Święty pali skręty


Katoliccy święci mają w Ameryce Łacińskiej sporą konkurencję – świętych ludowych. Ci ostatni oprócz modlitwy, pielgrzymki i pomników, oczekują czasem także drinka i skręta.

Obwieszone czerwonymi flagami, przydrożne kapliczki, okopcone dymem ze świec i obstawione flaszkami pełnymi aguardiente figury z wsadzonymi w usta papierosami, tłumy zebrane wokół budynków przypominających skrzyżowanie baraku i mauzoleum…  Przemierzając Amerykę Łacińską często natrafiamy na tego typu, zazwyczaj zadziwiające Europejczyka widoki. Tymczasem ludowi „święci”, czy nieżyjące postacie otoczone lokalną czcią, to po drugiej stronie oceanu taki sam element codzienności, jak w Polsce kult maryjny. Piszę „święci” w cudzysłowiu, bowiem zwykle nie są oni uznawani przez Kościół katolicki. Mało tego, często są to postacie niemające z kościołem i wiarą nic wspólnego. Miejsca ich kultu, nieformalne sanktuaria, czy kapliczki, nazywane są przez Latynosów animitas. Oto niektóre z czczonych w nich postaci:

Święty prosi o papierosy i coś mocniejszego: Maximón, Gwatemala

© Bas Verweij

© Bas Verweij

Figury Maximóna mają otwarte usta. Przez otwór wierni wlewają Coca–Colę, piwo… „Święty” ponoć najbardziej cieszy się jednak z mocniejszych trunków i papierosów.
Maximón albo jak go niekiedy nazywają San Simon, to lokalny święty regionu wokół jeziora Atitlán. Prawdopodobnie początki jego kultu sięgają czasów prekolumbijskich. Badacze dostrzegają związki z bogiem Majów Maa’em, choć zauważalne jest też podobieństwo do niektórych świętych katolickich.

© Paul Andrews

© Paul Andrews

Od tych ostatnich odróżnia go jednak zdecydowanie pogarda dla wszelkiej ascezy i zamiłowanie do używek: święty Maximón nie potrafi się obejść bez papierosa (ba, nieraz pali ich kilka naraz), nie stroni też od alkoholu. To właśnie papierosy i alkohol, a także Coca Cola i owoce należą do najczęściej składanych mu ofiar.

© Mauricio Osorio Pefaur

© Cynthia Barrera

W niektórych ze swych wcieleń Maximón jest też na bieżąco z modą – nierzadko zakłada okulary słoneczne lub wiąże na czole bandanę. Inną cechą charakterystyczną tego swojskiego „świętego” jest ruchliwość – jego świątynie są corocznie przenoszone z miejsca na miejsce, zatem jeśli ktoś chciałby go odwiedzić podczas wizyty w Santiago Atitlán lub okolicach, musi najpierw zapytać o aktualne miejsce pobytu świętego. Maximón symbolizuje męską sprawność seksualną. Jego święto przypada na rozpoczęcie życiodajnej pory deszczowej. Sprowadza on swoim czcicielom deszcz i płodność dla ziemi i ludzi, ale także bogactwo i sukcesy. Tego dnia, jego figura jest obnoszona po ulicach. Nieraz na koniec ceremonii zawiesza się ją na świętym drzewie-krzyżu Majów, co ma być jeszcze jednym dowodem na jego prekolumbijskie pochodzenie.

Święta pełną piersią: Difunta Correa, Argentyna

© Dario Alpérn

© Dario Alpérn

Była ubogą kobietą, której mąż przystąpił do partyzantów w czasie wojny domowej w latach 40-tych XIX wieku. Kiedy zachorował i został porzucony przez towarzyszy broni, ona wraz z niemowlęciem pospieszyła mu na ratunek. W drodze skończyły się jej niestety zapasy i prowiant. Z głodu, pragnienia i wyczerpana wyzionęła ducha… Kilka dni później jej ciało zostało znalezione przez miejscowych pasterzy. O dziwo, jej pełną pierś ssało wciąż żywe, cudem ocalone dziecko.

Początkowo lokalna legenda o cudzie dokonanym przez Difuntę stopniowo stała się narodowym mitem. Żarliwi jej wyznawcy wierzą, że wciąż jest ona zdolna czynić cuda i wstawiać się za żyjących. Cała Argentyna usiana jest przydrożnymi kapliczkami ku jej czci, stawianymi początkowo przez pasterzy bydła, a później przez kierowców ciężarówek.

© Graham I.

© Graham I.

Jako ofiarę dla Difunty najczęściej składa się butelki wody, aby zaspokoić jej wieczne pragnienie. Jej grób w miejscowości Vallecito przeobraził się w wielkie sanktuarium obejmujące kilkanaście tematycznych kaplic – na przykład jedna z nich jest pełna sukni ślubnych składanych przez kobiety, które wymodliły sobie u Difunty wyjście za mąż, inna pełna tablic rejestracyjnych pozostawianych przez kierowców, przekonanych, że w ten sposób zapewnią sobie wieczne bezpieczeństwo na drodze.

Świątynia w Vallecito jest najczęściej odwiedzana podczas Wielkanocy i 2 listopada, w dniu Wszystkich Świętych, a także w dni o specjalnym znaczeniu dla kierowców ciężarówek i gauchos – argentyńskich kowbojów. Zdarza się, że jednego dnia sanktuarium odwiedza 200 tys. osób.

Śmierć pali skręta: Santa Muerte, Meksyk

© Raul Urbina Cruz

© Raul Urbina Cruz

Podobnie jak Maximón i patronka Meksyku Matka Boska z Guadalupe, Święta Śmierć to synkretyczna postać łącząca w sobie elementy wierzeń prekolumbijskich i katolickich. Choć niektórzy usiłują udowodnić, że jej kult zrodził się we Włoszech podczas epidemii dżumy. Przedstawia się ją zwykle jako szkielet okutany w długą szatę i dzierżący w kosę.

Z Maximónem łączy ją również to, że z lubością przyjmuje ofiary z alkoholu i papierosów, a na niektórych wizerunkach pali skręty. Początkowo cześć Świętej Śmierci oddawali więźniowie, handlarze narkotyków i prostytutki, a także osoby pracujące w nocnych legalnych, choć niezbyt bezpiecznych profesjach, jak taksówkarze i ochroniarze. Jej wyznawcy uważają, że chroni zarówno przestrzegających prawa, jak i będących z nim na bakier, i że można u niej wybłagać każde życzenie. Do niedawna Świętej Śmierci oddawano cześć w tajemnicy. W ciągu ostatnich dziesięciu lat jej kult wyszedł z ukrycia – jego centrum to stolica kraju. Mało tego, rozprzestrzenił się poza granice Meksyku, bo sięgnął aż po społeczności meksykańskich imigrantów w Stanach Zjednoczonych. W samym Los Angeles istnieje kilka świątyń tej dziwacznej„świętej”; według specjalistów obrzędy ku jej czci mają silną domieszkę filozofii New Age. Kościół katolicki z niechęcią patrzy na Świętą Śmierć, uważając jej kult za odmianę satanizmu i apoteozę przemocy.

Święty kontra żandarm: Gauchito Gil, Argentyna

© Pablo D. Flores

© Pablo D. Flores

Antonio Mamerto Gil Núñez, bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Gauchito Gila, żył w drugiej połowie XIX wieku i pracował jako robotnik rolny w prowincji Corrientes. Siłą wcielony do armii w trakcie wojny domowej, zdezerterował z niej, nie chcąc uczestniczyć w bratobójczych walkach. Podczas ucieczki w rodzinne strony został schwytany przez żandarmów i poddany męczarniom. Reszta opowieści jest legendą. Gdy Gauchito Gil poczuł, że śmierć zagląda mu w oczy, ostrzegł torturującego go policjanta, że jego syn jest bardzo chory i że tylko od zachowania oprawcy zależy, czy tamten przeżyje. Policjant nie uwierzył w te słowa i uśmiercił go. Jednak kiedy ku swemu zaskoczeniu po powrocie do domu faktycznie zastał chorego syna, zaczął wznosić błagania o uzdrowienie syna. Zgodnie z legendą dzięki modłom dziecko wróciło do zdrowia, a wdzięczny policjant pochował zamęczonego Gauchito Gila, a nawet wzniósł ku jego czci małą świątynię i puścił w świat wieść o cudzie.

Kult Gauchito Gila jest znany przede wszystkim w prowincjach Formosa, Corrientes, Chaco, Santa Fe i Buenos Aires, ale przydrożne kapliczki Gauchito Gila można znaleźć w całej Argentynie. Natomiast jego główne sanktuarium, które pokazał Carlos Sorin w filmie El camino de San Diego, mieści się kilka kilometrów od miasta Mercedes. Co roku 8 stycznia, czyli w rocznicę śmierci Gauchito Gila, gromadzą się tam setki ludzi na tańce, śpiewy i zbiorowe pijaństwo.

Święty cudotwórca: Padim Ciço, Brazylia

© Allan Patrick

© Allan Patrick

Padre Cícero, powszechnie znany jako Padim Ciço, urodził się w latach czterdziestych XIX wieku w brazylijskim stanie Ceará. Pod wpływem lektury żywotu św. Franciszka z Asyżu w wieku 12 lat złożył śluby czystości. W 1870 roku został księdzem, zaś rok później po raz pierwszy odwiedził wioskę Juazeiro. Młody ksiądz i mieszkańcy wsi zapałali do siebie wzajemną sympatią, w związku z czym kilka miesięcy po pierwszej wizycie, Cícero przeprowadził się tam na stałe. Według podań uczynił to będąc pod wrażeniem snu, w którym Chrystus polecił właśnie jemu zaopiekować się ubogimi mieszkańcami Nordeste.

Szybko zyskał sławę jako kaznodzieja, który pomagał będącym w potrzebie i walczył ze złymi nawykami u miejscowych, odwiedzając ich w domach i udzielając im pouczeń w kwestii dobrego prowadzenia. Zbudował też okazałą kaplicę, która zaczęła przyciągać również mieszkańców okolicznych miejscowości.

W 1889 r. podczas mszy celebrowanej przez Cícero miał miejsce cud, który zapewnił mu wieczną sławę: hostia podana przez kapłana zamieniła się w krew w ustach wiernej Marii de Araújo. Cud powtórzył się rzekomo kilka razy w ciągu kolejnych miesięcy. Po śmierci Padim Ciço został kanonizowany przez Brazylijski Apostolski Kościół Katolicki (rzecz jasna, nie uznawany przez Kościół rzymskokatolicki). Mieszkańcy Juazeiro wystawili mu sporych rozmiarów pomnik, do którego co roku w listopadzie ściągają liczne pielgrzymki.

Święty dealer: Pablo Escobar Gaviria, Kolumbia

EscobarPablo Escobar Gaviria, obok Gabriela Garcii Marqueza pewnie najbardziej znany w świecie syn Kolumbii. Pochodził z niezamożnej rodziny, zaczął swoją karierę w półświatku Medellín jako drobny przestępca – podobno na początku kradł nagrobki, zdrapywał z nich napisy i sprzedawał jako nowe. W latach siedemdziesiątych odkrył istną żyłę złota – handel narkotykami.

I choć słowo „święty”, w odniesieniu do osoby, która stała na czele jednej z napotężniejszych oraganizacji przestępczych świata, chyba nie do końca pasuje – wieli uważa, że wychodzenie z opresji, jakim poddawał go nieraz los, wymagało nadludzkich cech. Wystarczy obejrzeć słynny obraz Fernando Botero, na którym Escobar ucieka po dachach, a wokół niego gwiżdżą kule. Dla jednych archetyp złoczyńcy, dla innych – w szczególności zaś dla wielu ubogich paisas czyli mieszkańców Medellín i całej prowincji Antioquia – dobroczyńca i obiekt podziwu graniczącego z czcią. Jego pogrzeb w grudniu 1993 r. zgromadził tysiące żałobników, wznoszących okrzyki „Viva Pablo!” i „Pablo presente!”, tratujących się, aby dotknąć trumny człowieka, który był jednym z nich, a stał się według czasopisma „Forbes” jednym z najbogatszych ludzi na świecie.

Źródłem tego autentycznego żalu był zapewne fakt, iż część dochodów z działalności przestępczej Escobar przeznaczał na działalność charytatywną, między innymi budując domy dla ubogich. W osiedlu Medellín sin Tugurios , zwanym przez mieszkańców po prostu Barrio Pablo Escobar, mieszka 500 rodzin, które w żaden sposób nie uznają Escobara za przestępcę, ale wyłączynie jako dobroczyńcę. Niespecjalnie interesuje ich sposób, w jaki dorobił się fortuny. Nie przeczą, iż dopuszczał się również zła, jednak są zdania, iż swoją działalnością dobroczynną odkupił swoje grzechy i zasłużył na wybaczenie. Starsze kobiety twierdzą, że czynił cuda, choć nie chcą zdradzić szczegółów. Grób Escobara w Jardines Montesacro szybko stało centrum pielgrzymkowym i wciąż przyciąga tłumy miejscowych, którzy przychodzą tam odmówić modlitwę za swego idola.

Święty morderca: Emile Dubois, Chile

Emile_DuboisJedyny cudzoziemiec w tym gronie. Emile Dubois urodził się w 1867 r. we Francji jako Louis Amadeo Brihier Lacroix. Zyskał sławę na początku XX wieku, kiedy oskarżono go i skazano na śmierć za zabójstwo czterech cudzoziemskich kupców i usiłowanie zabójstwa piątego. Czyny te miały miejsce w Valparaíso, gdzie też szybko został wykonany wyrok. Egzekucja Duboisa wzbudziła duże kontrowersje, jako że dokonał on zabójstw kierując się swoistą moralnością, uważając swoje ofiary za lichwiarzy i wyzyskiwaczy.

Po gwałtownej śmierci błyskawicznie zyskał status lokalnego ludowego świętego, a jego grób położony na cmentarzu Playa Ancha w Valparaíso, przekształcił się w sanktuarium, do którego miejscowi chodzą prosić go o pomoc i dziękować za spełnienie ich najróżniejszych błagań.




Prześlij dalej:

About Michał Rudziecki

Rocznik 1972. Prawnik, absolwent CESLA. Rodem z Warszawy, od 2004 r. mieszka i pracuje w Brukseli. Żywo zainteresowany wszystkim, co ma związek z Ameryką Łacińską, z którą oprócz sentymentu łączą go też więzi rodzinne. Miłośnik literatury w oryginale, z wypiekami na twarzy pochłania książki Mario Vargasa Llosy, José Donoso i Roberto Bolaño. Przyrządza wyśmienite ceviche.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl

4 reakcje na "Święty pali skręty"

  1. El Matero  24/01/2010 o 23:34

    Super artykuł! Sanktuarium Padim Ciço można zobaczyć w filmie „DROGA W CHMURACH'” (O Caminho das Nuvens).

    Odpowiedz
  2. Pingback: Artur Domosławski o Santa Muerte | Sur del Sur

  3. Pingback: Noworoczne rozpieszczanie Świętych | Sur del Sur

  4. Pingback: San Escobar. Ministrowi Waszczykowskiemu do sztambucha - Sur del Sur

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.