ci z którzy osiedlili się w Chaco, nie zamknęli się w swoich społecznościach, ale zdecydowali się współpracować z okolicznymi plemionami. W sumie nie mieli wyjścia. W tak trudnych warunkach jakie oferuje Chaco, każda pomoc jest niezbędna. Dość szybko okazało się to bezpośrednią przyczyną sukcesu ekonomicznego tego odłamu menonitów. Dzięki wzajemnej pomocy już wkrótce mogli korzystać z taniej pracy Indian na swoich farmach. Ewangeliccy koloniści zaczęli organizować misje wśród niektórych szczepów, a także szkoły w których uczyli  chaqueños niemieckiego.

Departament Boquerón (91,780 km²) w ciągu 70 lat istnienia przeistoczyło się w małe państewko menonickie. Wszystkie drogowskazy i reklamy są tu w dwóch językach, po hiszpańsku i niemiecku. Największym miastem i stolicą tego regionu jest Filadelfia, która liczy obecnie około 8 tysięcy mieszkańców. Przyciąga ona z roku na rok coraz więcej Indian.
Menonici nie spodziewali się jednak tak dużego i szybkiego wzrostu ludności indiańskiej. W Filadelfii pojawiły się ostatnio nowe nieznane wcześniej problemy społeczne jak bezrobocie i pijaństwo. Stolicę Boqueronu otoczyły slumsy. Jak pisze na swoim blogu mieszkająca w Paragwaju Polka: Poczałkowo w okolicach Filadelfii były tylko dwa szczepy, teraz jest ich siedem… niedługo mieszkańcy nie będą w stanie dźwignąć pomnażającej się populacji Indian. Większość z nich nie pracuje, a dzieci mnożną się rok po roku, w każdej z rodzin są ich dziesiątki.

W departamentach Chaco Indianie stanowią obecnie 37% ludności. Wiele z nich wciąż jeszcze wiedzie  koczowniczy tryb życia, czemu sprzyja polityka ciągłego powiększania powierzchni parków narodowych Chaco. Obecnie liczą one prawie 2 miliony hektarów. Również w ostatnich latach, w całym Paragwaju, wzrosła liczba organizacji indiańskich (m.in.: UNAP, CAPI, ASCIM). Autochtoni odzyskują swój, przez lata im odbierany, głos i coraz częściej go używają, zwłaszcza w sprawach dotyczących regionów w których mieszkają. Szczególnie jest to wyraźnie właśnie w Chaco, gdzie przyrost naturalny Indian jest  proporcjonalnie największy, a imigracja z zewnątrz jest ciągle bardzo niska.

Prezydemt Lugo podczas wizyty w Filadelfii (fot: Presidencia del Paraguay)

Prezydemt Lugo podczas wizyty w Filadelfii (fot: Presidencia del Paraguay)

We wspomnianej już paragwajskiej Filadelfii pod koniec minionego listopada wybuchł poważny konflikt bezrobotnych Indian z władzami departamentu. Spór toczy się o możliwość wytwarzania węgla drzewnego przez autochtonów. Jest to od kilku lat bardzo popularne zajęcie wśród bezrobotnych z plemienia Ayoreo. Niestety, niedawno, w trakcie produkcji tegoż węgla zginął 70. letni Indianin. Rząd Boqueronu w związku z tym całkowicie zakazał tego zajęcia, uznając je za szczególnie niebezpieczne. Oburzyło to lokalnych bezrobotnych. Wielu członków plemienia Ayoreo twierdzi, że była to ich jedyna możliwość zarobienia jakichkolwiek pieniędzy. Szacuje się,  że w samej tylko Filadelfii z produkcji węgla drzewnego żyje ok. 500 rodzin.

Sytuacja jest o tyle trudna, że wyspecjalizowane agendy ONZ również sprzeciwiają się temu by Indianie zajmowali się produkcją węgla. Widzą w tym zagrożenie dla samych autochtonów, ich tradycji i lokalnej przyrody. Nawet sam prezydent Fernando Lugo powtarza, że wytwarzanie węgla nie jest zajęciem niezbędnym dla Indian.
Organizacje indiańskich jako rozwiązania sporu proponują wprowadzenie odpowiednich licencji, które byłyby przydzielane odpowiednio bezpiecznym zakładom produkującym węgiel. Wielu ekspertów uważa jednak, że wprowadzanie pozwoleń i związanej z nimi biurokracji do społeczności, które jeszcze nie tak dawno żyły wedle tradycyjnych zasad plemiennych wcale nie jest proste, jeśli nie wręcz z góry skazane na porażkę. Indianie Ayoreo wierzą jednak, że taki system może im pomóc i naciskają na rząd, który zwleka z decyzją i sprawia wrażenie, że nie ma pojęcia co w tej sprawie zrobić.

Jedno jest pewne, Chaco nie jest  już wyłącznie terenem Menonitów. Ich gospodarstwa nie są już w stanie utrzymać dawnego ładu społecznego. Jak mówili uczestnicy ostatniego forum w Filadelfii Vision para el Chaco (tł. Przyszłość dla Chaco): Chaqueños piden más apoyo de gobierno (mieszkańcy Chaco proszą o większe wsparcie ze strony rządu). Gran Chaco się zmienia i jak widać potrzebuje  pilnie nowych planów na przyszłość.

W trakcie pisania tekstu korzystałem m.in. z:
  • Brachetti Angela, Paraguay, Biografía de un país, Gráficas Urania, Malaga 2005
  • Lepecki Mieczysław,  W selwasach Paragwaju, Wiedza Powszechna, Waszawa 1962
  • Fularski Mieczysław, Argentyna, Paragwaj – Boliwia, Wydawnictwo M. Arcta, Warszawa 1929

Prześlij dalej:

About Adam Zdrodowski

Studiuje Etnologię i Antropologię kulturową na UMK w Toruniu. swoją przygodę z Ameryka Łacińską zacząłem wraz z poznaniem smaku yerba mate. Zaraz potem zainteresował mnie cały południowo-zachodni koniec świata, od muzyki po literaturę i politykę. W wolnym czasie tańczę salsę i inne latynoskie rytmy.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl

Jedna reakcja na "Chaco coraz bardziej indiańskie"

  1. czebex  10/12/2009 o 19:30

    świetny artykuł, szkoda że dopiero niedawno odkryłem ten portal 🙂

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.