Ameryka Łacińska rośnie. Turystycznie.


Ameryka Łacińska jest regionem świata w którym turystyka zagraniczna rozwija się najdynamiczniej. W 2008 roku, ostatnim za jaki istnieją pełne dane, liczba turystów odwiedzających kraje Ameryki Południowej i Środkowej wzrosła o 6,4 proc.

Dane te pochodzą z najnowszego raportu firmy konsultingowej Euromonitor. Opublikowała ona właśnie listę 100 miast świata przyciągających najwięcej turystów z zagranicy.  Okazuje się, że brazylijskie São Paulo jest jednym z trzech tych na tej liście, w których przyrost był najbardziej zauważalny – przez lotniska tego miasta w 2008 roku przewinęło się o aż o 30,4 proc. więcej pasażerów z obcymi paszportami, niż rok wcześniej.

Ale uwaga – ranking nie świadczy koniecznie o turystycznej atrakcyjności znajdujących się na niej metropolii. To tylko „punkty wejścia” na teren państw, w których się one znajdują. Innymi słowy nie mierzy on np. liczby spędzonych przez turystów nocy, ale po prostu osoby przekraczające w tych miastach granicę państwową.

Popatrzmy więc kto jest w światowej czołówce, gdzie uplasowali się Latynosi, gdzie jest Polska, a gdzie inne mogące zainteresować nas miejsca:

  • 1. Londyn – 15,03 milionów zagranicznych turystów, -2 proc. w 2008
  • 2. Nowy Jork – 10,78, 23,1 proc.
  • 3. Bangkok – 10,2, -5,8 proc.
  • 4. Singapur – 10,11, -1,6 proc.
  • 5. Kuala Lumpur – 8,93, 4,2 proc.
  • 6. Paryż – 8,37, -4,4 proc.
  • 7. Antalya – 8,29, 13,8 proc.
  • 8. Dubai – 7,58, 13,4 proc.
  • 9. Hong Kong – 7,29, -2,1 proc.
  • 10. Stambuł – 6,68, 3,5 proc.
  • 11. Mekka – 6,58, 0,4 proc.
  • 12. Miami – 6,53, 18,9 proc.
  • 18. Barcelona – 4,9, -2,7 proc.
  • 25. Praga – 4,03, 3,6 proc.
  • 29. Madryd – 3,42, 0,6 proc.
  • 34. Bukareszt – 3,14, 17,8 proc.
  • 38. Budapeszt – 2,86, -2,4 proc.
  • 40. Rio de Janeiro – 2,82, 7,3 proc.
  • 41. Berlin – 2,74, 7,5 proc.
  • 42. Tokyo – 2,64, 9,1 proc.
  • 43. Meksyk – 2,59, 1,5 proc.
  • 47. Buenos Aires – 2,39, 2,5 proc.
  • 57. Cancún – 2,07, 2,5 proc.
  • 58. Denpasar – 2,04, 17,4 proc.
  • 59. Warszawa – 1,98, -10 proc.
  • 66. Punta Cana – 1,85, 4 proc.
  • 72. São Paulo – 1,7, 30,4 proc.

Nie da się jednak ukryć, że choć Ameryka Łacińska dynamicznie się rozwija, to jednak wciąż pozostaje turystyczną prowincją naszego świata. Jeśli weźmiemy pod uwagę tą setkę najbardziej przyciągających obcokrajowców miast świata to Ameryka Łacińska wygenerowała w 2008 roku zaledwie 4,1 proc. transgranicznego ruchu turystycznego. Na liście znalazło się w sumie  5 latynoamerykańskich miast i jedno karaibskie. Tłumaczyć to można m.in. wciąż relatywnie nieśmiałą (choć nieustannie rosnącą) interregionalną turystyką zagraniczną, czyli niewielkim wzajemnym odwiedzaniem się samych Latynosów, oraz dużym oddaleniem Ameryki Łacińskiej od najchętniej podróżujących nacji, czyli Europejczyków, Japończyków, Chińczyków i bogatych mieszkańców Bliskiego Wschodu.

Choć to ostatnie też powoli się zmienia i np. Air China, jak i Emirates uruchomiły w ostatnio swe pierwsze połączenia z Ameryką Południową.

***

PS. Turystyce i generalnie podróżowaniu po Ameryce Łacińskiej poświęcony jest jeden z działów naszego forum.




Prześlij dalej:

4 reakcje na "Ameryka Łacińska rośnie. Turystycznie."

  1. Polones  29/01/2010 o 23:28

    Londyn to pewnie dlatego jest pierwszy, bo ze Stansted dużo Polaków korzysta :-D.

    Odpowiedz
  2. rudziel  18/02/2010 o 19:36

    Zadziwia mnie, ze Bukareszt – grajacy w tej samej lidze co Warszawa – jest wyzej na liscie od Budapesztu, Berlina, Rio i innych paru miejsc mocno kojarzacych sie z turystyka. Cos tu chyba nie gra…

    Odpowiedz
    • zwirekiwigura  18/02/2010 o 20:19

      Wbrew pozorom mozna to latwo wytlumaczyc. Przede wszystkim panuje obecnie moda na Rumunie, to najtanszy kraj w UE. Przeklada sie to na liczbe polaczen lotniczych – Bukareszt, majacy dwa lotniska miedzynarodowe, ma zdecydowanie wiecej polaczen lotniczych niz taka Warszawa. A skoro je ma, to znaczy ze sa pasazerowie.
      Budapeszt cierpi natomiast na konkurencje pobliskiego Wiednia. Wielu turystow „robi” Budapeszt i Bratyslawe wlasnie zaczynajac w Austrii i dalej poruszajac sie tanszymi o wiele pociagami.
      Co zas do Berlina, to bardzo wielu turystow, w tym niemal wszyscy pozaeuropejscy, dostaja sie tam ladujac wczesniej i przesiadajac sie we Frankfurcie. Lot Frankfurt-Berlin jest lotem krajowym, wiec granice panstwa przekraczaja nie w Berlinie, ale Frankfurcie (badz Monachium).

      Odpowiedz
  3. Pingback: Qatar Airlines na latynoamerykańskim niebie | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.