Haiti powalone


Boję się, że możemy mieć dziesiątki tysięcy ofiar. Ja sam nie mam już domu, nie mam biura, jestem na ulicy i zupełnie nie wiem gdzie spędzę dzisiejszą noc.– te słowa prezydenta Haiti, René Prévala, wypowiedziane w jednym z pierwszych telefonicznych wywiadów, udzielonych tuż po środowym trzęsieniu ziemu, doskonale oddają chaos jaki tego dnia zapanował na zachodniej części Hispanioli.

zawalony Pałac Prezydencki (fot. Logan Abassi/UNDP)

zawalony Pałac Prezydencki (fot. Logan Abassi/UNDP)

W dosłownie kilkadziesiąt sekund, bo pierwszy wstrząs trwał niespełna minutę, niemal cały kraj zamienił się w ruinę. Budynki składały sie jak domki z kart. W Port-au-Prince, stolicy Haiti, zniszczeniu uległy siedziby niemal wszystkich instytucji – zawaliły się szpitale, największy uniwersytet, Pałac Prezydencki, Parlament, więzienie, nawet ponad stuletnia katedra. Siła kataklizmu przekroczyła 7 stopni w skali Richtera – naukowcy oceniają, że wyzwolona przez ruchy tektoniczne energia miała taką siłę, jak mniej więcej 35. bomb atomowych jak ta, którą zrzucono na Hiroszimę.

Biednemu wiatr zawsze wieje w oczy – to powiedzenie doskonale ilustruje współczesną haitańską historię. Ten najuboższy kraj zachodniej półkuli przeszedł w ostatnich dekadach przez chyba wszystkie możliwe kataklizmy i bolączki: krwawą dyktaturę rodziny Duvalier, zamachy stanu, społeczne bunty, mordercze huragany.

Mimo wszystko, mniej więcej od 2004 roku i przy bardzo intensywnej międzynarodowej pomocy, kraj powoli dźwigał się z kolan. Ustabilizowano demokrację, wojsko i policja ONZ-owskiej misji MINUSTAH z trudem ale jednak zaprowadziły relatywny spokój na ulicach, ponownie zaczęły funkcjonować szkoły, służba zdrowia, państwowe instytucje.

12 stycznia 2010 roku, o 16.53 lokalnego czasu, na Haiti powrócił chaos i anarchia. Większe niż kiedykolwiek. Znowu nic nie działa, ulice – a raczej to co z nich pozostało – wypełniły się ludzkimi zwłokami, pojawiły się uzbrojone gangi rabujące zgliszcza.

ONZ-owskie siły na miejscu tym razem okazały się bezsilne. Kataklizm zniszczył także ich siedzibę, zabił szefa misji Hédi Annabiego i dziesiątki, jeśli nie setki innych pracowników i mundurowych funkcjonariuszy. Większość ich pojazdów ugrzęzła pod gruzami. Zresztą i tak drogi są nieprzejezdne.

Międzynarodowa pomoc, choć natychmiastowa i masowa, spotyka się olbrzymimi logistycznymi problemami. Pas startowy jedynego w kraju lotniska mogącego przyjąć samoloty transportowe na szczęście ocalał, ale cóż z tego skoro nie było ludzi i sprzętu do ich rozładowywania. Ani dróg aby pomoc dostarczać do potrzebujących.

Eksperci z organizacji pomocowych, zazwyczaj bardzo niechętni udziałowi wojska w operacjach humanitarnych, tym razem zgodnie zaapelowali o jak najszybsze przysłanie żołnierzy. Tylko oni, wraz ze swymi śmigłowcami, gąsienicowymi transporterami, szpitalami polowymi i kamizelkami kuloodpornymi mogą próbować ogarnąć aktualną sytuację. Stany Zjednoczone już skierowały w stronę Haiti lotniskowiec i rozpoczęły rozmieszczanie na wyspie żołnierzy piechoty morskiej. Są już też na niej wojskowi z Hiszpanii i Francji.

Specyfika Haiti sprawia, że nie można stosować standardowych w takich sytuacjach, procedur pomocowych. Światowy Program Żywnościowy od razu np. zaapelował aby pomoc, przynajmniej w początkowym okresie, nie zawierała ryżu, ani niczego innego wymagającego gotowania. Haiti jest bowiem niemal całkowicie pozbawione drzew, więc z braku opału nie można tworzyć improwizowanych polowych kuchni.

Zmartwieniem dla niosących pomoc są nie tylko ci, którzy przeżyli. Jak najszybciej trzeba też się zająć szybko rozkładającymi się w karaibskim klimacie zwłokami ofiar. Ile ich jest nie wiadomo. Na pewno bardzo dużo. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża szacuje, że zabitych może być około 50 tysięcy, haitańskie władze nie wykluczają, że nawet dwa razy więcej. Ciała trzeba jak najszybciej identyfikować i grzebać. Póki co, na ulicach Port-au-Prince leżą tysiące anonimowych trupów. Jak wygląda obecnie to miasto można zobaczyć chociażby w przejmującej galerii zdjęć, przygotowanej przez Boston Globe.

Chyba nikt z nas nie może pozostać obojętny wobec ogromu haitańskiej tragedii. Każdy z nas może i powinien pomóc. Najdrobniejszy gest się liczy. Dla kraju w którym przed trzęsieniem ziemi większość mieszkańców żyła za mniej niż dolara dziennie liczyć się teraz będzie dosłownie każdy grosz. Haiti trzeba dosłownie wybudować od nowa. Jak możesz w tym pomóc dowiesz się chociażby odwiedzając stronę Polskiej Akcji Humanitarnej.

Prześlij dalej:

10 reakcji na "Haiti powalone"

  1. obserwator  16/01/2010 o 14:39

    Przerazajace sa zdjecia z Haiti. Ogrom tragedii i zniszczen jest niewyobrazalny. Mowi sie juz, ze ofiar moze byc nawet ponad 200 tys.
    Wplacilem juz pieniadze na PAH, mam nadzieje, ze jak najwiecej osob to zrobi. To bardzo latwe, polecam szczegolnie ta strone:
    http://podarnik.gazeta.pl/podarnik/0,0.html

    Odpowiedz
  2. Chavez  17/01/2010 o 16:59

    Najgorsze jest to, że polscy strażacy i jeszcze kilka innych ekip nie wymienionych z nazwy, nie otrzymały pozwolenia na lądowanie w Haiti, przez co opóźniło się podjęcie akcji ratunkowych. Hilaria jednak wylądowała, ale nawet nie pofatygowała się, by spotkać się z jakimkolwiek z poszkodowanych. Pogadała tylko z marionetkowym prezydentem Haiti, który nie ma żadnego wpływu na sytuację… żenujące…
    Zauważyłem wielką ofiarność polskich katolików podczas zbierania datków pod kościołami. To bardzo cieszy.

    Odpowiedz
    • humanitarny  17/01/2010 o 17:27

      Nie pofatygowala sie aby sie spotkac z zadnym poszkodowanym? Naprawde? No niesamowite. A co Hilary robi? Leczy dotykiem, czy moze wyrokiem? Czy tez masuje slowem?

      Gdyby nie natychmiasowa i masowa pomoc USA to Haiti wygladaloby nadal tak jak pierwszego dnia po trzesieniu ziemi – taka jest niestety prawda. I nie ma sie co oburzac, ze Polacy nie mogli wyladowac w haitanskiej stolicy. Zwlaszcza w niesieniu pomocy potrzebna jest koordynacja i ustalanie priorytetow. I to, ze laicy tacy jak m.in. Ty, ich wcale nie rozumieja, nie oznacza ze sa zle. Logistyka niesienia pomocy jest niezwykle skomplikowana. Np. czesto koparki i spychacze sa wazniejsze niz lekarze. Pomysl nad tym.

      Odpowiedz
    • NGO  17/01/2010 o 18:30

      Z gory bylo wiadomo, ze polscy ratownicy nie wyladuja w Port-au-Prince. Tam laduja obecnie wylacznie samoloty nie wymagajace, zadnego zewnetrznego wsparcia na plycie lotniska. Czyli glownie te wyposazone w rampy ladunkowe. Mozna je rozladowac bez uzycia dodatkowego sprzetu, ktorego po prostu tam nie ma.

      Rzadowy tupolev do takich samolotow zdecydowanie nie nalezy, bez pomocy z zewnatrz nawet pasazerowie z niego nie wysiada. Normalne jest wiec, ze zostal wyslany do Santo Domingo, gdzie dzialają typowe sluzby lotniskowe z podnosnikami, podajnikami tasmowymi, ruchomymi schodkami, etc.

      Poza tym Tupolev wymagal tankowania, a na lotnisku w Haiti nie ma obecnie zadnej dzialajace infrastruktury paliwowej.

      Odpowiedz
  3. Chavez  17/01/2010 o 19:47

    @humanitarny – złapałeś jakiś wirus proamerykański? Jesteś tak ograniczony, że nie wiesz o tym, kto podejmuje w USA decyzje. Hilaria rządowi USA daje swoją buzię (niewątpliwie piękną), ale nie podejmuje decyzji na tak niskim szczeblu jak Haiti. Zapewniam Ciebie, że w ekipie polskiej są i lekarz a także ratownicy. Amerykanie przez kilkanaście lat właściwie są zarządzającymi tym krajem i co, nie potrafili nawet zbudować jako tako sprawnych służb cywilnych i porządkowych?

    Odpowiedz
    • humanitarny  17/01/2010 o 20:28

      Tak sie sklada, ze caly ubiegly rok przepracowalem na Haiti. Mialem tam wielu znajomych i od kilku dni codziennie dowiaduje sie, ze kolejnych z nich nie zyje. Wiec, wybacz, temat jest mi bardziej niz bliski i naprawde z trudem toleruje idiotow, ktorzy wymadrzaja sie i udaja ze wiele o tym kraju wiedza. I nie mam na mysli wylacznie ciebie.

      Amerykanow na Haiti praktycznie nie ma od 2004 roku kiedy to utworzone zostala misja stabilizacyjna ONZ. MINUSTAH jest pierwsza w historii tego typu operacja, ktora na swoje barki postanowily wziac przede wszystkim kraje regionu. I tak np. za strone wojskowa opercji odpowiadaja od samego poczatku Brazylijczycy i Chilijczycy.
      Wbrew temu co piszesz i co wydaje sie tobie, ze wiesz – misji oraz obecnym w kraju NGOsom udalo sie w duzym stopniu odbudowac infrastrukture i pomoc w budowie jako tako dzialajacego aparatu panstwowego. Problem w tym, ze – czego najwyrazniej nie zauwazyles – kilka dni temu Haiti dotknelo trzesienie ziemi i wszystko to co lepiej lub gorzej dzialalo i funkcjonowalo runelo. Doslownie i w przenosni.

      Super latwo sie krytykuje sprzed ekranu komputera. Zycie jest jednak inne i bardziej skomplikowane. Nastepnym razem rusz tylek i sam zrob cos dla innych, zamiast marnowac czas wypisujac bzdury.
      Bo poki co, my Polacy, jestesmy mistrzami swiata w jednym – w narzekaniu i krytykowaniu innych.

      Odpowiedz
  4. Chavez  18/01/2010 o 17:22

    humanitarny , Chłopie, Ty jesteś chory na nienawiść do ludzi którzy mają inne poglądy na życie niż Ty! Zakochałeś się w Hilarii to Twój problem, bo ja drogi kolego, panie w wieku pobalzakowskim tylko szanuję. Hilaria nawet nie opuściła terenu lotniska. Przecież ja nie obwiniam Amerykanów za trzęsienie ziemi. Ale za bałagan w Haiti tak. Poza tym; ja nie twierdzę, żeś idiota, ale skoro sam o sobie tak piszesz, to nie śmiem zaprzeczać.

    Odpowiedz
  5. Pingback: Uniwersytet Warszawski pomaga Haiti | tierralatina.pl

  6. Pingback: Huragan Matthew niszczy Haiti | tierralatina.pl - Ameryka Łacińska i Karaiby

  7. Pingback: Nurkowanie w Zombie Hole - Sur del Sur

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.