Salto Angel zlikwidowany!


Nie ma już najwyższego wodospadu na świecie nazywającego się Salto Angel. Został „zlikwidowany” przez Hugo Cháveza! Wenezuelski prezydent rozkazał wczoraj, aby już nikt, nigdy więcej, nie nazywał tak znajdującego się w jego kraju cudu natury. Najwyższy wodospad świata nazywa się teraz Kerepakupai Merú!

Świat o znajdującym się w Wenezueli wyjątkowym wodospadzie usłyszał w latach 30-tych ubiegłego wieku. Jednak początkowo Jimmiego Angela, opowiadającego o rzece spadającej „z prawie mili” wysokości, traktowano z pobłażaniem i niedowierzaniem. Tym bardziej, że ten wynajmujący się – a to wenezuelskiemu rządowi, a to amerykańskim koncernom – wyśmienity pilot, miał już wcześniej opinię poszukiwacza przygód i marzyciela. Nigdy chociażby nie ukrywał, że wierzy w indiańskie legendy o „rzece złota”, która jakoby miała się znajdować gdzieś na terenie wenezuelskiej Gran Sabany.

Im dłużej Jimmie Angel, który nauczył się pilotować mając zaledwie 14 lat, pracował w Wenezueli, tym bardziej był przekonany, że mająca przynieść mu fortunę złotonośna rzeka znajduje się na szczycie, nie widniejącej jeszcze wówczas na prawie żadnych mapach, Auyantepui – potężnej mesety wenerowanej przez lokalnych Indian Pemón, jako Dom Diabła.

(fot. Adam Klucznik)

(fot. Adam Klucznik)

14 listopada 1933 roku, podczas kolejnego samotnego lotu nad górującą nad puszczą płaską górą, Jimmie Angel po raz pierwszy dostrzegł spadający z jej szczytu, gigantyczny wodospad.

Po powrocie do bazy w Ciudad Bolivar, Angel opowiada o swym odkryciu współpracownikom. Oni jednak nie wierzą. Jimmie usiłuje pokazać znalezisko eksplorującym region inżynierom z Santa Anna Mining Company, ale trwająca właśnie pora deszczowa skutecznie i przez długie tygodnie uniemożliwia dolot do Auyantepui.

Angel jednak dobrze wie co widział i postanawia udowodnić światu istnienie niesamowitego wodospadu. Wyrusza więc do Nowego Jorku, gdzie udaje mu się przekonać kierownictwo koncernu górniczego Case, Pomeroy and Co. do sfinansowania wyprawy mającej udokumentować odkrycie. 25 marca 1935 roku samolot Jimmiego ponownie przelatuje obok spadającej z prawie kilometra wysokości rzeki. Tym razem na pokładzie samolotu, poza pilotem, jest też dwóch świadków. Istnienie znaleziska zostaje potwierdzone. Amerykańskie i wenezuelskie gazety po raz pierwszy napiszą o nim kilka miesięcy później, gdy przyjaciel Angela, amerykański geolog „Shorty” Martin, zdoła zrobić z okien jego samolotu pierwsze zdjęcie.

Na pomysł aby nazwać wodospad nazwiskiem amerykańskiego pilota wpadł, w 1937 roku, wenezuelski inżynier i eksplorator Gustavo Heny. Uznał on, że „Angel”, z promocyjnego punktu widzenia, jest idealny. Nie tylko słowo to ma to samo znaczenie w hiszpańskim i angielskim, ale jeszcze podkreśla mistycyzm tego miejsca: Salto Angel, czy Angel Falls to przecież nic innego jak anielski wodospad.

O nowoodkrytym wodospadzie i Jimmie Angelu tak naprawdę zrobiło się głośno w październiku 1937 roku, gdy na kilkanaście dni zaginęła zorganizowana przez niego ekspedycja wciąż poszukująca Złotej Rzeki. Amerykański pilot ze swoją żoną, Gustavo Henym, oraz ogrodnikiem i przyjacielem, Miguelem Delgado, postanowili wylądować na niezbadanym wcześniej szczycie Auyantepui.

(fot. Gustavo Heny)

(fot. Gustavo Heny)

Wypatrzony z powietrza teren na lądowanie okazał się jednak podmokły i Ryan Flamingo – jednosilnikowy górnopłat używany przez Angela, podczas lądowania omal nie wykręcił kozła. Ludziom na pokładzie na szczęście nic się nie stało, ale było jasne, że samolot ponownie już nie wystartuje. Angel napisał w pozostawionym w maszynie dzienniku pokładowym:

By Jimmie Angel,
This Flamingo Airplane was landed here Saturday Oct 9,
1937 at 11:45 AM
the landing was intentional, switch was cut also gas.
We were on the ground 750 feet before we hit soft spot.
Plane nosed up. And tore extending edge on left wing tip.
And pulled one hose connection loose on oil radiator.
No more visible damage done
passengers Mrs Angel Gustavo Heny Miguel Delgado
today is the eleventh of October
we are walking out in good Health for Comarata camp
our radio failed us completely.

Ponieważ radio przestało działać, kontakt grupy Angela z resztą ekipy pozostałą w obozie u stóp mesety urwał się w momencie nieudanego lądowania. Czując, że stało się coś złego, współpracownicy Angela wysłali na jego poszukiwanie inne samoloty. Niestety chmury nad Auyantepui znacznie utrudniły poszukiwania. Po kilu dniach Jimmiego Angela i jego towarzyszy uznano za zaginionych i najprawdopodobnie martwych.

Oni jednak żyli i byli w relatywnie dobrej formie. Posiadającemu duże doświadczenie w górach Gustavo Henyemu udało się znaleźć jedyne zejście z płaskowyżu i sprowadzić całą grupę. Po 11 dniach od wypadku ponownie znaleźli się wśród żywych.

W 1939 roku istnieniem wyjątkowego wodospadu i tajemniczych meset na swym terytorium zainteresowały się w końcu wenezuelskie władze. Ówczesny prezydent Generał Eleazar López Contreras polecił zorganizować dużą międzynarodową, naukową ekspedycję. Jej oficjalnym pilotem i głównym przewodnikiem mianował Jimmiego Angela.

Zaproszeni do udziału w niej amerykańscy naukowcy z Muzeum Historii Naturalnej napisali później, że „nie mogli uwierzyć własnym oczom”. To właśnie oni po raz pierwszy użyli wobec wenezuelskich meset sformułowania The Lost WorldZaginiony Świat. A ornitolog Thomas Gilliard stwierdził, że nazywanie wodospadu nazwiskiem „niestrudzonego pilota-odkrywcy” jest w pełni uzasadnione.

(fot.

(fot. David Domínguez)

Świat znał więc dotąd ten liczący dokładnie 979 metrów wysokości wodospad, jako Angel Falls, czy Salto Angel. Wczoraj jednak wenezuelski prezydent Hugo Chávez uznał, że nie przystoi aby jedna z głównych atrakcji jego rewolucyjnego kraju nosiła nazwisko amerykańskiego lotnika. Jak możemy akceptować tą teorię, że wodospad odkrył jakiś pan, który przyleciał samolocikiem ze Stanów Zjednoczonych? Jeśli to zaakceptujemy, uznamy też że tu nie było wcześniej mieszkańców, że nie było Indian. – argumentował w swym cotygodniowym programie Aló Presidente. To jest przecież kłamstwo! Można ewentualnie powiedzieć, że pan Angel był pierwszym, który wodospad zobaczył z samolotu, ale ileż milionów indiańskich oczu widziało go wcześniej. Oni wodospad widzieli i się do niego modlili, bo dla nich natura jest bogiem-matką, a wodospad bóstwem. Niech więc już nikt, nigdy więcej, nie mówi o Salto Angel. Ten wodospad był nasz, zanim pojawił się tam Angel. Najwyższy wodospad świata nazywa się Kerepakupai Merú! – zadekretował.

Czemu akurat tak, trudno powiedzieć. Indianie zamieszkujący Park Narodowy Canaima, na terenie którego znajduje się Auyantepui i spadający z niego wodospad, nazywają ten ostatni na wiele sposobów. Najczęściej mówią o nim Parakupa Wena, czyli Spadek z Najwyższego Miejsca, używane jest także Churún-merú, czyli Diabelski Wodospad, oraz – owe wybrane przez prezydenta – Kerepakupai-merú, czyl Wodospad z Najgłębszego Miejsca. Jak zdradziły prezydenckie służby prasowe, Chávez początkowo opowiadał się, za nazwą Churún-merú, ale „poprawił na Kerepakupai Merú po otrzymaniu notatki od córki Marii Gabrieli”. To starsza siostra tej, która kiedyś skłoniła tatę do zmiany wenezuelskiego godła

Wenezuelska państwowa agencja promocji turystyki będzie teraz musiała wydać sporo pieniędzy na wymianę wszystkich broszur, reklam i folderów promocyjnych. Co i tak pewnie na nic się nie zda. Bo mimo podjętej w 2007 roku rządowej decyzji o nazwaniu górującego nad Caracas masywu indiańska nazwą Guaraira Repano i tak wszyscy Wenezuelczycy nadal mówią o nim El Ávila

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

13 reakcji na "Salto Angel zlikwidowany!"

  1. jacekk  21/12/2009 o 18:19

    i takie to dziwactwa wychodzą, kiedy się miesza geografię z polityką. Ale i tak nic chyba nie przebije góry – Pik Komunizma 😉

    Odpowiedz
  2. mona  21/12/2009 o 22:57

    rany, mieliśmy szczęście, że miesiąc temu widzieliśy SALTO ANGEL, zanim na dobre zniknie z mapy świata! 😉

    Odpowiedz
  3. Chavez  22/12/2009 o 12:13

    Chavez przebił sławnych na cały świat urzędników Unii dekretujących proste ogórki. Przydał by się Unii taki Prezio; może po epizodzie wenezuelskim eurodeputowani wybiorą Chaveza?

    Odpowiedz
  4. obserwator  22/12/2009 o 17:59

    Nieeee… No przecież dzisiaj nie jest Prima Aprilis! 🙂
    Nie przypuszczałem, że Chavez to aż taki palant i bufon!
    Wyobrażam sobie „radość” ludzi z wenezuelskiej turystycznej branży.

    P.S. A może Maria Gabriela Chavez zazdrościła swej młodszej siostrze wpływu na losy kraju? 🙂

    Odpowiedz
  5. Polones  22/12/2009 o 18:24

    To jest doskonały przykład naprawiania kultury, historii, faktów jakie spotykało się w komunie. „Słuszna linia” po prostu. Byle nic nie kojarzyło się z kapitalizmem bądź USA.

    Odpowiedz
  6. buendia  23/12/2009 o 11:00

    hmmm. kolejny dowod niedowartosciowania Chaveza. czym bardziej próbuje udowodnic jaki przez wladze moze byc wielki tym bardziej dowodzi jak jest mały i słaby. Tierra, a co na to sami Wenezuelczycy ? moim zdaniem Jimmy Angel przez dotarcie do tego miejsca stal sie bardziej wenezuelski niz był amerykański. przeciez na haslo Jimmy Angel od razu słyszymy Salto Angel w Wenezueli.

    Odpowiedz
  7. cito1  24/12/2009 o 08:22

    Jej, jak tu pięknie i rzeczowo, gratuluję!

    Zdrowych, Spokojnych, Radosnych Świąt i dalszych sukcesów dla tierralatina.pl życzę – to bardzo dobre miejsce, by zebrać wszystkie obrazy i treści, by ułożyć z nich spójną całość, nieznany nam, patrzącym z daleka, wizerunek Am. Poł.

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  8. Amelcia  30/12/2009 o 17:56

    Ech, a w pewnym polskim mieście na południu w 92′ zmieniali nazwę osiedla Czerwonych Wierchów, ponieważ źle się kojarzyła:)

    Odpowiedz
    • zuercher  02/01/2010 o 00:56

      Idiotów, rzeczywiście, nigdzie nie brakuje. Ale jednak idioci w miejskich władzach siłę niszczenia i szkodzenia mają znacznie mniejszą niż idiota na czele kraju. I bynajmniej nie mam tu na myśli wyłącznie Wenezueli. Niestety nie.

      Odpowiedz
  9. Pingback: Wenezuela i jej zaginiony świat | tierralatina.pl

  10. Kami  05/12/2011 o 20:59

    Skoro od setek lat funkcjonowała tam nazwa indiańska, to co złego, że ją przywrócono?

    Odpowiedz
  11. Pingback: Salto Angel | Sur del Sur

  12. Pingback: United odlatuje z Wenezueli tierralatina.pl - Ameryka Łacińska i Karaiby | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.